Forum IRN - Rozwój Świadomości

Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Ostatnie wiadomości

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 10
21
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Styczeń 02, 2019, 05:30:51 pm »
Sytuacja z jesieni 2017 roku
Totolotek!
 
Latem nie udało się nam pojechać do B. Po pierwsze dzieci już mają dość naszego zamiłowania do wyjazdu na wschód, po drugie obiecałem kiedyś dziewczynie szwagra, że pojedziemy do niej na Bałkany. Oczywiście, kasy na dwa wyjazdy nie starczyło. Pomyślałem w związku z tym, że może by tak pojechać do B na nowy rok. Jest kilka dni wolnego od szkoły, a dziećmi zajęliby się teściowe. Idealny czas na kilkudniowy wyjazd. Oczywiście trzeba by lecieć samolotem, gdyż zimą można tam nie dojechać. Jechałem już raz późną jesienią i przez trzysta kilometrów mieliśmy śnieżycę. Nie miałem jeszcze zimowych opon – bo po co komu zimowe opony w październiku... Jazda w strachu, pięćdziesiąt na godzinę przez trzy tysiące kilometrów - nie wchodzi w grę. Tym bardziej, że nikt nam nie zagwarantuje przejezdnych dróg, gdy na stepach nawigacja potrafi poinformować – „jedź prosto przez następne pięćset kilometrów, następnie skręć w prawo”. Teoretycznie stać nas na wyjazd. Moglibyśmy zaryzykować (opłatami kredytów i comiesięcznych zobowiązań finansowych na czynsz i opłaty) i polecieć. Jest tylko jedno „ale”: znowu moi pracodawcy opóźniają się z wypłatami należności. Czas mija, a rezerwacja biletów i kupno potrzebnej wizy wyznaczają nieuchronny termin podjęcia decyzji o wyjeździe. Termin zbliża się nieubłaganie a brak funduszy krzyżuje nam plany. Podczas rozmowy przez Internet, B. daje nam nadzieję, że tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo i nie ma niczego pewnego. Jeśli są chęci to znajduje się i możliwość. Nie czekając na wypłatę postanowiłem pomóc szczęściu. Namówiłem całą rodzinę i każdy zainwestował trzy złote w kupon totolotka. Tym bardziej postanowiłem spróbować, gdy córce w szkole „wywróżono” podczas zabaw andrzejkowych, że wygra na loterii. Każdy podał swoje szczęśliwe liczby i kupiliśmy zakłady… Każdy z nas kupił jeden zakład. Moim zdaniem nie ma sensu kupowanie kilku zakładów, gdyż jeśli ktoś ma wygrać, to jeden zakład w zupełności wystarczy. Chyba, ze moje przekonanie o wypełnieniu tylko jednego kuponu wynika ze skąpstwa i po prostu szkoda mi pieniędzy, aby pomóc szczęściu. Emocje sięgały zenitu, gdy cała rodzina zgromadziła się przed komputerem, w którym oglądaliśmy wyniki losowania. Od momentu kupna zakładów do losowania, każdy z rodziny wydawał już pieniądze. Na dom z basenem i stadniną, na klocki lego, kupno samochodu. Najśmieszniej, że w tych marzeniach, część pieniędzy miała trafić do najbliższej rodziny. Wygrać można było trzynaście milionów. Pieniędzy tych wystarczyłoby dla kilku rodzin. Tym bardziej, że w naszych rodzinach nie wszystkim starcza kasy na bieżące potrzeby. Oczywiście również oddałem się marzeniom. Fajnie było do momentu, gdy pomyślałem, ile komu można byłoby podarować. Nie trwało to długo, gdy zrobiło mi się szkoda kasy i zacząłem się denerwować na samą myśl o jej rozdawaniu komukolwiek. Odkryłem przez to, że skąpstwo to stan umysłu. Do tej pory było