Forum IRN - Rozwój Świadomości
Instytut Roberta Noble

Ostatnie wiadomości

1
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Dzisiaj o 10:19:14 am »
Jezus
 
Pewnego razu otrzymaliśmy od jednej z koleżanek spisaną opowieść o tym jak B miał spotkanie z Jezusem. Miało się to odbyć w drugiej uwadze, podczas pracy z całą naszą grupą. Szliśmy gdzieś po pustyni, gdy nagle dostrzegliśmy ruiny zniszczonej świątyni. Gdy podeszliśmy bliżej, na zachowanych ścianach budowli można było dostrzec zniszczone przez czas, wiatr i piasek freski. Na jednej ze ścian namalowany był Jezus z uczniami. Gwałtownie wszyscy upali na kolana. Jezusa ze fresku wyszedł ze ściany. Podszedł do B i kazał mu wstać. W tym czasie wszyscy z nas klęczeli z twarzami przyciśniętymi do piasku. B od razu powiedział, jak to ma w zwyczaju, że nie jest godzien wstać przy tak wielkim Nauczycielu. Ten położył ręce na głowie B i mu pobłogosławił, nakazując dalszą pracę.
2
OFFTOPIC / Instrukcja życia w systemie...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez wiktorio12 dnia Lipiec 17, 2019, 04:15:00 pm »
Księga Rodzaju 17,1-7


"A gdy Abram miał dziewięćdziesiąt lat," Czyli wtedy Ismael miał trzynaście lat "ukazał się Pan Abramowi i rzekł do niego: " Czyli ponownie ukazał się Wszechmogący Abramowi i rzekł: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik informacji do Abrama: "Jam jest Bóg Wszechmogący, trwaj w społeczności ze mną i bądź doskonały ! " Czyli Ja jestem Bogiem Wszechmogącym, trwaj w jedności ze mną i bądź doskonałym wzorem "Ustanowię bowiem przymierze między mną a tobą" Czyli Bóg Wszechmogący ustanawia swoje zobowiązanie wobec Abrama i zobowiązanie Abrama wobec Boga Wszechmogącego" i dam ci bardzo liczne potomstwo" Czyli i Bóg Wszechmogący da Abramowi tak liczne potomstwo, że nikt policzyć nie będzie mógł (Rdz.15,5) "Wtedy Abram padł na oblicze swoje" Czyli wtedy Abram padł na oblicze swoje przed Bogiem Wszechmogącym "a Bóg tak do niego mówił: Oto przymierze moje z tobą jest takie: Staniesz się ojcem wielu narodów" Czyli Abram stanie się ojcem wielu potomków podzielonych w rodzie, podzielonych w plemieniu według swoich imion, według swoich języków i według swoich krajów w narodach swoich "Nie będziesz już odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, gdyż ustanowię cię ojcem mnóstwa narodów" Czyli lecz imię twoje teraz będzie Abraham według wypełniania mojej woli w tobie, ustanowię cię ojcem potomstwa, z którego wywodzić się będzie wiele narodów " Rozmnożę więc ciebie nad miarę " Czyli Bóg Wszechmogący wypełniać będzie swoją wolę w Abramie, rozmnażając Abrama potomstwo bez miary (Rdz.15,5)" wywiodę z ciebie narody " Czyli z potomstwa Abrahama wywodzić się będzie wiele narodów " i królowie pochodzić będą od ciebie ", czyli i królowie pochodzić będą z potomstwa Abrahama "I ustanowię przymierze moje między mną a tobą i potomkami twoimi po tobie według pokoleń ich jako przymierze wieczne "Czyli i Bóg Wszechmogący ustanowi swoje zobowiązania wobec Abrahama i zobowiązania Abrahama wobec Boga Wszechmogącego, z potomkami Abrahama według pokoleń potomków ich w narodach ich jako zobowiązanie wieczne "abym był Bogiem twoim i potomstwa twego po tobie" Czyli abym był Bogiem Wszechmogącym Abrahama i potomstwa Abrahama (Rdz.17,1-7)
