Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Autor Wątek: Wypadek  (Przeczytany 1266 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline yogiccp

  • **
  • Wiadomości: 74
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +119
Wypadek
« dnia: Listopad 24, 2013, 09:42:05 pm »
+2
Wypadek

24. listopada 2013 roku, godz. 2:30

Położyłem się spać i po jakiś 15 minutach zasnąłem.
Jest lato, pora wakacyjna. Znajduje się w Rąbinie, malej wsi (powiat Białogard, obecnie woj. Zachodniopomorskie), w której mieszkałem w początkach lat siedemdziesiątych.
Zjeżdżam z dużej górki na rowerze. Musiałem się zatrzymać na dole, bo były właśnie opuszczone barierki przejazdu kolejowego. Za przejazdem jest bardzo duży plac, przy którym znajduje się gospoda. Przed gospodą, na placu odbywał się festyn. Stało tam wiele straganów, a trochę dalej z boku było rozstawione wesołe miasteczko. Stojąc ciągle za szlabanem, po przeciwnej stronie przejazdu kolejowego, podziwiam kręcącą się karuzelę. W pewnym momencie widzę, jak karuzela, w której gondole unosiły się na podnośnikach hydraulicznych, rozpada się z wielkim łoskotem. Opadające części karuzeli przygniatają użytkowników i znajdująca się w pobliżu publiczność. Słyszę paniczne westchnięcie tłumu, znajdującego się na placu. Siedząc jeszcze na rowerze odczuwam w sercu silną empatię do poszkodowanych w wypadku. Chce im pomoc, ale nie mogę się do nich dostać, bo szlaban jest wciąż zamknięty. Mam łzy w oczach, wszystko we mnie pulsuje i jestem zrozpaczony, że choć jestem tak blisko, nie mogę w żaden sposób pomóc poszkodowanym.
I nagle przypomniałem sobie, że umiem latać. Zaczynam się unosić nad rowerem, jest mi bardzo ciepło. Zrzucam z siebie marynarkę, która opada na tory znajdujące się miedzy szlabanami.
Uchylam głowę, żeby nie zawadzić o trakcje linii kolejowej.
Jestem w górze nad przejazdem.
W pewnym momencie olśniło mnie; przecież ja latam i nagle zdaję sobie sprawę z tego, że śnię i odzyskuję w jednej chwili świadomość.
Kieruję się w kierunku rumowiska karuzeli. Między straganami widzę w dole rozbieganych ludzi. Dolatuję do miejsca wypadku i opadam na ziemię.
Słyszę jęki i płacz. Niektórzy ludzie próbują się wydostać o własnych siłach z pod przygniatających ich elementów karuzeli. 
Cały czas myślę o tym, jak mogę pomóc poszkodowanym.
Obok mnie pojawia się mój przyrodni brat, mój kumpel Kusy z drugiej wsi, syn dyrektora podstawówki i moja siostra. Razem z mieszkańcami Rąbina, którzy byli na festynie unosimy zdemolowane części karuzeli, oswobadzając przygniecionych. Są, co prawda ranni, potrzebujący pomocy medycznej, ale na szczęście wszyscy przeżyli.
Jakieś sto metrów od placu znajduje się ośrodek zdrowia, w którym pracuje, jako lekarz moja macocha.
