Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Autor Wątek: Latająca głowa, daty i wkurzone kurczaki  (Przeczytany 858 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Negai

  • ***
  • Wiadomości: 243
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +97
Latająca głowa, daty i wkurzone kurczaki
« dnia: Czerwiec 20, 2014, 07:20:47 am »
+1
No Witam Was :)
Dzisiejsze moje oobe skończyło się czymś w rodzaju ,,wezwania" do opisania moich przeżyć na forum :D No to do roboty:
Śniło mi się że kolega chciał mnie pobić, i ogólnie wkurzył się na mnie nie wiadomo czemu. Uniknęłam jednak konfliktu i poszłam do sklepiku szkolnego. Tam kupiłam coś do jedzenia, a także tusz do rzęs który potem sklepikarka mi zabrała, uznała bowiem że jest zepsuty i trzeba go naprawić.
Przeteleportowało mnie przed blok, stałam przed budynkami z grafiti których tam normalnie nie ma. Skapnęłam się że coś jest nie tak, uznałam że to sen i zapragnęłam wyjścia. Wyciągnęłam ręce, nie chciało mi się wstawać. Mówię do opiekuna ,,Ej! Pomóż mi bo mam lenia :D". Poczułam coś w rodzaju mocnego mrowienia na dłoniach (czyżby jego energia?) i podniósł mnie.
Przeniosło mnie znowu przed blok. Miałam bardzo dobrą fazę, jarałam się ładnymi widoczkami. Zaczęłam kręcić się wokół ze szczęścia choć zauważyłam że niszczy to faze. Przestałam więc, nagle w jednym miejscu pod drzewami powstał dziwny ,,mroczny cień". Rzadko w moich wyjściach ,,złe stwory" chodzą w pełni światła, na ogół ujawniają mi się w cieniach, lub same są cieniami. Zauważyłąm tam jakiegoś mężczyznę opartego przy drzewie. Chciałam podejść lecz coś skłoniło mnie by zwrócić wzrok w inną stronę. Gdy znowu spojrzałam w miejsce gdzie był mężczyzna już go nie było. Za to między drzewami wirowała dziwna, szalona głowa bez tułowia. Była to głowa raczej męska, ze zmarszczkami, długimi ciemnymi włosami. Pewnie chciała wywołać mój strach ale jej się nie udało :). Zrobiłam gest pt. ,,choć tutaj", i głowa zaczęła się do mnie nieśmiale przybliżać. Jako iż przeczuwałam że jest to jakaś zła część mojej jaźni (no bo cóż by innego?) postanowiłam że nie ma sensu jej niszczyć, zabijać etc. Gdy zbliżyła się do mnie uścisnęłam ją, zaczęła zmieniać swoje oblicze aż w końcu przemieniła się w szczęśliwą, rudą wiewiórkę, która zauważywszy coś na drzewie wyślizgnęła mi się z rąk.
Zaczęłam się śmiać z całej tej sytuacji. Pewno kilka miesięcy temu głowa wywołałaby u mnie agresje, strach, a teraz nic z tych rzeczy.
Po chwili postanowiłam wzlecieć aż do nieba. Zauważyłam bowiem że im wyżej się znajdujemy, tym faza jest ,,ciekawsza" a bynajmniej na ogół. Niebo było pięknie szafirowe, po chwili jakby mnie gdzieś przeniosło, ale ponieważ wciąż byłam w powietrzu to nie zauważyłam jakiś wielkich zmian. Prócz tego że nade mną wzniosła się latająca platforma, zbudowana z drzew, liści, i kamieni. Wyglądało to co najmniej fantastycznie :) Postanowiłam że wlecę na nią, choć zaczęłam czuć spadek energii. Zaczęłam rozpaczliwie machać nóżkami i rączkami ale nic z tego. A tak bardzo ciekawiło mnie, co znajduje się na platformie! W końcu przypomniało mi się, że tu nie trzeba niczym machać, wystarczy w siebie uwierzyć. Tak się stało, w myślach powtórzyłam znaną mi już dokładnie sentencje ,,Jestem Bogiem!" no i wzniosłam się bez problemu. Stanęłam na platformie, znajdowało się tam coś w rodzaju dwóch ,,wodnych portali". Tzn. dziwne, bo jeden powinien działać, a drugi był czymś w rodzaju ozdoby (tak powiedział mi Opiekun). Powiedział jednak że powinnam spróbować przejść przez ten ozdobny. Nie wiedziałam który to który, więc spróbowałam przejść przez oba. Pierwszy stał poziomo, a właściwie lewitował nad ziemią, miał srebrną obudowę a w środku taflę wody. Gdy przełożyłam tam nogi nic się nie stało. ,,Nie ten portal, spróbuj przejść przez ozdobę!" polecił Opiekun. No dobra, obok stało coś w rodzaju włóczni, na którą nabity był kolejny portal, tym razem ozdobny. Także ze srebrną obudową, ten stał pionowo, był dziwnie wygięty, w środku także miał taflę wody. Chwyciłam go, zdjęłam z włóczni i położyłam poziomo, nie wiem dlaczego tak podpowiedziała mi intuicja. Zrobił się większy i można było tam wejść. Gdy zaczęłam wkładać nogi, opiekun powiedział ,,nie od tej strony". No okej okej, weszłam głową.  Poczułam coś w rodzaju ,,wsysania" a także zaczęłam wykonywać bardzo szybkie obroty wokół własnej osi. Coś jak wir w wannie gdy spuszczamy wodę :) Było tam pełno wody, dlatego mi się tak skojarzyło! :)
Wirowałam tak i wirowałam, zastanowiłam się kiedy koniec. W końcu upadłam na astralną pupę, znalazłam się w czymś w rodzaju wodnego tunelu, bałam się że się utopię bo nie było tam dostępu do powietrza, ale oddychałam poprawnie :). Po chwili zleciałam po strumieniu wody, i wleciałam do kolejnego tunelu. Tym razem woda miała znacznie niższy poziom, czułam się jak w zjeżdżalni wodnej. Na ścianach widniały różne daty, zapytałam co to jest? Opiekun odpowiedział, że to daty narodzin i śmierci moich przeszłych i przyszłych wcieleń. Z tego co zauważyłam kolejne wcielenia umierały dość szybko. Zapytałam o moją datę śmierci, i teraz pewności nie mam bo leciałam zbyt szybko, ale widziałam albo rok 2030 albo 2040. Wiem że jakiś z zerem na końcu xD. Problem polegał jednak na tym, że na początku zobaczyłam rok 19... coś tam, co mogłoby świadczyć o tym że takie informacje nie zostaną mi na razie przekazane. A kolejne daty były tylko blefem :)