3
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Lipiec 17, 2019, 11:02:57 am »
Kapusta i marchewka
 
Po tytule, można mniemać, że będzie o uprawie roli. Niestety nie znam się na tym również jak na pisaniu książek. B za każdym razem, gdy dziewczyny z Polski przejmują we władanie jego kuchnię, narzeka na jadłospis.  Niby taki z niego wojownik, a nie podoba mu się jak dostanie do jedzenia, co prawda kolejny dzień, danie z kapusty i marchwi. Jeśli podobno możemy uzyskać wiedzę również z jego narzekania, to warto zastanowić się o co tym razem mu chodzi. Każdy z nas ma na pewno swoje ulubione potrawy, które mógłby konsumować w każdej sytuacji, bez względu na strefę klimatyczną, czy kraj aktualnego przebywania. Zawsze po powrocie od B jadę do teścia na schabowego z ziemniakami i ogórkiem dodatkowe trzysta kilometrów, gdyż je bardzo lubię. Nie miałbym też nic przeciwko temu, aby u B każdego dnia podawano schabowe. Czy tylko chodzi o smak potraw? Wiadomo, że przy dużej liczbie gości ciężko jest wszystkim dogodzić kulinarnie, lub przygotowywać potrawę każdemu z osobna. Czy w tym narzekaniu B może chodzić o coś innego niż smak potraw? Możliwe, że jeśli mamy możliwość doświadczyć czegoś nowego to powinniśmy skorzystać z takiej okazji i zajadać się np. miejscową kuchnią. Dodatkowe wrażenia smakowe mogą przecież wpłynąć na postrzeganie dotychczasowej kuchni. Kiedyś wielką popularnością cieszyły się różne przyprawy, przywożone z najdalszych zakątków świata. Niektórzy żeby poczuć przedsmak dalekich wypraw, wydawali czasami na nie fortunę. Ile ludzi straciło życie, ryzykując dalekie wyprawy? Może zdobywanie wiedzy przypomina czasami takie wyprawy handlowe. Jedzie się kilka lat. Gdzieś daleko, gdzie żyją dzicy ludzie, aby spróbować czegoś czego nie można dostać w swojej okolicy. Wiadomo, że ogórki są pyszne. Jednak dopiero posolony i popieprzony ogórek powoduje wrażenie „nieba w gębie”. Po powrocie  z takiej wyprawy oprócz wspomnień zdobywamy fortunę sprzedając przywiezione egzotyczne towary. Może wiec warto będąc kolejny raz u B nie narzekać na kuchnię i przez jej przykład, brać wiedzę w takiej postaci jak nam ją dają nie pławiąc się marzeniami o tym co już znamy i jest nam bliskie, chociaż nierzadko jest to nienajlepsze dla naszego rozwoju.
4
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Lipiec 16, 2019, 10:13:20 am »
Buty syna
 
B opowiadał nam jak któregoś razu kupił swojemu synowi nowe buty. W sklepach nie bardzo było co kupić, a jemu za duże pieniądze udało się je kupić od handlarzy z Turcji. Po tygodniu syn wrócił ze szkoły bez butów. B wziął chłopaka na rozmowę i zapytał stanowczo co rozbił z butami. Trzy razy syn zarzekał się, że zostawił je nad morzem. B powiedział mu, że ma powiedzieć prawdę, inaczej tego pożałuje. Syn opowiedział, że pewien chłopak z jego szkoły uciekł z domu bez butów, a jemu zrobiło się mu bardzo szkoda i oddał mu swoje. B odstąpił od wymierzenia kary i jeszcze mu pogratulował. Opowiadając nam tą historię cieszył się pod wąsem, że bardzo dobrze wychował syna.