Jest co najmniej 20 rannych, wiec w dwie osoby unosimy na rękach pojedynczych poszkodowanych i przenosimy ich do ośrodka zdrowia.
Moja macocha siedzi z dentystką i pielęgniarką w naszym mieszkaniu znajdującym się nad ośrodkiem zdrowia, rozpijając pól litra. Nie chce zejść do poszkodowanych w wypadku, mówiąc, że jest już po pracy. Mówi nam, że mamy wezwać przez radio pogotowie, a w między czasie opatrzyć na szybko rannych, bo przecież uczyliśmy się tego na lekcjach przysposobienia obronnego w podstawówce.
Przy radiostacji stoi Baśka, córka dyrektora gorzelni i próbuje wezwać przez radio pomoc. Baśka tłumaczy operatorowi po drugiej stronie łącza, że jest dużo rannych. Operator stwierdza, że karetka nie wystarczy, najlepiej, jeżeli przyjedzie po rannych autobus. Czekając na autobus próbujemy, jak potrafimy, udzielić rannym pierwszej pomocy.
Przyjechał autobus. Kierowca autobusu chciał sprawdzić, czy pod resztkami karuzeli nie znajdują się jeszcze jacyś poszkodowani. Powiedział do nas, żebyśmy wprowadzali rannych do autobusu. On pójdzie i szybko sprawdzi, czy na pewno nie ma jeszcze jakiś rannych. Powiedział, że potrwa to tylko chwilkę i zaraz wróci.
Wszyscy siedzieli już w autobusie, a kierowca nie wracał. Mój przyrodni brat denerwował się i namawiał mnie, żebym sam wsiadł za kierownicę i pojechał z rannymi do szpitala. Odpowiedziałem mu, że nie posiadam uprawnień i musimy czekać na kierowcę. Poczekaliśmy jeszcze jakiś czas. Kierowca ciągle nie wracał. Uznałem, że czas na to, aby go poszukać.
Natychmiast znaleźliśmy się na placu przy gospodzie. Po jej schodach schodził w dół pijany kierowca autobusu.
Mój brat widząc, w jakim stanie jest kierowca, powiedział mi, że muszę teraz poprowadzić autobus do szpitala. 
Na autobusie widniał napis „Szpital miejski w Świdwinie”, więc uznałem, że musimy jechać do Świdwina.
Ruszyliśmy w drogę jakąś okrężną trasą przez Połczyn Zdrój do Świdwina. W oczekiwaniu, że wkrótce dojadę do Świdwina, ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłem na brzegu drogi tablice wsi Telatyn. Telatyn znajduje się w województwie lubelskim i kiedyś w latach 75/76 mieszkałem tam.  Rozpoznaje w oddali ośrodek zdrowia. Jadę w jego kierunku. Przy bramie stoi moja siostra i wita nas. Zastanawiam się, jak to możliwe, że ona jest tutaj, bo przecież była Rąbinie, na drugim końcu polski i pomagała mi przy rannych.
Wjeżdżamy na zaplecze ośrodka zdrowia. Pacjenci wysiadają z autobusu. Nagle jest ich około pięćdziesięciu. Dziwi mnie to znowu, bo wiem, że było ich około dwudziestu. Wchodzę do ośrodka zdrowia. Nie jest w środku tak mały, jak go zachowałem w pamięci. Mały korytarzyk z dawnych czasów przypominał teraz wielki korytarz szpitalny. Po obu stronach stały krzesła, jak w poczekalni.
Zastanawiam się, co jest grane?  I znowu przypominam sobie, że to jest sen. 
 
