Forum IRN - Rozwój Świadomości

Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Autor Wątek: Rozdarcie iluzji w trakcie dyskusji na jawie.  (Przeczytany 51 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Negai

  • ****
  • Wiadomości: 262
  • Płeć: Kobieta
Rozdarcie iluzji w trakcie dyskusji na jawie.
« dnia: Styczeń 06, 2019, 04:46:22 pm »
Witajcie!
Wczoraj prowadziłam bardzo ciekawą rozmowę na jawie... trwała ona dobre dwie godziny jak nie lepiej. Dotyczyła szeroko pojętej duchowości jednak głównie dotyczyła życia po życiu. Mojego rozmówce uważam za bardzo inteligentną osobę która w sumie jest bardzo wrażliwa na otaczający go świat, ale no nie jest tak zainteresowany duchowością jak osoby na forum. Rozmawialiśmy np o przeznaczeniu, początkowo próbowaliśmy argumentować swoje racje ale po chwili doszliśmy do wniosku że to nie ma sensu. Potem rozmawialiśmy o życiu po życiu, on uważa że nic po życiu tym nie ma, że człowiek znika, ja mu mówiłam że uważam że jest zupełnie inaczej. W zasadzie rozmawialiśmy o tym ale to nie była jakaś kłótnia czy dyskusja zacięta, po prostu mówiliśmy swoje poglądy. Ja wierzę w naszą wieczność, bo skoro istnieje TERAZ to dlaczego miałabym nie istnieć za sekundę. W sumie ta rozmowa była bardzo długa i dotyczyła wielu aspektów, on nieraz próbował mi wyperswadować że mam jakieś nielogiczne zdanie na pewien temat ale w sumie niezbyt mu sie to udawało. Rozmawialiśmy nawet o wybaczaniu mordercom itd. Ja mu próbowałam tłumaczyć że być może kiedyś z nas każdy z nas był taki, człowiek musi sie rozwijać i ja nie mówie że jestem przeciwko sądownictwu itd ale nie ma sensu do tych ludzi żywić większego gniewu gdyż on i tak nic nie da. Pytał mnie np jaki jest sens życia, ja wtedy prosto odpowiedziałam ,,po prostu doświadczać, przecież to banalne" a on mi sie zdziwił uznał że to nie jest żaden cel. Powiedziałam wtedy że w sumie co masz lepszego do roboty? Wspominałam mu też że postrzegam zycie jako swoistą iluzje, w sensie wiele cierpienia tworzą sobie sami ludzie, nakręcając swoje emocje itd. I w ten sposob tworzą taki mechanizm wzajemnej iluzji, lae w zasadzie to nie musi tak istnieć bo można żyć świadomie bez tego balastu. To wybór każdej istoty. Stwierdził że no no może ludzie po prostu chcą żyć nieświadomie bo co daje im swiadomość? Gdy odpowiadałam mu prosto (a jak wiadomo najprostsze odpowiedzi są często najtrafniejsze) że ,,mają taki wybór" to dziwił mi się że nie chce sie z nim argumentować. Mówił mi że schizofrenicy też wierzą że to co postrzegają jest prawdą, ja powiedziałam że wiem o tym i też nie raz analizowałam moje wizje także te w których na jawie widziałam duchy. Wtedy wydawało mi sie to bardzo prawdziwe, a teraz uważam że nawet jeśli to nie było rzecyzwiste to ja tego doświadczyłam ale nie wymagam by ktokolwiek mi w to wierzył. Potem podałam mu przykład z przepowiadaniem przyszłości które wydało mi sie mieć większy wpływ na świat rzeczywisty i powiedziałam że to jest już mi ciężko podważyć racjonalnie gdyż nie raz widziałam sytuacje które potem sie zdarzały lub słyszam zdania całe wypowiedzi które potem ktoś mi powiedział. 
Ja często gdy rozmawiam o rzeczach w które wierze bardzo to wpadam w takie troche jakby ,,flow" ja to tak nazywam. W pewnym momencie zaczynam czuć że płynę w  tej rozmowie, i wiele rzeczy wychodzi ze mnie intuicyjnie bez namysłu. Mam wtedy wrażenie że mało co mi to przerwie, muszę sama sie uspokoić by zatrzymać ten potok informacji które chce z siebie wyrzucić. Tak było też w tej rozmowie, w pewnym momencie odczułam też silną świadomość która rosła z każdą minutą rozmowy.
 Pod koniec rozmowy coś wciąż mówiłam i poczułam jakby nagle to, że duchowość istniała była jakby faktem. W sensie ja w to wierzę, ale wiara to wciąż coś innego niż świadomość faktów. A po pewnym czasie poczułam jakby to był fakt... jakby to bylo coś niepowtarzalnego, coś tuż obok mnie. Serce zaczęło mi szybciej bić w pierwszym momencie, poczułam szum w uszach i zaczął mi sie rozmazywać obraz tak jakby zaczął mi się ucinać. W pewnym momencie miałam wrażenie że trace czucie w moim ciele, a ciemność wokół zaczęła narastać. Mialam wrażenie jakby ta iluzja wokół się kończyła, jednak przeraziłam się jednocześnie co sie dzieje z moim fizycznym cialem. Usilnie skupiłam świadomość na fizycznych rękach i zaczęłam ocierać nimi o moje nogi, musiałam momentalnie przerwać potok myśli i świadomości zamknęłam tą rozmowę krótkim ,,chodźmy pograć" bo miałam dziwne wrażenie że jeśli tego nie przerwe to moje ciało zemdleje. To były jednak objawy fizyczne, psychicznie i duchowo miałam wrażneie jakbym miała oderwać się z tego świata i lekką nóżką przeskoczyć do tego duchowego, zupełnie bez mojej woli, to sie działo. Świat fizyczny znikał, pojawiała sie ciemność, przyznam że teraz mnie to ekscytuje wtedy jednak poczułam że przeszywa mnie strach a wizja tego że moje życie zaraz sie skończy było dziwne. Miałam wrażenie jakbym wręcz miała już nie wrócić, dlatego szybko skierowałam świadomosć na cialo fizyczne i powiedziałam sobie w myślach że nie chce odchodzić. To było bardzo dziwne, mieliście kiedyś podobnie? Bo mi nigdy przedtem nie zdarzyło się odczuwać czegoś takiego, zwłaszcza na jawie! Ale teraz sobie myśle że to super, że ta granica jest cieńsza niż nam sie wydaje. I że duchowość na prawdę istnieje, a my jesteśmy wiecznością :) <3 


Linkback: http://forum.instytutnoble.pl/negai/54/rozdarcie-iluzji-w-trakcie-dyskusji-na-jawie/1350/

 

misy kryszta?owe