Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Autor Wątek: Latanko, roślinka, i tasiemiec  (Przeczytany 1210 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Negai

  • ***
  • Wiadomości: 243
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +97
Latanko, roślinka, i tasiemiec
« dnia: Marzec 12, 2014, 07:06:53 am »
0
Od kilku dni miałam kilka wyjść, ale w sumie nie zawierały jakiś bardzo ciekawych przygód więc ich nie pisałam. Uznałam po dzisiejszym wyjściu że chyba zacznę znów medytować na siedząco i to co najmniej 30 minut, bo teraz po 20 minutach to ja żadnej różnicy nie widzę :P

Dobra. Mam sen odnośnie III Wojny Światowej. Ktoś mówił coś w telewizji, gdy odzyskałam świadomość uznałam że ciekawie by było przejść do tego telewizora. Niestety po chwili odtrąciłam ten pomysł, wybiegłam za okno, poleciałam, po czym wyszłam z ciała.

Pierwsze wyjście i pierwsze dostrojenie było najgorsze. Po jakoś minucie odzyskuje wzrok, ale w dość dziwny sposób. Teraz nie pamiętam do końca, wiem jednak że miałam uczucie otwierania się niefizycznych oczu, i czułam jakby jakieś światło mnie oślepiało. To trwało chwile, potem spojrzałam się za okno. Nikogo ciekawego, wychodze za okno i proszę o wskazanie celu. Jakaś nikła biała kropka pojawiła się. No to lecę do niej, na miejscu okazało się że to jakiś kwiatek, który jakby dostałam w prezencie. Cofa mnie do ciała.

Wychodzę ponownie, dostrajam się. Po chwili znowu wylatuje i latam bez celu. Tym razem nie chciano mi wskazać nic do czego mogłabym dolecieć. Na ziemi nie widać żadnych ludzi, nikogo z kim można by było pogadać. Wlatuje na jakieś drzewo którego w rzeczywistości tam nie ma. Po chwili znowu mnie cofa.

I znowu wyjście i dostrojenie. Postanawiam obracać się wokół własnej osi, czasem to pomaga żeby się gdzieś przenieść. Zapada ciemność, niestety obroty wykonuje chyba zbyt wolno, ale nie mogę szybciej. Nie mam energii? Nigdzie mnie nie przenosi znowu się cofam.

Kolejne wyjście. Dostrajam się. Wchodzę do babci do pokoju, ktoś z domowników coś do mnie gadał, ale już nie pamiętam co. Widzę babcie, gada coś sama do siebie, wpierw o jakieś Ani a potem o mnie. Uznałam że pewno musi być w OSPUO, bo gada głupoty. Wychodzę na balkon, wylatuje i wskakuje na blok obok. Teraz rozpoczynają się moje rozkminy i jakby rozmowa z Bogiem. Gadam o tym, że chciałabym być lepszym człowiekiem, ale nie umiem tak zbyt długo etc. Nikt nie odpowiada, ale na niebie pojawia się białe światełko. Lecę tam, gdy dolatuje zauważam że światełko jednak jest czerwone, nie wzbudza to jednak moich podejrzeń. Wyczuwam że w drodze otarłam się o czyjąś rękę, chwytam tego kogoś. Nie widzę jego twarzy ani nic. Nie przestraszyłam się, bo już nie raz tak miałam. Zaczynam tracić świadomość i cofam się do OSPUO.

Czuje że trzymam coś coś w ręce. Patrzę, a to kolorowy tasiemiec. Myślę sobie fuuj, lecę szybko do toalety i to spłukuje. Potem usypiam, budzę się w śnie. Rozmawiam z kolegą w szkole o tym tasiemcu, śmiał się z tego.

No i tyle :P Dzisiaj bez zbędnych fajerwerków ale cóż :P Jak myślicie czy medytacja na leżąco może dawać mniej energii niż np. ta na siedząco?



Linkback: http://forum.instytutnoble.pl/negai/54/seo/802/

Offline NianiaOgg

  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +143
Odp: Latanko, roślinka, i tasiemiec
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 21, 2014, 10:17:49 am »
0
na leżąco łatwiej przejść z medytacji do sennych majaków ;)
przynajmniej ja tak mam.


Share via facebook Share via twitter
Tags:
 

OOBE - Przewodnik