Forum IRN - Rozwój Świadomości

Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez EosCris dnia Dzisiaj o 07:21:28 am »
no kurde! :o mnie zatkało i dialog wewnętrzny mi się zatrzymał! :D Ten B to niezły szarlatan jest a Wy wszyscy wpatrzeni w niego jak w obrazek! :D Nie mogę eh, moje ego sobie nie radzi :D
2
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Robert Noble dnia Listopad 20, 2018, 09:36:58 pm »
Bez wątpienia dage robisz coś magicznego, każda kolejno następująca po sobie historia jest coraz to bardziej niezwykła. A jeszcze wmieszanie w to Ścieżki Wojownika to już w ogóle wisienka na torcie :) Czekam na dalszy ciąg, aż dojdziesz do chwili obecnej :D
3
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Listopad 20, 2018, 09:01:55 pm »
Alkohol
 
Często spotykam się z zarzutami, że pijemy alkohol i wygłaszamy toasty podczas spotkań z B.
B zapytany kiedyś, dlaczego do swojego nauczania nie wprowadza roślin mocy, których używał CC, powiedział, że ten sam efekt uzyskuje u nas poprzez alkohol. Wszystkie środki mają prowadzić do rozluźnienia punktu połączenia i otwarcia się ucznia. Opowiedział nam, że alkohol w swoim nauczaniu stosowali Sufijscy nauczyciele. Poprzez toasty chcieli oni otworzyć serca swoich uczniów. Wygłoszenie toastu nie ma na celu powiedzenia czegoś miłego drugiej osobie, wzniosłych słów o patriotyzmie, zdrowiu, czy wielkich ideach. Toast podobnie jak w kościele spowiedź, ma wydobyć prawdziwe myśli i uczucia mówiącego. Sufijski nauczyciel nie marnował swojej wątroby by usłyszeć od ucznia jaki to on jest wspaniały. Wolał żeby uczeń prosto w oczy mógł powiedzieć mu co czuje, np. że nauczyciel go wkurza i nie podobają mu się jego metody nauczania.
Miałem kiedyś okazję wypowiedzieć taki toast. Było to na imprezie zorganizowanej w domu zaprzyjaźnionej rodziny. B miał przyjechać dwa tygodnie wcześniej, ale z powodu złamania ręki przyjazd mu się opóźnił. W czasie toastu opowiedziałem przy wszystkich zebranych, jak to ucieszyłem się z tej informacji, że B złamał rękę. Cieszyłem się, gdyż miałem więcej czasu aby się przygotować do jego przyjazdu. Miałem czas zrobić choć jeden dobry uczynek, by wybielić trochę swoje czarne ego.
Wszyscy obecni byli w szoku. Skończyłem swój toast gestem ręki, która z zaciśniętą pięścią opuszcza się szybko zginając w łokciu. Jedynie B pochwalił mnie, że powiedziałem otwarcie co czuję.
Po kilku tygodniach B pojawił się ponownie w naszym mieście ze śliwą pod okiem. Zapytałem go co się stało. Opowiedział, że tak spodobał mu się mój gest mocy, że podczas tańców chciał go zaprezentować uczniom z innego miasta, którzy nie byli na imprezie powitalnej. Los chciał, że tak bardzo pragnął się tym popisać, że uderzył się sam pod oko.
Z starożytności został nam jeszcze jeden obyczaj, który stosujemy do dziś. Mam na myśli stukanie się kieliszkami. Dawniej, gdy „modne” było zatruwanie trunków, gest stuknięcia się pucharem miał pokazać pijącym, że nie zatruli oni sobie nawzajem picia. Przy stuknięciu krople płynów przelewały się pomiędzy naczyniami. Dziś po tym jak kto do kogo przybija kieliszek, widać poziom ego i poważanie okazane drugiej osobie. Osoba odnosząca się do kogoś z szacunkiem, nie będzie podnosić swojego kieliszka ponad kieliszek drugiej osoby. Polecam wszystkim sprawdzić to przy najbliższej okazji spożywania trunków.