5
OFFTOPIC / Odp: Instrukcja życia w systemie...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez wiktorio12 dnia Lipiec 15, 2019, 04:48:26 pm »
Księga Rodzaju 16,12-16
"Będzie to człowiek dziki," Czyli będzie to ukształtowany funkcjonalnie rodzaj informacji w formie energetycznej z jedną formą ruchu we wszechinformacji. Nieświadomym, że wykonywanie swojej woli jest źródłem: konfliktów, cierpień i śmierci "ręka jego będzie przeciwko wszystkim," Czyli jeden nieświadomy ukształtowany funkcjonalnie rodzaj informacji będzie wykonywał swoją wolę we wszystkim nieświadomym ukształtowanym funkcjonalnie rodzaju informacji "a ręka wszystkich będzie przeciw niemu" Czyli a wszystek nieświadomy ukształtowany funkcjonalnie rodzaj informacji będzie wykonywał swoją wolę w jednym nieświadomym ukształtowanym funkcjonalnie rodzaju informacji "i będzie nastawał na wszystkich pobratymców swoich" Czyli i jeden nieświadomy ukształtowany funkcjonalnie rodzaj informacji będzie nieustannie swoją wole wykonywał w nieświadomych potomkach synów Noego, braci bliźniaków (Rdz.5,32) A Wszechmogący Bóg widzi i słyszy wykonywanie każdego woli i tego, który urodzi się "I nazwała Pana, który mówił do niej: "Czyli i nazwała Wszechmogącego, który mówił do niej przez swego posłańca: "Tyś Bóg, który mnie widzi", Czyli tyś Bogiem Wszechmogącym, który widzi i słyszy wykonywanie mojej woli "bo mówiła: Wszak oglądałam tutaj tego, który mnie widzi ! "Czyli bo była świadoma,że widziała i słyszała przy źródle świadomości śmierci i życia tego posłańca Wszechmogącego Boga, który widzi i słyszy wykonywanie jej woli i wykonywanie woli tego, który urodzi się." Dlatego nazwano tę studnię Studnią Żyjącego, który mnie widzi ! " Czyli dlatego źródłem świadomości śmierci i życia jest teraz Studnia Żyjącego w głębokiej świadomości,że Wszechmogący Bóg widzi i słyszy wykonywanie naszej woli i wykonywanie woli tego, który urodzi się " Jest między Kadesz a Bered" Czyli między Kadesz, w którym są tryskające źródła wód. Analogicznie do tryskającego źródła świadomości śmierci, że wykonywanie naszej woli jest źródłem: konfliktów, cierpień i śmierci. A wypełnianie woli Wszechmogącego Boga w nie negowaniu i w nie manipulowaniu rzeczywistych faktów i rzeczywistych słów Pisma Świętego Wszechmogącego Boga jest tryskającym źródłem świadomości życia w nowym systemie duchowo - informacyjnej całości. A Bered, w którym jest studnia nazwana Studnią Żyjącego w głębokiej świadomości, że Wszechmogący widzi i słyszy wykonywanie naszej woli i wykonywanie swojej woli tego, który urodzi się "Potem Hagar urodziła Abramowi syna" Czyli potem u niewolnicy Hagar, proces rozradzania się został ukończony. Urodzeniem syna - mężczyzny, potomka Abrama danego od Wszechmogącego Boga z woli Saraj, wykonanej w swojej niewolnicy Hagar przez jej męża Abrama "Abram nadał synowi swemu, którego urodziła Hagar imię Ismael" Czyli według wskazań Wszechmogącego i według jego woli, którą Wszechmogący widzi i słyszy tego, który urodzi się "A Abram miał osiemdziesiąt sześć lat, gdy Hagar urodziła mu Ismaela" Czyli potomka danego od Wszechmogącego Boga z woli Saraj, wykonanej przez jej męża Abrama (Rdz.16,12-16)
6
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Lipiec 15, 2019, 03:56:01 pm »
Swatka
 
Pewnego dnia wstaliśmy dosyć rano i dziwnym trafem zebraliśmy się wszyscy koło patio, przy ulubionym krześle B. Popijaliśmy chłodne piwo, gdy nagle B kazał mi przynieść linę ze składziku znajdującego się za domem. Nie chciało mi się iść samemu, więc kazałem to zrobić młodszemu. K poszedł i po kilku minutach przyniósł plecioną linkę. Spojrzałem na B i od razu wiedziałem co będziemy robić. Przy pełnych gaciach z powodu ataków śmiechu, przywiązaliśmy mojego szwagra do drzewa. B kazał M ogolić się i założyć eleganckie ubranie. Zadzwonił również do swojej rodziny i zaprosił ich na popołudnie. Okazało się, że B ma siostrzenice a M z poprzednią dziewczyną nie mógł dojść do porozumienia i rozeszli się przez naszym przyjazdem do B. Dziewczyna M też kilka razy była u B więc B dobrze mógł poznać jej charakter. B postanowił zostać swatką.
