Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Autor Wątek: Trening z Opiekunem!  (Przeczytany 1209 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Negai

  • ***
  • Wiadomości: 243
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +97
Trening z Opiekunem!
« dnia: Marzec 02, 2014, 08:03:20 am »
0
No hejo :D
Dzisiaj miałam kilka wyjść, większość opierało się na treningu teleportacji (który notabene słabo mi szedł). Potem wyszłam z jakiegoś snu, dostrajam się choć dość słabo.

Patrzę że przy moim oknie stoją jakieś 3 osoby, plus wyczuwam obecność kogoś jeszcze. Byli to (chyba) mężczyźni, patrzą się przez okno i o czymś gadają. Podchodzę do jednego z nich, a ten patrzy się na mnie.
-O już jesteś- Odparł i znowu spojrzał na okno, po czym zaczął obmyślać zasady gry. Z tego co zrozumiałam z rozmowy, pozostali faceci byli opiekunami dwóch osób, chyba z mojego otoczenia, gdyż od czasu do czasu słyszałam rozmowy tych ludzi (nie opiekunów) a ich głosy były mi znajome. Ten zaś do którego podeszłam mówił mi często w myślach, co by wskazywało na to że był moim opiekunem. Po chwili odparł, że muszę dolecieć do danego miejsca, tam będzie klaun, a ja go muszę zabić. Myślę sobie, serio? Pozostali ludzie też musieli gdzieś dolecieć i kogoś zniszczyć.

No dobra, na 3,2,1 wszyscy ruszyli. Ani przez chwilę nie zwątpiłam w moje słabe umiejętności lotnicze. Podleciałam na prawdę bez większego problemu do budynku, który opiekun mi wskazał. Po chwili do niego wlatuje, w budynku znajduje się jakiś klaun który przypomina mi klauna z którejś z dziecięcych kreskówek. Niestety za nic nie mogę sobie przypomnieć z której on był bajki :P Po chwili robi się złoty, i zaczyna mnie atakować. Od tej jednak chwili jestem jednak ,,Bogiem" tej sytuacji, gdyż widzę wszystko z 3 osoby, i mogę sterować kimś w rodzaju... mnie?? Taka jakby kreskówkowa wersja mnie. Jak sobie to przypomnę to mi się śmiać chce. Oczywiście wygrałam pojedynek i mnie cofnęło.

Po chwili miałam może jeszcze jedno OOBE, a może ono było przed tym... nie pamiętam. Kojarzę coś że spojrzałam przez okno, i niebo bardzo mi się spodobało. Takie błękitne, piękne. Więc poleciałam w jego strone, tam znalazłam takiego dziwnego stworka który polecił mi by wpłynąć w ten błękit. Tak zrobiłam, gdy się tam znalazłam byłam w pięknej błękitnej przestrzeni, od razu pomyślałam o Bogu, po chwili poczułam przypływ energii ale zarazem błogość, miłość i spokój.  Nie chciałam się stamtąd ruszać, był tylko wszechogarniający błękit i spokój.

W pewnym momencie znalazłam się jakby w świadomym paraliżu. Widziałam ciemność przed oczyma, nie sprawdzałam czy mogę się ruszać. Oddech był dość normalny, tylko delikatnie płytki. Wgl. nie ogarnęłam sytuacji, przez minute czy dwie byłam w paraliżu obserwując oddech, tak jakbym medytowała. Po chwili usłyszałam dźwięk, taki jakby dzwonek, było to tak głośne że sobie pomyślałam że ktoś w realu radio włączył czy coś. Po chwili jednak moja myśl została odrzucona, dostałam mocny sygnał od nadświadomości że to dzwonek do wyjścia.

No to sobie wstaje, w pewnym momencie poczułam że wstaje ciałem fizycznym, ale postanowiłam że jeszcze poczekam. Znowu znalazłam się w ciemnej przestrzeni bez mebli, bo próbowałam ich szukać. Nie było już nawet mojego łóżka! Zaczęłam się dostrajać, gdy usłyszałam Jego głos w mojej głowie:
-Pójdź ze mną, to polepszysz ze mną relacje. Musisz tylko biec za mną najszybciej jak potrafisz- Powiedział. Był to przekaz myślowy, więc ciężko mi jest go w pełni odwzorować w słowach. Jeśli ktoś kiedyś gadał ze swoim opiekunem w myślach to wie, że niby słyszy się jego charakterystyczny głos w głowie, niby powiem czasem połowę zdania, ale resztę da w uczuciach i emocjach, więc ciężko jest w 100% odwzorować to co chciał powiedzieć w ludzkim alfabecie. Chodziło mu o to, że jeśli za nim pobiegnę do nasz kontakt będzie lepszy.