Na pewnym kursie przyjechała duża grupa osób z O. Byli to ludzie dużo ode mnie starsi i już doświadczeni życiowo. Przyszedłem na kurs w połowie zajęć i postawiłem na szafce kilka butelek piwa, które ze sobą przyniosłem. Widziałem w oczach wszystkich nowych ćwiczących pewną dozę pogardy zmieszanej ze zdziwieniem. W przerwie zajęć położyłem się na kanapie i spoglądałem na wszystkich wypatrując wśród tej grupy jakichś fajnych dziewczyn. W ramach zapoznania się ze pozostałymi, B poprosił wszystkich, aby każdy się przedstawił i powiedział parę słów o sobie. Wszyscy wymawiali swoje imię, opowiadali o swoich osiągnięciach zawodowych i ukończonych szkołach, tudzież kursach na których byli. Gdy przyszła pora na mnie, nie wstając z kanapy powiedziałem swoje imię i że jestem alkoholikiem. Trzeba było widzieć miny nowo przybyłych uczniów. Piwo które przyniosłem i to co powiedziałem spowodowało, że postrzegali mnie przez pryzmat jaki im przedstawiłem.
Po kursie B wyjaśnił im, że zrobiłem wobec nich rodzaj nazywanej przez CC „kontrolowanej głupoty”. Dopiero wtedy zaczęli odnosić się do mnie normalnie. B powiedział, że stawianie siebie w złym świetle w oczach innych, pomaga zwalczać swoje ego. Sekret tego ćwiczenia kryje się w tym, by nikt nie wiedział, że to taka nasza gra.
Udając głupszego niż się jest, alkoholika, czy osobę której nie warto zazdrościć, potrafimy uchować się od ludzkiej zawiści. Wystarczy dać ludziom choćby mały powód do zawiści a potrafią nie tylko zatruć nam życie ale, jeśli tylko mają taką możliwość, nawet doprowadzić do naszej śmierci. Historia zna dużo takich przypadków. Im wyżej wejdziesz, tym więcej trzeba się maskować.
Dlatego zawsze, gdy pochwalę się komuś nawet z najbliższej rodziny moimi planami na przyszłość, nigdy mi się nie udaje ich zrealizować. Nie zakładam, że moi najbliżsi: matka, ojciec, dzieci, żona życzą mi źle. Zawiść jest w każdym z nas i po sobie również widzę, że wiele wody jeszcze upłynie zanim świadomie uda mi się nad tym zapanować. Nie jest to łatwe i pomimo, że z pomocą B zajmuję się jej wytępieniem już kilkanaście lat, nadal rusza mnie dom z basenem i mercedes moich sąsiadów.
4
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Listopad 20, 2018, 09:01:05 pm »
EosCris  - kilka razy zapowiedziałaś kolejną opowieść :)
5
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez EosCris dnia Listopad 20, 2018, 07:10:22 am »
Mądre lekcje ten B dawał :) i fajnie się  z tą A połączyliście z intencją :) 
Ps. Jak na wojowników strasznie dużo piliście alku :D  Dziwi mnie ten fakt, gdyż Wojownik powinien dążyć do podwyższania swojej świadomości a nie folgowaniu sobie w jej obniżaniu ;)  No to tylko moje skromne zdanie :)  Czekam na dalsze opowieści :)
6
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Listopad 19, 2018, 11:06:13 pm »
Płatne lekcje


Do B przyszły po lekcjach jego wnuczki. Starsza z nich pochwaliła się dobrą oceną, na co „dziadek” dał jej w nagrodę 100 rubli. Młodsza z wnuczek spuściła głowę. Dziadek zapytał ją jaką ocenę dostała. Powiedziała, że dwójkę (w Rosji oceny są w skali od 2 do 5). Dziadek wyjął z portfela 100 rubli i dał młodszej wnuczce. Wielce zdziwiona przyjęła pieniądze i momentalnie poprawił się jej humor. Dziadek szepnął dziewczynce na ucho, że jeśli jeszcze dostanie dwójkę, to niech do niego przyjdzie, a on za każdą taką ocenę da jej pieniądze. Następnego dnia wnuczka wpadła na podwórko dziadka i od bramy wołała, żeby dziadek szykował kasę. Dziewczynka jednego dnia dostała, aż cztery dwójki. W międzyczasie nauczyciele ze szkoły dziewczynki skontaktowali się z jej rodzicami, zdziwieni postawą dziewczynki w szkole, która z radością pokazywała, że nie odrobiła lekcji i nie nauczyła się wierszyka. Po rozmowie rodziców z dziadkiem cała sytuacja została wyjaśniona. Dziewczynka zbierała pieniądze na nowy telefon i brakowało jej czterystu rubli. Dziadek wyjaśnił rodzicom, że chciał nauczyć wnuczkę, że życie składa się wydarzeń dobrych lub złych, i że nie ma co się przejmować chwilowymi porażkami. Dziadek powiedział wnuczce, że już koniec z ich układem i od teraz wynagradzać będzie tylko jej postępy w nauce.
