Forum IRN - Rozwój Świadomości

Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 3 4 [5] 6 7 ... 10
41
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez EosCris dnia Grudzień 04, 2018, 09:15:58 am »
niezła alkoholiczka z tej kobiety :D bo tylko alkoholik (ktoś chory na alkoholizm) kombinuje, co by zrobić żeby się napić :D dobre! Najbardziej bawi mnie fakt, że można sobie folgować i jeszcze wmawiać innym, ze to sztuka i magia i samo dobro :D no po prostu leżę i kwiczę! Wybacz Dage fajnie się czyta Twoje historie ale jak dla mnie to pokazuje tylko degenerację człowieka a nie jego wzrost! To jest tylko moja subiektywna, skromna ocena :D 
42
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Grudzień 03, 2018, 08:52:20 pm »
Prezent!
 
B przyjechał do Polski i przywiózł prezenty dla osób, które lubił i szanował. B przyjeżdżając do Polski mieszkał przez kilka lat u jednej rodziny. Tym razem przywiózł dobry koniak Pani domu. Zanim B zdążył rozdać prezenty spotkał się z córką swoich dawnych gospodarzy. Chwila rozmowy i wspomnień wywołała w B i jego rozmówczyni potrzebę wzniesienia toastu, za zdrowie Pani domu. W pobliżu nie było jednak sklepu z alkoholem. Ten fakt wywołał u nich zmartwienie. Dziewczyna zapytała B, czy ma ze sobą koniak. B odpowiedział, że to prezent i nie mogą go tak wypić. Chytra dziewczyna zapytała B, czy ten koniak zamierzał wypić z jej mamą? B odpowiedział, że miał taki zamiar. Dziewczyna drążyła temat dalej. Zapytała - czy B w tym przypadku wypiłby połowę trunku? B odrzekł, że tak. Dziewczyna stwierdziła, że skoro B nie jest skąpy, to czy nie mogą teraz razem wypić pół jego trunku? B strasznie rozbawiło podejście do rozwiązania problemu z brakiem alkoholu. Warto wspomnieć, że koniaki z Kaukazu są cenione wyżej niż te francuskie. Wszystkim tym, którzy czytając to na sucho, od razu przydałby się ktoś taki do kompani. Myślę, że w takim towarzystwie dzień upłynąłby weselej.
43
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Grudzień 02, 2018, 09:15:05 pm »
Postrzeganie!
 
Kilka dni temu pokłóciły się dwie dziewczyny o to kto ma rację. Jedna podawała jako przykład nauczanie Castanedy i słowa B, który opisał postrzeganie rzeczywistości poprzez kąt widzenia czarowników. Druga, której już się odwidziało zainteresowanie Castanedą i zajmuje się tym razem religią, powiedziała, że nie będzie słuchała argumentów z drugiej ręki i jako przykład podała cytat z Biblii. Nie minęło parę dni i ku mojej uciesze, B zamieścił na swoim profilu na portalu społecznościowym obrazek przedstawiający figurę geometryczną, która była oświetlana z różnych stron. Najpierw na ścianie ukazał się cień w kształcie prostokąta z podpisem - to prawda. Następnie pokazano cień w kształcie kuli. Podpis również zaświadczał, że jest to prawdziwe. Następnie pokazano figurę, która rzucała dwa różniące się cienie. Rozwiązaniem zagadki był oczywiście walec. Jako figura geometryczna ma w podstawie koło, a jego bok rzuca na ścianie cień w formie prostokąta. Prosty przykład pokazał mi jak łatwo możemy wpaść w pułapkę własnej niewiedzy. Niejednokrotnie, uważając, że mam rację, kłóciłem się godzinami z ludźmi, którzy również mieli rację i dopiero dziś widzę, jak głupi byłem, ze dopuszczałem do takich sytuacji.
44
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Listopad 29, 2018, 07:48:45 pm »
Zwierzęta!
 