Warto by dodać, że kiedyś swatka była szanowaną osobą. Musiała wykazać się dużą znajomością natury ludzkiej, bo to właśnie od jej decyzji zależało przyszłe szczęście nowożeńców.  Na wschodzie praktykowano również zwyczaj, że przed swataniem, starsze kobiety brały taką przyszłą pannę młodą do sauny i tam przyglądały jej się bacznie czy nauczono ją dbać o higienę. Nie było też w zwyczaju tak jak to teraz u nas jest nagminne, mieszkanie razem przed ślubem, czy spotykanie się razem tylko dla uprawiania tak zwanej „miłości”.
Po południu zjawiła się siostrzenica B wraz ze swoją matką oraz dwoma ciotkami. Postanowiłem wmieszać swoje trzy grosze do tej zabawy. Dorwałem w ogrodzie na osobności dwie ciotki i poprosiłem je o pomoc. Powiedziałem im, że nie mamy doświadczenia w swataniu młodych i nie znamy obyczajów kaukaskich. Chciałem żeby to one tak pokierowały całym spotkaniem, jak to jest przyjęte w ich tradycji. Zgodziły się mi pomóc.
Po obiedzie, siedząc przy stole, dwie ciocie bujając się na huśtawce wypytywały na zmianę, to M to siostrzenicę B, o ich zainteresowanie, pracę, ukończone szkoły. Wieczorem wszyscy się pożegnali i goście poszli do siebie, a my siedzieliśmy nadal przy stole i gadaliśmy o głupotach.
Wróciliśmy do Polski i kilka dni później poprosiłem M, aby pomógł mi w przeprowadzce, gdyż z powodu mojej pracy zmienialiśmy rodziną miejsce zamieszkania. Jadąc z żoną i szwagrem kilkaset kilometrów ciężarowym busem i przewożąc meble, dostaliśmy smsa od B, aby szybko do niego zadzwonić. Gdy zadzwoniliśmy, B zapytał M co on sobie wyobraża, że upłynął tydzień czasu od naszego powrotu do Polski, a M nie zdecydował jeszcze, czy żeni się z jego siostrzenicą, czy nie. Wszyscy byliśmy w szoku.
            Siostra M była przeciwna, ja byłem za ślubem,  M się wahał. Największym, dylematem nie była kwestia samego ślubu tylko jego ewentualna data. Miał się on odbyć na Kaukazie za dwa miesiące.
Podczas dwudniowej trasy busem, M podjął decyzje o ślubie. Najgorzej było przekonać moją żonę, bo to ona w tej chwili miała być sponsorem całej imprezy. Pozostała też kwestia jak powiedzieć rodzinie o tym, że M żeni się na Kaukazie i to w dodatku z  muzułmanką.
Przez cały rok po ich ślubie wszyscy, którzy kiedyś poznali B, pytali czy M sam się chciał się żenić, czy to było spowodowane wolą B.
Dziś widząc ich kilkuletnią wspaniałą córkę, nie mam wątpliwości, że dobrze się stało. Tym bardziej, że jak cała rodzina była przeciw temu ślubowi to mówiłem im, że jak będą z tego wspaniałe owoce to żeby pamiętali czyja to zasługa. Dziś nikt o tym już nie pamięta.
Sam zastanawiam się, czy jak by wcześniej B kazał mi się z kimś żenić to zrobiłbym tak jak on mówi, czy moje zaufanie do niego i w jego możliwości, przegrało by ze strachem i wątpliwościami? Jak znam siebie to jak by mi się dziewczyna podobała to raczej byłbym za ślubem. Gorzej jak by się okazało, że mi się wcale ona nie podoba, a moje oczy nie mogą dojrzeć jej pięknego charakteru i zalet. Wiem to po sobie, że tak to już jest niestety, iż kupujemy towar dobrze reklamowany i koniecznie z ozdobnym pudełkiem.  Mniej się martwimy co dostaniemy tak pięknie zapakowane.