mi tylko żal tego co miałem. Przeszedłem sam siebie i nawet żałowałem tego, czego nie mam. Losowanie minęło, a w naszej rodzinie zapanował smutek. Nie będzie opływania w luksusy. Można to było przewidzieć, gdyż kiedyś B zapowiedział nam, że i owszem, możemy dojść do sukcesów w każdej dziedzinie, ale musimy to okupić ciężką pracą. W mojej pracy nigdy nie jestem pewien, kiedy uzyskam wypłatę, gdyż zależy to od kilku osób, które o tym decydują i nie są one związane żadnymi terminami. Bywa więc tak, że teoretycznie stać mnie na wiele, a w praktyce pożyczam dziesięć złotych od dzieci na chleb i mleko. Można oczywiście narzekać, ale jak popatrzy się na to wszystko z dystansem, to życie, „Intencja” uczy mnie w ten sposób pokory i działania do ostatniej chwili. Zdarzało się bowiem planować nam jakieś wyjazdy i do końca nie wiedzieliśmy, czy nas będzie na nie stać. Kasa wpływała na konto już podczas jazdy. W ciągu kilku dni dostałem tyle zleceń, że mam co robić przez następne pół roku. Jak z tym wszystkim się obrobię, to będzie na wyjazd do B, nawet na kilka tygodni. Może wszystko w przyrodzie ma swój czas i miejsce? „Intencja” da mi trochę czasu na przygotowanie do wyjazdu i nie będzie to tylko wyjazd czysto towarzyski, ale przy okazji może się uda czegoś nauczyć? Jak to mówią na wschodzie, gdy uczeń jest gotowy to i nauczyciel się znajdzie. Na razie postanowiłem ćwiczyć również mięśnie. Jak nie zmądrzeję, to przynajmniej będę dobrze wyglądał na plaży.
22
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Grudzień 31, 2018, 08:51:59 pm »
Sukces Nauczyciela!
 
Od kilkunastu lat czekam na spektakularne wydarzenie, które będzie oznaczać mój sukces na drodze wiedzy. Nawet zamiana wody w wino zajmuje  mi za pomocą drożdży trzy tygodnie. Jak się okazuje, nie tylko ja mam z tym problem. W tym roku jeden z uczniów B z Kaukazu również dopytywał B, czy w nim zachodzą jakieś zmiany, gdyż on sam ich nie zauważa.  Generalnie dzisiejsza farmakologia potrafi jedną tabletką spowodować w człowieku  doznania opisywane w książkach Castanedy. Doznania te równie dobrze każdy może doświadczyć poszcząc, medytując, chorując czy długo nie śpiąc. Z tego co doświadczyłem, B ma takie możliwości, aby człowiek mógł odczuwać nieznane mu tajemnice świata, dzięki samej energii B. Z tego co mogę powiedzieć o B, to za każdym naszym małym sukcesem, chwali nas mówiąc, że „fajnie”. Z drugiej jednak strony, próbuje on gasić nasze zapędy, gdy chcemy uzyskać szybkie efekty naszej pracy. Kiedyś powiedział mi, żebym przestał ćwiczyć wpatrywanie się w lustro, jeśli nie chcę skończyć w psychiatryku. Odpowiedź jaką uzyskał od B mój kolega, pozwala docenić trudy długotrwałej pracy nad sobą. B stwierdził, że on widzi w nim zmiany, nawet gdy sam zainteresowany tego nie dostrzega. To co najbardziej cieszy B i utwierdza go w przekonaniu, że jego praca przynosi sukcesy jest to, że uczeń potrafi wypowiedzieć coś, o czym właśnie myśli jego Nauczyciel. Jeśli jedna osoba potrafi słyszeć o tym co myśli w tym momencie druga osoba, to znaczy, że wibracje tych osób są na jednakowym poziomie. Zegar przyniesiony do naprawy do zegarmistrza dostroi się do innych zegarów i będzie pokazywał jednakową godzinę jak inne zegary.