Kolejny raz w czasie pobytu u B musiałem zajmować się zwierzętami. Choć było to raptem cztery razy, to jak dla mnie - cztery razy za dużo. Pierwszym razem przyniosłem kozom z ulicy, skoszoną przez sąsiada trawę. Drugim razem wybierałem „zużytą” podściółkę, przez co miałem całe sandały w kozim „błocie”. Trzecim razem praca przy zwierzętach polegała na zobaczeniu skąd B nasypuje im ziarno. Najlepszy kontakt ze zwierzętami miałem za czwartym razem, gdy córka poprosiła abym zagnał do zagrody małego chorego koziołka. Mały koziołek był przywiązany osobno w ogrodzie, aby zajadał się świerzymi liśćmi winogron. Po wprowadzeniu go do zagrody, jedna z kóz ubodła go na powitanie. Pomyślałem sobie, że nie tylko ludzie mają problemy z zazdrością. W drodze powrotnej dostaliśmy wiadomość, że koziołek umarł. Córka wyła z pół dnia. Jej rówieśnica pocieszała ją wiadomością, że poszedł do raju i teraz będzie miał lepiej. Na szczęście cicho wymknęło mi się, że poszedł do Pacanowa. B cały czas podkreśla, że w wychowaniu dzieci ważny jest kontakt ze zwierzętami. Mogą w kontakcie z nimi uczyć się odczuwać życie. Mogą poczuć ciepło w sercu kierując uczucia na zwierzęta. To zadanie uzmysłowiło mi jedno. Moja niechęć aby zajmować się zwierzętami, wynika z faktu, że boję się, że one kiedyś umrą, a ja będę cierpiał z tego powodu.
45
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Robert Noble dnia Listopad 29, 2018, 11:26:47 am »
Głupszej historii o nauczycielu nie słyszałem :) Nie mniej fajnie się czytało :D
46
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Listopad 28, 2018, 03:39:45 pm »
Umiejętność czekania!
 
Pierwszego pobytu u B dostałem zadanie potynkowania małego fragmentu ściany. Wypełnienie cementem szczelin fali eternitu, aby nie było dziur pomiędzy ścianą a pokryciem dachu, zajęło mi trzy lata. Pozostałe ściany inni uczniowie B otynkowali w jeden dzień. W ciągu tych lat, B codziennie przychodził i pytał kiedy skończę. Na początku bardzo irytowałem się tym ciągłym wypytywaniem mnie o termin. Po jakimś czasie oznajmiłem B, że nie będę kończył w tym roku, aby mieć co robić w przyszłym. B na tak wymyślną odpowiedz o datę ukończenia pracy zanosił się śmiechem i za każdym razem pokazywał niedokończoną ścianę wszystkim gościom, jacy do niego przychodzili. Z tego tynkowania wyszła mi jeszcze jedna dodatkowa lekcja. Gdy tylko chciałem wziąć się do tej pracy w czasie w jakim przychodziła mi ochota na pracę, w ciągu kilku minut pojawiali się goście lub zostawałem wzywany przez B do wykonywania innych „ważnych” zajęć. Po kilku tygodniach bezskutecznych prób tynkowania, zdałem sobie sprawę z tego, że jedyną nadzieją na skończenie tej roboty, jest wstanie bardzo wcześniej, gdy wszyscy jeszcze śpią. Musiałem uczynić dodatkowy wysiłek chcąc dokończyć wydawałoby się banalne proste zadanie.
Od tego momentu wiem, że jak chcę coś zrobić dodatkowego, to muszę poświęcić na realizację tego postanowienia czas w którym powinienem np. iść spać. Jedynie wtedy mogę zrobić jednego dnia dużo niestandardowych rzeczy. W pracy nad sobą liczą się tylko nadwysiłki. Normalna egzystencja nie przynosi zmian w naszym ciele i świadomości.
Bez względu na to czy śpię cztery godziny, czy dwanaście i tak nigdy nie udaje mi się wyspać.
B powiedział kiedyś, że jedną z cech dobrego nauczyciela jest jego umiejętność czekania na ucznia. Czasami uczeń może obrazić się na nauczyciela na bardzo długi czas. Najlepiej obrazuje to opowiadana przez B sufijska opowieść:
 
Nauczyciel.
 