7
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Listopad 19, 2018, 04:05:19 pm »
Dziwny przypadek
 
Na jeden z kursów ćwiczeń organizowanych przez uczniów B zaprosiłem A- żonę mojego kolegi. Wiedziałem, że ma problemy ze zdrowiem, oraz, że B będzie mógł jej pomóc. Umówiliśmy się z A, że przez czas trwania kursu będzie mieszkała ze mną u moich rodziców. Odliczałem dni. Gdy nadszedł dzień jej przyjazdu stwierdziłem, że pójdę na dworzec zobaczyć o której przyjeżdża autobus. Zakładałem, że przyjedzie po południu. W tym dniu musiałem pojawić się jeszcze na zajęciach u mojej Pani Promotor, oraz załatwić alkohol na imprezy po ćwiczeniach. Tego dnia zapomniałem zabrać ze sobą telefon. Przez kilka poprzednich lat ani razu mi się to nie zdarzyło. Poszedłem do szkoły. Omówiłem z Panią Promotor dalsze działania związane z pisaniem pracy dyplomowej i wyszedłem z budynku. Zastanawiałem się, czy pojechać do domu po telefon, czy na dworzec sprawdzić autobusy, przy okazji kupując w jego pobliżu trunki.
Tematem mojej pracy magisterskiej była Atlantyda. Jako jedyny, sam podałem temat pracy i znajdując do tego źródło w postaci „Dialogów” Platona.
Któregoś razu podczas naszych spotkań zapytałem B o Atlantydę. Opowiadał mi o niej przez dobre kilka minut. Wyszedłem od niego i do tej pory nie mogę przypomnieć sobie ani fragmentu zdania z tej rozmowy. Kilka dni później miałem sen w którym widziałem mapę. Zaznaczona była na niej Atlantyda.
Wracając do tematu, miałem dylemat jechać, czy nie jechać na dworzec. Przechodząc obok przystanku, z którego mógłbym dojechać bezpośrednio, stwierdziłem, że skoro autobusu w tym momencie nie ma, to widocznie mogę pojechać tam później. Odszedłem ze dwadzieścia metrów od przystanku, obróciłem się i ujrzałem, że podjechał właściwy autobus. Uznałem to za znak i zawróciłem. Wsiadłem i zacząłem rozważać warianty dalszej drogi. Czy najpierw kupić na pobliskim bazarze alkohol, czy pójść na dworzec?
Postanowiłem pójść na dworzec, by nie łazić po mieście z zakupami.
Pod dworcem miałem do wyboru odnalezienie tablicy informacyjnej na zewnątrz budynku lub też wejście do środka i odszukanie interesujących mnie informacji na głównym rozkładzie jazdy wywieszonym w budynku. Trzeba dodać, że dworzec w tamtym okresie był bazą grupy „skinheadów” i drobnych złodziejaszków z którymi w tamtym okresie miałem zatargi. Byłem „punkiem” i nie lubiłem łysych i złodziej.
W końcu stwierdziłem, że „raz kozie śmierć” i wszedłem do środka.
Od razu w wejściu opadła mi szczęka. Naprzeciwko drzwi siedziała na ławce A. Powiedziała, że przyjechała trochę wcześniej, zapomniała do mnie numeru telefonu i nie wzięła ze sobą mojego adresu. Wiedziała, że po nią przyjdę i że wejdę właśnie tymi drzwiami. Po prostu cierpliwie na mnie czekała.
8
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Listopad 19, 2018, 04:04:18 pm »
Przekaże B pozdrowienia :)
9
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez EosCris dnia Listopad 18, 2018, 07:39:01 pm »
Moze bedą jakies nowe jak Dage wróci ze spotkania z B ;) ::)
10
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez zinka dnia Listopad 18, 2018, 07:01:38 pm »
haha, no to siedzimy cicho, dobrze się czyta takie opowieści ;)
Strony: [1] 2 3 ... 10
misy kryszta?owe