23
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Grudzień 30, 2018, 10:48:33 pm »
Castaneda, Derwisze i rosyjscy naukowcy
 
Od pierwszego kontaktu z B, wszystkie ćwiczenia jakie nam pokazał musimy wykonywać świadomie. Przez to za każdym razem od kilkunastu lat B nieustannie wypytuje nas o znaczenie poszczególnych ćwiczeń. Ćwiczenia Castanedy można wykonywać mechanicznie naśladując wszystkie ruchy, lecz efekt tych ćwiczeń będzie znikomy. Można je też wykonywać świadomie zadając odpowiedni program Intencji, przez co sama Intencja znajdzie najlepszą drogę do rozprowadzenia energii w ciele. W jednym z ćwiczeń Castanedy mowa jest o rozprowadzeniu w ciele energetycznym energii sił tworzących cały Świat – sił Pierworodnych strumieni – stępującej Uniwersalnej i wnoszącej się Ziemi. W wyniku transformacji tych sił powstaje życie na Ziemi. Siły te mają swoje odpowiedniki energetyczne w ludzkim ciele. Podczas pracy ze strumieniami sił tworzy się centralna oś pola okrążającego ciało energetyczne, tworząca się w sposób „wirowy”. Kilkanaście lat zastanawiałem się o jakie „wiry” może chodzić. Castaneda pisał o różnych ruchach energii w ciele, ale trudno było mi powiązać jedno z drugim. Podczas pobytu u B, musieliśmy uczyć się tańców Derwiszów. Kręcenie się w kółko nie jest łatwe. Po kilku obrotach traciłem równowagę i bałem się, że zwrócę posiłek. Gdy zapytałem jaki jest cel tego kręcenia w koło, B wspomniał, że Derwisze podczas tego tańca wypracowują energię jaką B nazwał „torsyjne pola”. Wspomniał też, że naukowcy już odkryli ten rodzaj energii. Po powrocie, dzięki Internetowi, znalazłem co to są te „torsyjne pola” i jak zaczęli wykorzystywać je rosyjscy naukowcy.  Okazuje się, ze ruch wirowy wytwarza „pola energetyczne”,  lub jak to określają naukowcy „świadomość”, która wyjaśnia większość „magicznych” zagadek fizyki.
Z przekory pokazałem B jak tańczą Zulusi. B oglądał tańce w Internecie z zaciekawieniem i widziałem jak drygał nogą próbując naśladować ruchy tańczących. W pewnym momencie powiedział do mnie, żebym spróbował tańczyć tak jak Zulusi. Odpowiedziałem, mu że próbowałem to robić w domu, ale, że nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie, że mam podobne ruchy do Zulusów. B odrzekł, że dopiero zaczynamy uczyć się prostych ruchów wirowych i jak nam ciężko idzie. Uśmiechnął się i stwierdził, że może Zulusi przed tańcem biorą pejotl? Jestem w stanie w to uwierzyć. Za każdym razem jak mam tańczyć kaukaską lezginkę muszę dobrze się napić koniaku. W innym przypadku plączą mi się nogi w tańcu, a po chwili brakuje mi sił.
24
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Grudzień 29, 2018, 09:50:36 pm »
UFO!
 
W czasie zajęć u swojego pierwszego Nauczyciela, B oraz inni ćwiczący zauważyli UFO. Pojazd wylądował w centrum parku obok ćwiczących osób. Nauczyciela nie było, więc grupa instruktorów postanowiła nawiązać kontakt z obcymi. Nie mogli jednak podejść bliżej niż na pięćdziesiąt metrów. Zatrzymywała ich niewidzialna bariera. Z pojazdu wyszły małe istoty. Miały podłużne głowy i duże oczy. Po jakimś czasie bezowocnych prób w nawiązaniu kontaktów, wszyscy ćwiczący wrócili do zajmowanych w hotelu pokojów. B mieszkał w pokoju z drugim ćwiczącym. B wszedł do pokoju. Jego kolega leżał na podłodze i na pytanie co mu jest odpowiadał, że nic nie może zrobić, gdyż nie kontroluje siebie wcale. Nagle przez okno do pokoju wpadła smuga światła. B wybiegł na korytarz, aby wezwać kogoś do pomocy. W momencie, gdy B zobaczył na korytarzu innych ćwiczących, zdołał tylko krzyknąć żeby go trzymali, gdyż w tej chwili nad jego głową pojawiło się małe UFO i wciągało go do środka. B stracił świadomość. Gdy się ocknął zobaczył, że trzyma go trzech mężczyzn. Byli cali spoceni. B zapytał ich jak długo był nieprzytomny, gdyż jemu się zdawało, że nie miał świadomości tylko przez chwilę. Powiedzieli mu, że trzymają go tak już ponad piętnaście minut. Kilka osób powiedziało mu, że zazdrości mu kontaktu z obcymi i że chcą, aby to im obcy wczepili implant. B po spotkaniu z UFO miał poparzoną twarz. Ból odczuwał przez kilkanaście lat. Ból wraca za każdym razem, gdy tylko B wspomina to wydarzenie.