Nadjechała furmanka z rodzącą kobietą. Wybiegam naprzeciw i mówię, że w ośrodku nie ma żadnego lekarza, który mógłby jej pomóc. Jestem zdenerwowany, ale mówię sobie, że to jest przecież tylko sen a nie real, że to się nie dzieje tak naprawdę.
Nagle budzę się w swoim łóżku.  Czuje, jak jestem napełniony pozytywną energią.
Wydawało mi się, że to wszystko trwało niezmiernie długo. Spojrzałem na zegarek. Była trzecia w nocy.
Chciałem jeszcze dospać i dokończyć ten sen. Nie udało mi się już jednak zasnąć. Leżałem dalej bezsennie do godziny ósmej rano, zastanawiając się nad realnością tego doświadczenia i wyostrzoną percepcją zmysłów.




Linkback: http://forum.instytutnoble.pl/seo/23/wypadek/613/
« Ostatnia zmiana: Listopad 24, 2013, 09:46:42 pm wysłana przez iconka »
Przestajesz Być

Offline Sofia

  • ****
  • Wiadomości: 255
  • Płeć: Kobieta
  • sofiasni.blogspot.com
  • Respect: +132
    • Mara Aram
Odp: Wypadek
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 25, 2013, 05:18:16 pm »
+1
Fajne śnienie Yogiccp :) Dużo się dzieje podczas tej akcji ratunkowej. Miło, ze pomagasz w snach innym :)
"Pragnienie jest wołaniem, kształtując chimerę prowokujemy rzeczywistość". W. Hugo

Offline yogiccp

  • **
  • Wiadomości: 74
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +119
Odp: Wypadek
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 26, 2013, 03:51:55 pm »
0
TO prawda.
Jednak po głębszej analizie tego snu jestem  pewien że było to tzw.samoistne oobe,na które nie byłem przygotowany.(nie  relaksowałem się ,nie dostrajałem się,czyli nie było żadnych efektów związanych z opuszczeniem ciała)
W momencie uzyskania świadomości że to sen, popełniłem podstawowy błędy:
1- nie przejąłem kontroli nad snem w chwili kiedy uświadomiłem że w nim jestem
2- skutkiem czego dałem się wmanewrować w sytuację
3- "znajome osoby" to postacie ze snu
4- Które ładnie mnie wkręcały, aja się dawałem podpuszczać jak dziecko we mgle
5-druga podpowiedź że to sen była w chwili gdy po raz drugi spotykam "siostrę" w Telatynie, dalej nie odzyskałem kontroli  :(
6-przegrałem to oobe na skutek własnej fascynacji
   
Co o tym sądzicie?

Offline zinka

  • *****
  • Wiadomości: 1145
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +469
Odp: Wypadek
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 29, 2013, 03:20:57 pm »
+1
Tak yogi, może nawet nie fascynacji co ekscytacji, pochłonęła cię sytuacja i chęć pomocy innym i na tym się skupiłeś. :)



Czuje, jak jestem napełniony pozytywną energią. -  może jakaś podświadoma potrzeba pomagania innym się w tobie odezwała, i może warto o niej pomyśleć, żeby mieć tę satysfakcję i pozytywną energię z udzielania tej pomocy. :)
« Ostatnia zmiana: Listopad 29, 2013, 03:32:25 pm wysłana przez zinka »
..nic nie jest takim, jakim się wydaje byc

Offline yogiccp

  • **
  • Wiadomości: 74
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +119
Odp: Wypadek
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 30, 2013, 01:36:12 am »
+1
                    Zinka, rzadko przyznaję rację kobietom -ale muszę  :(

Jedyna refleksja to :że lepiej jet realnie pomóc bądź komu w tonalu na nic nie licząc,niż zmarnować więcej energii ;) na takie widzimisię w nagualu ;D
Ale jak słusznie rozumujesz -to jest moje pryw. zdanie,które z góry potępiam.
Można długo błądzić ,ale jak mówi Robert: PO CO????????????.
« Ostatnia zmiana: Listopad 30, 2013, 07:03:16 am wysłana przez yogiccp »

Offline yogiccp

  • **
  • Wiadomości: 74
  • Płeć: Mężczyzna
  • Respect: +119
Odp: Po wypadku
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 30, 2013, 05:20:17 am »
+2
Dzień 29/30 listopada ;
    tonal:
Ok godz.23,50, zaczynam rozmowę z siostrą na SKYPE nt. braku pełnej kontroli nad LD.+ inne dyrdymały m.i. na temat sprzętu audio -video,który ostatnio kupiła.
Dyskurs kończymy ok.1 AM 30 .11.2013.

Po ok.20-30  minutach, padam jak nie źle zjechany koń po westernie w objęcia Orfeusza.