Sobie myślę okej, po chwili widzę jasne albo złote światło, które mi dosłownie mignęło, i znalazłam się w bardzo dziwnej przestrzeni. Jakby ciemna taka, ale widać że miała swój krajobraz i życie. Niemniej po tej przestrzeni rozłożone były lewitujące, fioletowe platformy. Opiekun wciąż był jakby przy mnie,  a zarazem w mojej głowie. Wskoczyliśmy na kilka platform po czym rzekł:
-Musisz zdobywać te punkty- Powiedział wskazując na dziwnie wyglądające coś. Lewitowało to nieco nad ziemią, taki trójkąt niebieski z białym napisem +100 na przykład. Wystarczyło że przeniknęłam przez to i już miałam punkty. Opiekun wciąż mnie pospieszał, a punkty czasem leżały gdzieś z boku lub na innych, platformach, więc nie mogłam tak sobie po prostu za nim biec. Wgl. biegł najczęściej przede mną, tym razem przybrał postać normalnego chłopaka. Po chwili znalazłam się przy nim, bo on na chwilkę się zatrzymał.

Wskazał na złote tarcze z wykutym lwem, które także delikatnie lewitowały nad ziemią. Powiedział że je też muszę zbierać. Wgl. te tarcze, ja już je gdzieś widziałam. I to było jedno z moich pierwszych OOBE. Chciałam wnieść się na najwyższy budynek świata po to by być bliżej Boga (nie pytajcie mnie czemu, czasem w czasie OOBE mam takie dziwne myśli), i gdy znalazłam się tam, w skrzyni znalazła się taka właśnie tarcza którą mogłam sobie wziąć.

No to zbierałam i tarcze, ale przez to opiekun biegł jeszcze bardziej przede mną, gdyż nie nadążałam. Po chwili opiekun rzekł:
-No szybciej biegnij, inaczej nie wrócisz do ciała!- Po chwili się zaśmiał. Nie wiem, czy to miało mnie nastraszyć? Słaby żart, doprawdy :P
Pobiegłam więc szybciej, po chwili usłyszeliśmy dziwny ryk jakby niedźwiedzia. Opiekun rzekł że ,,jesteśmy blisko" i pobiegł dalej. Biegłam za nim wskakując z platformy na platformę.

Gdy znaleźliśmy się na samej górze tych platform, był tam dziwny budynek do którego weszliśmy. Po chwili wszystko znowu widziałam z perspektywy Boga. Zobaczyłam niedźwiedzia który wpierw zaryczał a potem stanął przy mnie nie robiąc mi żadnej krzywdy. Opiekun gdzieś zniknął. Po chwili przed moimi oczyma ukazał mi się list, który jak mniemam był od mojego opiekuna:

,,Wiktorio!
Udało Nam się polepszyć nasz kontakt! Jestem z Ciebie bardzo zadowolony.
Tak w ogóle, masz pozdrowienia od: Jerzego (w pierwszym momencie myślę sobie, jaki Jerzy? Dopiero po chwili zrozumiałam że to mój dziadek, który umarł), Józefa (!!??), Jana (!!??), Jezusa (!!??) i Maryi (!!??). Poza tym, jak zapewne zauważyłaś ostatnio obficie..."

BUM!
Poczułam jak ktoś klepnął mnie w lewe ramię. Myślę sobie, kurde kto z śmiertelników budzi mnie podczas tak ważnego OOBE?
Otwieram oczy, nikogo w pokoju nie ma, dobry żart Opiekunie, doprawdy :P


Linkback: http://forum.instytutnoble.pl/negai/54/trening-z-opiekunem/792/
« Ostatnia zmiana: Marzec 02, 2014, 08:10:32 am wysłana przez Negai »

Offline Sofia

  • ****
  • Wiadomości: 255
  • Płeć: Kobieta
  • sofiasni.blogspot.com
  • Respect: +132
    • Mara Aram
Odp: Trening z Opiekunem!
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 02, 2014, 11:46:15 am »
0
Hehe, faktycznie twój opiekun ma poczucie humoru :P Nieźle, nieźle :D
"Pragnienie jest wołaniem, kształtując chimerę prowokujemy rzeczywistość". W. Hugo


Share via facebook Share via twitter

xx
Wyjście i rozmowa z opiekunem

Zaczęty przez Negai

3 Odpowiedzi
1115 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Listopad 28, 2013, 09:11:14 am
wysłana przez NianiaOgg
Tags:
 

OOBE - Przewodnik