Zapytaliśmy B czy jest jakaś możliwość obrony przed obcymi. Powiedział nam, że jedyną możliwą przed mini obroną jaka mu się udało zastosować, było wyobrażenie siebie w szklanej kuli. Na kulę dodatkowo naklejał modlitwy w kierunku czterech stron świata, góry i dołu kuli.
25
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Grudzień 28, 2018, 09:47:18 pm »
Śmierć!
 
B miał dwóch starszych braci. Najstarszy był bardzo znany i lubiany w okolicy. Potrafił oddać przyjacielowi swój najlepszy garnitur, gdy ten tylko wyraził zachwyt na temat jego ubrania. Średni brat wychowywał B. Nawet gdy spali, B był wtulony pod pachą brata. Byli to pogodni i weseli ludzie. Któregoś dnia najstarszy brat zginął w wypadku. W czasie jego pogrzebu B zobaczył w swojej wizji trzy groby. O tym co zobaczył powiedział dalszej rodzinie. Bał się o tym jednak powiedzieć najbliższym. Po pięćdziesięciu dwóch dniach średni brak również umarł. Na jego pogrzebie B zobaczył białe schody na których stał średni brat i uśmiechał się do niego. Obejmował również swoją ręką niewidoczną dla B osobę. Po kilku miesiącach zmarł również ojciec B. Tym samym wypełniła się wizja jaką miał B podczas pierwszego pogrzebu. Zapytaliśmy B dlaczego w różnych religiach czci się różne daty po śmierci osoby. Z tego co opowiadał nam B, ciało energetyczne wisi nad ciałem zmarłego jeszcze czterdzieści dni po śmierci. Wygląda to tak, jakby do ciała był przyczepiony na sznurku balon, który unosi się wysoko nad ciałem.  Po czterdziestu dniach połączenie pomiędzy ciałami zostaje przerwane. Po pięćdziesięciu dwóch dniach po śmierci mięso oddziela się od kości.
26
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Grudzień 28, 2018, 09:45:22 pm »
EosCris - kobiety mają łatwiej w kontaktach z Intencją. Magia kobiet bierze swój początek w macicy.
27
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez EosCris dnia Grudzień 28, 2018, 10:06:47 am »
Dage to ja muszę mieć ogromną moc :D Chyba jednak zacznę wierzyć mojemu Nagualowi :D 
28
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Grudzień 26, 2018, 07:28:01 pm »
Grzybobranie!
 
Pewnego razu B wybrał się ze swoim przyjacielem G na grzyby. Pojechali za grzybami na pobliską górę zwaną „Tytanem”. Góra wzięła swoją nazwę od formacji skalnych przypominających twarz spoglądającą w niebo. Po kilku godzinach łażenia po górze, w koszykach obydwu wytrawnych zbieraczy, nie było ani jednego grzyba. G zrezygnowany chciał już wracać, gdy B powiedział, żeby spróbowali jeszcze raz. B rozluźnił swoje ciało,  rozłożył szeroko ręce i zaczął śpiewać. Zaśpiewał swoją ulubioną polską piosenkę „Kocham cię życie”. Notabene pani Edyta Geppert i jej piosenki są bardzo znane na Kaukazie. Oczywiście głównym wielbicielem i popularyzatorem jest B. B szedł przed siebie i śpiewał, aż razem z G doszli do polany pełnej grzybów. Napełnili grzybami swoje koszyki, oraz koszule, które zdjęli z siebie. Opowieści o ich grzybobraniu szybko rozeszły się wśród znajomych. Po kilku dniach obydwaj stwierdzili, że rozdali już wszystkie znalezione grzyby i czas wrócić na górę. Choć górę znali bardzo dobrze, długo szukali miejsca z polaną pełną grzybów. Tym razem B i G wrócili do domu z kilkoma grzybami. Polana jakby zapadła się pod ziemię. B gdy go zapytałem gdzie jest ta polana, uśmiechnął się tylko i stwierdził, że w innych wymiarach też rosną grzyby, a odpowiedni nastrój ducha pozwala dotrzeć do takich miejsc. Magia to odpowiednia intencja wyrażona poprzez wolę czarowników.