    Nagual: (dla wyrazistości własne refleksje w trakcie LD-OOBE będę zamieszczał w nawiasach ,co i innym użytkownikom  IRN ,dla wyrazistości opisów snów nieśmiało proponuję). :) :

    Jestem w samolocie ,coś nie jest tak jak powinno (w swoim życiu latałem tylko AN-ami- a tu nowy ERBAS. Wiec śnie!  -czyli samoistne  oobe ? . Czerwone światełko, jak ma się to udać? , przejmij kontrolę i sprawdzaj!!!!!!!!!!).
...........................
(W mózgu-konotacja:zrób test śnienia: ,test ,test ,test!!)

Raptem nie ma już samolotu,widzę tylko swoje odsłonięte lewe przedramię i na nim bliznę ok 16 cm, którą posiadam od 10 roku życia.

(Zrób test,zrób test!!)

Ustawiam prawy kciuk na l.przedramię -przepada jak ciotka w czechach,(O.key-śnię)
............................

Wschód słońca na płycie lotniska :SOFIA -Bułgaria.
Nikogo na nim nie ma.Miałem tu być z bratem i rodzicami.Nie ma żadnych terminali,nie ma nic,nieopisana pustka. (żadnych obrazów ani barw czy gradacji otoczenia,a jednak miejsce i przestrzeń odbieram)
(refleksja-to mój sen)
Muszę dojechać do miejscowości Burgas,do hotelu o nazwie GLARUS.
...................
Już siedzę  w taksówce,nie mogę wyróżnić marki samochodu , kierowcą jest kobieta.
-Czy daleko do Burgas?!- Milczenie,
-Nie chcę z tobą jechać!!
..............
Jedziemy,jestem w dorożce na tylnym siedzeniu,(z skąd ta zmiana scenerii, nie dostrzegam przesuwających się obok krajobrazów.){mazaje surrealistyczne]
Dojechaliśmy.
Wysoki parterowy budynek z dużym ,zadaszonym patio.Na dachu jarzy się niebieski neon "GLARUS"
- To nie jest hotel!
 -Tak ,(Nie zauważam żadnego kierowcy ani wodzireja dorożki-kto mi odpowiedział ?).

.......................................


    Tonal: tu pobudka-godz 4.10 am .Andzrzejki 2013. laptop otwarty na str.IRN nic tylko wklepać  wizje z tej fazy.Sąsiad za ścianą ,dalej obchodzi hucznie wigilię Andzreja-real!!
 - Nadmierna chęć kontroli fazy,ostro spłyca doznania- nie było to tak barwne ,ani miłe jak "WYPADEK"

- Wszystkie kropki można zastąpić uniwersalnym;KLIK, a to oznacza chwilowy brak FAZY.


            Myślę ,że nie było by złym nawykiem ,gdyby każdy  śniący, w opisach próbował odnieść się obiektywnie do  indywidualnej oceny ,(w miarę swojej wiedzy w temacie doświadczeń danego  śnienia :).) ,do epizodów LD i OOBE.  ;).




















« Ostatnia zmiana: Listopad 30, 2013, 07:40:07 am wysłana przez yogiccp »

Offline zinka

  • *****
  • Wiadomości: 1145
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +469
Odp: Wypadek
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 30, 2013, 01:06:49 pm »
+1
dzięki yogi  ;) no skoro musiałeś :)



Myślę ,że nie było by złym nawykiem ,gdyby każdy  śniący, w opisach próbował odnieść się obiektywnie do  indywidualnej oceny ,(w miarę swojej wiedzy w temacie doświadczeń danego  śnienia :).) ,do epizodów LD i OOBE.  ;).



No fajnie to wygląda, tylko wtedy staje się to, takie, rozkładane na czynniki pierwsze i traci formę opowiadania :(

W sumie, to dobry pomysł z tym wstawianiem w nawias swojej obiektywnej oceny, zacznę to stosowac przy opisywaniu swoich snów, bo rzeczywiscie jakieś tam obserwacje zawsze robimy i mamy swoje spostrzeżenia. :)

« Ostatnia zmiana: Grudzień 01, 2013, 11:33:24 am wysłana przez zinka »


Share via facebook Share via twitter
Tags:
 


Users found this pages searching for:

wypadek telatyn
OOBE - Przewodnik