W końcu wypadłam z tunelu i zaczęłam spacerować po czymś w rodzaju toru przeszkód? Kurde nie wiem jak to nazwać, ale były tam różne drążki, po których ja robiłam przewroty w przód i w tył. Po chwili mnie przeniosło. Znalazłam się znowu przed blokiem, tym razem zamiast budynków z grafiti był kurnik. Przyglądałam się tak tym kurom, po chwili zobaczyłam że nie wszystkie jedzą ziarna, niektóre jedzą z czegoś w rodzaju pojemnika, w którym znalazły się nieżywe płody kur czy rozbite jajka. Zdziwiłam się, po chwili zamieniłam się w kurę i zaczęłam wszystko rozumieć. Kura była bardzo zła, mówiła że najchętniej powyrywała ludziom z buzi to, co jedzą. Była wściekła, podleciała do jakiegoś okna i zobaczywszy kogoś jedzącego jej krewnego, wyrwała mu mięso z buzi.
Po chwili chyba zaczęło mnie cofać, miałam paraliż i wydawało mi się że obok mnie ktoś śpi ( w sensie na drugim łóżku którego w rzeczywistości nie ma).
Akcja z kurami to niekoniecznie pokaz jakie to są agresywne i ,,dzikie" stwory, a może to przekaz że nie chcą być zabijane. Poza tym, możliwe że miało to większe znaczenie, i oznacza to że ,,ktoś" wścieka się patrząc, jak ludzie nie dbają o swoją dietę, i jedzą wszystko co popadnie.

No tyle Miśki! :) Do zobaczenia ;D

Linkback: http://forum.instytutnoble.pl/negai/54/seo/901/
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 20, 2014, 07:37:37 am wysłana przez Negai »


Share via facebook Share via twitter
Tags:
 

OOBE - Przewodnik