Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Autor Wątek: Wojownicy światła...czy cóś:)?  (Przeczytany 929 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Agata

  • **
  • Wiadomości: 85
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +18
Wojownicy światła...czy cóś:)?
« dnia: Sierpień 23, 2013, 08:18:42 pm »
0
Pisałam o tym w innym wątku założonym przez Nianię>powtarzam tutaj gdyż napiszę o kolejnym spotkaniu.
Pierwsze spotkanie z nimi miało miejsce 5 lat temu...była to podróż astralna zupełnie nieświadoma czy raczej niezamierzona > to oni do mnie przyszli nie ja do nich.
To spotkanie zmieniło moje życie.
Otóż kilka lat temu>5 lat temu...tak> miałam takie oto spotkanie:
Byłam bytem energią , nie miałam ludzkiego ciała, raczej takie szare jak duszek Kacperek z bajki ;)
Była też grupa/grono podobnych mnie bytów.
Podzieliłam grupę na dwie części po połowie, razem było nas chyba około 12-14 sztuk.
Jedna część stanęła przede mną w rzędzie ja kładąc moje dłonie przed i nad ich głowami zmieniałam ich w postaci ludzkie, w dostojników mężczyzn, pięknych w wieku 30-50 lat...dostojne długie szaty, włosy i twarze błyszczące, świetliste...jak Królowie z kart klasycznych coś koło tego...ubrania szaty dostojne i bogate ale bez biżuterii.
Więc zmieniałam ich wygląd , gdy to zrobiłam byli gotowi do "podróży" w inne światy.. z zadaniami...hm...z zadaniami prowadzenia , pomocy, ratunku...
I po prostu przenieśli się tam gdzie powinni być , gdzie czekano na ich pomoc.
Ja zostałam z drugą grupą, mieliśmy zostać w sowich szarych obłych postaciach do pewnego momentu...nie wiedziałam do jakiego, miałam tylko zainstalować nas bezpiecznie na tej ziemi aby przetrwać do sygnału , który powie kiedy i gdzie się przeniesiemy.
Serce mi się kroiło gdyż wiedziałam, ze będzie bardzo trudno przetrwać.Czułam się bardzo odpowiedzialna za grupę, z jednej strony z pełnym zaufaniem poddawali się mojemu przewodnictwu, wiedziałam że w pełni mi ufają i podjęli decyzję o swojej misji jakakolwiek by nie była. Jednak tylko ja wiedziałam czym to pachnie i jakich wyrzeczeń będzie to wymagało.
Choć wiedziałam, ze wszyscy się na to zgodzili poniekąd w ciemno...to jednak moje poczucie obowiązku i odpowiedzialności kroiło mi moje serce na kawałeczki.
Wymyśliłam, ze ulokuję nas w muzeum...jakimś podziemnym muzeum > czułam piach, ziemię pod nogami...jakby grota > pomyślałam, że zwiedzający a w szczególności dzieci będą zostawiać, rzucać jedzenie i tak o to przetrwamy.
Wymyśliłam też, że przemienię nas w trędowatych , aby po prostu ludzie obchodzili nas z daleka i nie zajmowali się nami.
Plan był dobry...jednak jedzenia nie rzucali, nie zostawiali....zaczęliśmy głodować...pamiętam, że ostatkiem sił wygrzebywaliśmy palcami robaki i larwy z piasku, ziemi.Nie czuliśmy głodu...jednak wiedzieliśmy że musimy jeść aby przetrwać.
Tak jak już napisałam nie czuliśmy głodu, nie było hierarchii w pojęciu ziemskim ( choć poniekąd ja byłam przywódcą, ale nie było w związku z tym wyższości i korzyści oraz przemocy), nie było też płci choć wszyscy byli energiami męskimi ...przynajmniej aj tak to odczuwałam...
Cierpieliśmy wszyscy bardzo, ja najbardziej gdyż brałam odpowiedzialność i ból na siebie...choć wiedziałam, ze wszyscy się na to zgadzają >jednak ja czułam się przede wszystkim za to odpowiedzialna...
Mijały POKOLENIA wręcz...upływający czas symbolicznie postrzegałam przez spadające gazety ... nagłówki i daty wskazywały upływający czas...
Pewnego dnia spadła TA gazeta z konkretną datą i wiadomością > wiedziałam, ze czas nadszedł>czas przenosin i wyprawy w inny świat , na pomoc, w prowadzeniu ku wyzwoleniu, światłu....
I pomknęliśmy...

Drugie spotkanie miało miejsce 10 miesięcy temu > nazywałam ich Aniołami w tym spotkaniu...choć skrzydeł nie mieli ;)
Przybyli do mnie przynosząc jakąś księgę.Bardzo ważną księgę pożyczoną od kogoś ważnego tam na Górze ;)
Otoczyli mnie kręgiem aby nikt nie widział CO mają .
Wszystko odbywało się w wielkiej konspiracji, napięciu i lęku aby ktoś nie zauważył i nie daj boże nie ukradł lub nas nie napadł.
Miałam za zadanie przeczytać Księgę i zapamiętać każde słowo tam zapisane.
Pamiętam że czytałam w pośpiechu....po 5 razy każde zdanie aby po prostu nauczyć się na pamięć.
Niestety nie pamiętam treści księgi ale wiem, że moja jaźń, dusza czy jak zwał zapamiętała.
Wojownicy odeszli zabierając księgę...polecieli ją oddać ważniakowi z Góry.
Cały dzień byłam podekscytowana i oglądałam się za siebie czy ktoś nie wyczaił, nie wytropił, że poznałam treść księgi.
Wiem, że była to tzw Księga wiedzy i tajemnic.

Ot i cała historia.
Zamieszczam zdjęcie/mój rysunek jednej z postaci...nieudolny ale oddaje charakterystykę i energie tych postaci...trochę się wstydam, ale co mi tam :-[
Jakiś taki gruby mi wyszedł...ale już nie poprawiałam, nie był taki gruby był zgrabny i przystojniejszy :P



Linkback: http://forum.instytutnoble.pl/seo/23/seo/311/
shangri-la.com.pl


Share via facebook Share via twitter

xx
Odzyskanie i Pan Światła

Zaczęty przez seth

12 Odpowiedzi
2240 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Sierpień 07, 2013, 10:01:24 pm
wysłana przez Sofia
xx
Książka: "Dłonie Pełne Światła"- Barbara Ann Brennan

Zaczęty przez Sebastian

0 Odpowiedzi
2409 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Grudzień 22, 2013, 03:37:37 pm
wysłana przez Sebastian
xx
„to coś”

Zaczęty przez iconka

5 Odpowiedzi
1509 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Sierpień 28, 2013, 04:28:29 pm
wysłana przez Robert Noble
question
Chcesz o coś zapytać?

Zaczęty przez yattaron

24 Odpowiedzi
6728 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Luty 15, 2015, 12:43:04 pm
wysłana przez Meszi
xx
Eksperymenty cos istotnego

Zaczęty przez Max Love 333

1 Odpowiedzi
1642 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Luty 04, 2014, 02:41:53 pm
wysłana przez EosCris
Tags:
 

OOBE - Przewodnik