Podczas pobytu u B miałem „naprawić” odpadające kasetony na suficie. Znalazłem taker, ale nie miał zszywek. Zapytałem B gdzie mogę znaleźć zszywki. Miały być w składziku pośród setek innych narzędzi, śrubek, gwoździ i niezbędnych sprzętów. Po kilku minutach poszukiwań „igły w stogu siana” stwierdziłem, że warto skorzystać ze śpiewu. Zacząłem śpiewać „hej zszyweczki jakie cudne, gdzie jesteście”. Nie zdążyłem ułożyć drugiej zwrotki swojej piosenki, gdy znalazłem zszywki w zepsutej lodówce, która obecnie służy jako szafka na narzędzia.
29
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Grudzień 13, 2018, 04:40:37 pm »
Mistrz i Małgorzata!
 
Któregoś razu B powiedział, że książka Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata” oparta jest na faktach. Oczywiście trudno było w to uwierzyć. Niemniej i tak, z wielką przyjemnością chodziło się po Moskwie i odnajdowało dom aktora na ulicy Arbat. Dziś wiedząc trochę więcej o możliwościach jakie daje przemieszczenie punktu scalającego, nie jestem już tak przekonany, że B nas oszukał. Swoją drogą nieźle się musieli bawić Woland ze swoją drużyną, robiąc takie zamieszanie w centrum „nauki i powagi urzędu” jakim była stolica Rosji w tamtym czasie.
30
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Grudzień 12, 2018, 02:03:11 pm »
Zielona energia!
 
Teraz żona ogląda jakieś relacje o człowieku, który głosił, że jest „kosmicznym żołnierzem”. Dziwnym trafem umarł latem w Polsce. W Internecie krążą pogłoski, że zabili go „sataniści”,  lub wrogowie, za ujawnianie rewelacji dotyczących rozwoju ludzkości.  W związku z tym przypomniały mi się opowieści B, dotyczące jego pracy z energią odbieraną od innych ludzi. Pomijając zwykłą zawiść i zazdrość, są wg słów B ludzie, którzy niszczą innych ludzi za to, że mogli by ich zdemaskować. Pokazać innym jacy oni są naprawdę. Na całym Świecie tysiące ludzi ćwiczą samotnie, lub w grupach próbując zdobyć energię. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby ta energia służyła do rozwoju ludzi, planety, czy leczenia innych ludzi. Niestety tacy ludzie nie służą dla dobra ludzkości – jak by to patetycznie nie zabrzmiało- oni niszczą ludzi takich jak B. Robią to tylko za to, że wiedzą co tak naprawdę czynią ci pierwsi. Niejednokrotnie działają pod sztandarami religii, czy filozofii miłości. 
Pierwsze taka opowieść dotyczy grupy na jaką B natknął się w podczas pracy ciałem energetycznym. Któregoś razu jego ciało trafiło na grupę zajmującą się naukami Kabały. Prężnie działającą grupa, gdy tylko doświadczyła obecności B, od razu chciała go unicestwić. Ze słów B wynika, że powodem ich działań była zazdrość o wiedzę jaką przyswoili. Nie chcieli, aby ktoś obcy dla ich wierzeń, poznał wiedzę do jakiej dotarli.
Jestem w stanie jakoś to przetrawić, bo codziennie doświadczam zazdrości, pożądania czy wręcz zawiści. Drugi przypadek dotyczy jednak ludzi których znam i którzy byli częścią naszej grupy. Tak jak i ja zajmowali się ćwiczeniami prezentowanymi przez B.