Jak to teraz siedzę i piszę to tak sobie myślę o B, że swatki to mają ciężko w życiu. Jak młodym układa się dobrze w życiu, to nikt o nich nie pamięta. Nie daj Boże w przypadku jakiejś najmniejszej kłótni pomiędzy młodymi, to zawsze, ale to zawsze, najwięcej pretensji ma się do swatki.
7
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Lipiec 14, 2019, 04:36:07 pm »
Dziwna reakcja
 
Podczas jednego ze spotkań siedzieliśmy z B w kuchni. Opowiadał przy okazji też coś o Atlantydzie, co mnie bardzo ciekawiło, ze względu na temat mojej pracy magisterskiej. Potem B pochwalił mnie za to jak mi ciężko i że nikt z grupy o mnie nie myśli. O jaki ja wtedy byłem z siebie dumny. Podniosłem dumnie oczy, a cała twarz i postawa krzyczały patrzcie na mnie i podziwiajcie. W kącikach ust pojawił się dyskretny uśmiech. Moja radość nie trwała jednak długo. Momentalnie B zmienił temat i z dawnego bohatera w ciągu dwóch minut znów siedziałem skulony jak mysz pod miotłą. Od tej pory wiem, że musze wystrzegać się przy B tego uśmiechu samozadowolenia, jeśli nie mam mu dać powodu, aby kolejny raz wysłuchiwać przy wszystkich jaki jestem.
Podczas jednej z takich rozmów B opowiadał coś mojemu koledze, który przyszedł do B jak mu opowiedziałem o jego możliwościach i tym czego uczy. B mówił a ja ledwo mogłem usiedzieć. W głowie mi się kotłowały różne dziwne myśli. Nie mogłem usiedzieć w miejscu i najchętniej rozwaliłbym stół i zdemolował kuchnię. Wytrzymałem tak z godzinę i powiedziałem B, że muszę już iść do domu. Na drugi dzień wróciłem i opowiedziałem B o moim wczorajszym stanie emocjonalnym i o tym, że mam problem z kontrolą myśli i czynów. B powiedział tylko, żebym się nie martwił. Jako przyczynę takiego stanu wskazał przekazywanie nam przez niego wiedzy. Nasze ciała i umysły tak reagowały na zwiększone dawki energii, które dostawaliśmy.
Podobno B ze swoim pierwszym Nauczycielem musieli spacerować w odległości 50 metrów by mogli wytrzymać swoje wzajemne oddziaływania energii.
8
OFFTOPIC / Odp: Instrukcja życia w systemie...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez wiktorio12 dnia Lipiec 13, 2019, 03:36:36 pm »
Księga Rodzaju 16,6-11
"Na to rzekł Abram do Saraj:" Czyli na te słowa rzekł: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik informacji Abrama do Saraj: "Oto niewolnica twoja jest w ręku twoim," Czyli oto niewolnica twoja jest do wykonywania twojej woli "zrób z nią, co ci się podoba ! " Czyli w twojej niewolnicy wykonuj swoją wolę " A gdy ją Saraj chciała upokorzyć," Czyli a gdy Saraj chciała swoją wolę wykonać w swojej niewolnicy "uciekła od niej" Czyli wtedy niewolnica wykonała swoją wolę i uciekła od pani swojej Saraj "I znalazł ją anioł Pański przy źródle wód na pustyni," Czyli i zastał niewolnicę posłaniec Wszechmogącego przy wykonaniu swojej woli przy źródle braku świadomości śmierci że wykonywanie swojej woli jest źródłem: konfliktów, cierpień i śmierci. I przy źródle braku świadomości życia, że wypełnianie woli Wszechmogącego Boga w nie negowaniu i w nie manipulowaniu rzeczywistych faktów i rzeczywistych słów Pisma Świętego Wszechmogącego Boga jest źródłem życia. W nowym systemie duchowo - informacyjnej całości "przy źródle na drodze do Szur" Czyli przy źródle braku świadomości śmierci, którym jest wykonywanie swojej woli i przy źródle braku świadomości życia, którym jest wypełnianie woli Wszechmogącego Boga. Na drodze braku świadomości źródła śmierci i życia, która prowadzi do Egiptu przez pustynie Szur "i rzekł: Hagar, niewolnico Saraj," Czyli słowo, dźwięk, wibracja - nośnik informacji do Hagar, ze świadomością jej statutu niewolnicy Saraj "skąd przychodzisz i dokąd idziesz ?" Czyli pyta troskliwym łagodnym głosem" A ona odpowiedziała: Uciekłam przed panią moją Saraj" Czyli a niewolnica była świadoma, że uciekła przed panią swoją Saraj "Na to rzekł do niej anioł Pański:" Czyli na niewolnicy świadomą odpowiedź, że Saraj jest jej panią. Rzekł: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik informacji do niewolnicy Hagar posłańca Wszechmogącego " Wróć do swojej pani i oddaj się pod jej władzę ! Czyli wróć do swojej pani Saraj i niech twoja pani swoją wolę wykonuje w tobie " Rzekł jeszcze do niej anioł Pański : " Czyli słowo, dźwięk, wibracja - następny nośnik informacji do niewolnicy Hagar posłańca Wszechmogącego. "Rozmnożę bardzo potomstwo twoje," Czyli zwielokrotnię procesy rozradzania się ukończone urodzeniem potomstwa twojego " tak iż z powodu mnogości nie będzie go można policzyć" Czyli tak iż z powodu zwielokrotnionego procesu rozradzania się ukończonego urodzeniem nie będzie można policzyć potomstwa twojego. "Nadto rzekł do niej anioł Pański:" Czyli oprócz tego rzekł: słowo, dźwięk, wibracja - nośnik informacji do niewolnicy posłańca Wszechmogącego" Oto poczęłaś i urodzisz syna," Czyli u niewolnicy rozpoczął się proces rozradzania się ukończony urodzeniem syna - mężczyzny" i nazwiesz go Ismael," Czyli i nazwiesz go Ismael według wykonywanej jego woli "bo Pan usłyszał o niedoli twojej" Czyli bo Wszechmogący słyszał o woli twojej pani Saraj wykonanej w tobie przez jej męża (Rdz.16,6-11)
9
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Lipiec 13, 2019, 01:06:29 pm »
Praca z ciałem
 
Jednym z najdziwniejszych ćwiczeń jakie praktykowaliśmy u B było całowanie po stopach.
Któregoś razu B zapytał mnie, czy mogę pocałować jedną z dziewczyn w stopę? W pierwszej chwili mnie zatkało, gdyż niby czemu mam się tak poniżać i całować kogoś po nogach. Robiłem już dużo większe głupoty w życiu, ale w tym momencie ciężko mi było się przełamać. Dopiero po długich namowach i wykładach, że przecież nic się nie zmieni na świecie jak kogoś pocałuje w stopę, dałem się przekonać. Gdy pocałowałem czyjąś nogę, B wypowiedział swój ulubiony cytat: „no i co się stało, co się zmieniło na świecie od tego co zrobiłeś, drzewo jak rosło tak i rośnie”
Dziś odpowiadam mu szybko jak nie chcę czegoś robić, a gdy widzę, że chce mnie w coś wkręcić: „to Pana drzewo”.
Z tym całowanie po nogach to jeszcze nie koniec. B dobił mnie tym, że któraś z dziewczyn miała mnie też pocałować w stopę. Od razu naszyły mnie wątpliwości o stan świeżości moich skarpet. Od tamtej pory rad nie rad, trzeba był często zmieniać skarpety i myć nogi, gdyż nie wiadomo było czy znów B nie wpadnie na pomysł, żebyśmy się wzajemnie całowali po nogach.