Po którymś kursie do ćwiczących dołączyła całkiem spora liczba osób, które ćwiczyły razem w W. Niektórzy z nich ostentacyjnie palili swoje dyplomy „Wielkich mistrzów”, uzyskane niekiedy w trakcjie kilkudziesięciu lat zajmowania się samorozwojem. Rozpływali się wręcz pod wrażeniem B, który od razu zapowiedział, że w jego nauczaniu dyplomów nie uzyskają, a praca nad sobą jest ciężka i trwa do końca życia. Do dziś pamiętam, jak wszyscy zastanawiali się jak mogli uwierzyć osobom, które za kilka tysięcy złotych gwarantowały uzyskanie dyplomu „Mistrza chirurgii fantomowej” w weekend. B opowiadał jak raz tylko pokazali mu we śnie jak przeprowadzić operację fantomową na jakimś małym schorzeniu. B  swoim Nauczycielom od razu odpowiedział, że nie ma takiej mocy, aby leczyć takimi metodami, nawet drobnych chorób. Nauczyciele niewzruszenie odpowiedzieli, że ma kolejny powód, aby pracować nad sobą i gromadzić moc, by leczyć innych ludzi. Ludzie z nowej grupy ćwiczyli, oraz organizowali kursy. Również oni, jak i niektórzy w naszym mieście, wpadli na pomysł, że na B i jego energii, można nieźle zarobić. Po jakimś czasie B stwierdził, że dość już zabawy i zaczęła się konkretna praca.  Kilku z nich usłyszało od B „kilka ciepłych słów” jacy to oni są naprawdę. Miało to na celu otwarcie ich serc i przygotowanie ich do dalszej pracy, już w domu B. Podczas jednego z pobytów w Polsce, B przebywał chory w innym mieście. Grupa z W zebrała się i korzystając z okazji postanowiła skończyć z nim współpracę. Pracując grupa zgromadziła dużą dawkę negatywnej energii. Żeby B nie zauważył podstępu, powłoka kuli energii wysłanej jemu przez grupę z W, miała kolor zielony. B opowiadał jak w ostatnim momencie dostrzegł podstęp i zauważył jaką energię mu przesłali. Pod zieloną powłoką kryła się czarna, negatywna energia. Normalny człowiek od takiej energii albo by umarł, albo by poważnie zachorował. B ostatkiem swoich sił przyjął od nich energię, oczyścił i odesłał im z przesłaniem, aby więcej tego nie robili. Zaznaczył, iż następnym razem może odesłać im energię jaką wysłali. Będą wtedy musieli sami radzić sobie z problemem, który chcieli stworzyć jemu.
Po tym wydarzeniu, praca w grupie z W ustała. Nie wiem, czy jest to kwestia wstydu po tym co zrobili, czy woleli jednak nadal zbierać dyplomy.  Z drugiej strony patrząc na siebie, wcale się im nie dziwię, że nie chcą nadal poznawać swojego prawdziwego oblicza. Przy pracy z B,  konfrontacja z samym sobą jest nieunikniona.   
Żeby jednak nie kończyć smutnie tej mojej pisaniny- wymuszonej przez B formy rekapitulacji - warto napisać co wydarzyło się dalej. Po kolejnej nocy B obudził się zadowolony. Powiedział, że tej nocy otrzymał dużą kule energii. Tym razem była czysta i dostał ją za tzw. zasługi poprzedniej nocy.  Nie trwało to długo zanim B z radości rozproszył otrzymany dar nad całym miastem. B wstał więc rano zadowolony i dumny, nie omieszkując oznajmić wszystkim obecnym jaki z niego zuch.
B mówił, że praca z energią ma tą zaletę, że jak pracujesz sercem i oddajesz energię do końca, nie myśląc o sobie, to dostaniesz jej jeszcze więcej w ramach rekompensaty. Ot taka prosta zasada – czym więcej dajesz, tym więcej dostajesz.      
Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 10
misy kryszta?owe