 
Kolejnym dla mnie koszmarem, bo związanym ze zwiększeniem nakładów w środki kosmetyczne i dbanie o higienę, było wyzwanie by przy ludziach, oczywiście tych ćwiczących, nie czuć skrępowania związanego ze swoim ciałem. Któregoś razu po tym jak już mogłem całować się po nogach, B tak nakręcił mnie, że ni z tego ni z owego opuściłem przy stole spodnie. Wszyscy obecni byli w szoku. Ja sam też, gdyż pierwszy raz od dzieciństwa pokazałem się komuś w stroju Adama, ot tak. Oczywiście nie obyło się bez nieodzownego w takiej sytuacji powiedzenia B o rośnięciu drzewa. Po jakimś czasie praktykowania pokazywania się takim jak mnie Bóg stworzył, było już mi wszystko jedno, czy ktoś się na mnie patrzy, czy nie. Grunt, że nie mam od tamtej pory żadnych kompleksów, jeśli chodzi o moje ciało. Przy okazji wyleczyłem się z pewnej psychicznej bariery, polegającej na tym, aby nie pierdzieć nawet u kogoś w toalecie, ani nie załatwiać swoich cięższych potrzeb fizjologicznych poza domem. Czasami pękałem od wzdęć będąc u kogoś z wizytą.  Cierpiałem również nie mogąc się załatwić w pociągu podczas podróży jadąc kilka dni pociągiem na Kaukaz. Teraz wyznaję zasadę, że „śmierć i sranie, gdzie zastanie”. Może to proste powiedzenie i większość z czytelników poczyta to za źródło mojego „buractwa”, ale uważam tą maksymę za podstawę swoich obecnych działań- przynajmniej staram się aby tak było.
10
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Lipiec 12, 2019, 01:18:01 pm »
Intuicja

Od ostatniego pobytu u B mam wyrzuty sumienia związane z tym, że nic nie zrobiłem ze źle nastawioną temperaturą w bojlerze. Była ustawiona tak, że jak dotykałem kranu by zakręcić wodę, to parzyłem sobie palce. W Polsce maksymalna temperatura wody nie może mieć więcej niż 60 stopni Celsjusza. Zabezpiecza to użytkowników przez poparzeniami doznanymi w czasie kontaktu z taką wodą.
B wymienił w tym roku bojler. Kiedyś był duży, gdyż przyjeżdżały całe tabuny ludzi i tym samym zużywaliśmy do kąpieli, ogromne ilości wody. Teraz, gdy przyjeżdża mniej osób i na krócej, duży bojler nie jest potrzebny. Tym razem było nas kilka osób i pojemność bojlera, była nie wystarczająca. Gdy poparzyłem palec kolejny raz pomyślałem, że może pójdę i powiem B o dopuszczalnych temperaturach jakie mogą być w tego typu instalacji. Miałem okazję by się w końcu  trochę powymądrzać. Jednak wiedząc, że B dobrze wie o tym co mogłem mu powiedzieć pomyślałem, że widocznie zrobił to specjalnie. Taka nastawa temperatury, mogła spowodować, że wszystkim wystarczy wody do kąpieli. Tym bardziej, że pierwszego dnia B wspomniał, żeby oszczędzać ciepłą wodę, gdyż do kąpieli może dla wszystkich nie starczyć. W każdym razie zagryzłem język a, że B obchodził się ze mną bez większych zgrzytów, nie docinałem mu, że się nie zna na ustawieniach wody.
Najgorsze jest to, że któregoś dnia żona B, robiąc coś przy wannie, przypadkiem zahaczyła ręką o kran i poleciał na nią strumień wrzącej wody. Zanim zakręciła kran poparzyła sobie mocno całą rękę.
Czy gdybym się powymądrzał i najwyżej dostał reprymendę za przejawy egoizmu, to żona B nie poparzyła by ręki?
Tego nie wiem. Nie wiem też, czy czasami jak coś mi się zdaję, że powinienem zrobić, to po prostu trzeba to zrobić. Czy mam negować, że czegoś nie wiem, a potem, gdy się to wydarzy udawać zdziwienie?
Czy intuicja to nie bezpośrednie połączenie z tym co się dzieje na około nas z woli Boga?
Paradoksalnie miliony ludzi klepie codziennie „bądź wola Twoja”, chcąc jednocześnie zmiany swojego losu. To już chyba temat na inną bajkę.
misy kryszta?owe