Gdzieś, kiedyś wędrował nauczyciel ze swoim najlepszym uczniem. Wiele już razem doświadczyli, aż pewnego razu los zgotował uczniowi wielką próbę. Przechodzili akurat przy chacie starego przewoźnika przez rzekę, który swą łódką zarabiał na utrzymanie licznej rodziny. Był to jedyny jego zarobek, gdyż czasy w jakich żyli nie były mlekiem i miodem płynące. Nauczyciel, gdy tylko zobaczył syna przewoźnika uderzył go pięścią w twarz. Uderzenie było tak mocne, że złamał mu szczękę, oszpecając go przez to do końca życia. Uczeń widząc co zaszło nie mógł wytrzymać i z pretensją zapytał nauczyciela czemu to zrobił? Jak mógł oszpecić człowieka? Jaki on daje przykład? Gdzie jego serce i te wszystkie nauki o miłości, które mu prawił? Nauczyciel milczał, wziął łódkę i przepłynęli na drugą stronę rzeki. Tam ku zaskoczeniu ucznia spalił łódkę, która była jedynym źródłem dochodu rodziny przewoźnika. W uczniu, aż się gotowało. Znowu obrzucił nauczyciela serią pytań jak mógł to zrobić i czy wcale nie ma serca czyniąc krzywdę tej biednej rodzinie? Nauczyciel nic nie odpowiedział i poszedł dalej. Gdy po jakimś czasie wzburzony uczeń zobaczył jak jego nauczyciel zabija spotkanych na drodze żołnierzy nie wytrzymał. Po serii pytań o cel czynów nauczyciela i o jego brak serca w swoim postępowaniu, opuścił go. Odchodząc powiedział mu, że żałuje gdyż zmarnował z nim tyle lat swojego życia. Nauczyciel i tym razem nic nie powiedział.
Po paru latach uczeń odnalazł swojego nauczyciela. Padł przed nim na kolana i prosił go o wybaczenie i ponowne przyjęcie na jego ucznia. Wyznał, że błędnie ocenił postępowanie swojego nauczyciela. Nauczyciel zgodził się na to i powiedział, że jeśli by wtedy tego nie zrobił, syn przewoźnika wyrządził by w swym życiu wiele zła ludziom, a żołnierze przepłynąwszy na drugą stronę łodzią, zabili by całą rodzinę przewoźnika.
47
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Listopad 28, 2018, 03:39:13 pm »
Mój problem z działaniem polega na ochoczym wykonywaniu zadań, które w oczach innych potwierdzają moją wysoką samoocenę. Pomoc innym nie zawsze polega na tym, że wszyscy będą zachwyceni podjętymi działaniami.  Kolejny raz pytaniem ubiegłaś następną opowieść :) 
48
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez EosCris dnia Listopad 28, 2018, 01:51:48 pm »
i czego Cię to nauczyło? to działanie oczywiście?
49
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Listopad 28, 2018, 12:12:26 am »
Działania!
 
Któregoś razu B przyjechał i zaczął rewolucję w naszej modzie. Chodziło mu o to, aby nagle zmienić nasze modowe przyzwyczajenia, oraz aby to ubrania wpłynęły na nasz sposób zachowania.  Inaczej zachowuje się koleś w garniturze, a inaczej w dresie. Poza tym ubranie pomaga nam w kontaktach z innymi ludźmi.  W garniturze mogłem sobie pozwolić na dużo więcej bajerując dziewczyny w sklepie. Któregoś razu jedna z dziewczyn przyszła na spotkanie  z B w ciepłej pikowanej zimowej kurtce. Wyglądała w niej jak dziewczyna z bazarku, która ma w głębokim poważaniu modę. Typowa inwestycja w ciepło. Sprzedając np. kapustę lepiej mieć ciepło, niż ładnie wyglądać. Pomysł B o zmianie garderoby nie bardzo przypadł jej do gustu. Nowa kurtka była droga, przez co w tym sezonie nie było szans na wymianę garderoby. Nie myśląc długo, postanowiłem działać. Dobrze, że byłem pod zbawiennym dla mnie wpływem alkoholu. Poszedłem do miejsca w którym gospodarze składowali ubrania gości i nożem pociąłem jej kurtkę, tak aby nie nadawała się do naprawy. Dziewczyna była na mnie zła. Nawet jej chłopak kazał mi odkupić jej ubranie. Po tej akcji dziewczyna kupiła szykowny płaszcz i na kolejne spotkanie przyszła elegancko ubrana. B nigdy nie skomentował mojego działania. Inni ćwiczący bali się zostawić przy mnie swoją odzież. Dobrze, że to było już tak dawno.
50
Dage / Odp: Moja przygoda z Magicznymi krokami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dage dnia Listopad 26, 2018, 10:23:55 pm »
Modlitwa za zmarłych!
 
Zdarzyło się, że B był obecny na pogrzebie syna swojego Nauczyciela. Gdy nad grobem zmarłego miejscowy mułła- muzułmański kapłan- czytał modlitwy za jego dusze, nagle starzec podniósł rękę i wszyscy ucichli. Starzec rzekł do B – teraz ty czytaj modlitwy. B wzbraniał się jak mógł wiedząc, że nie ma takiej tradycji, by ktoś inny odmawiał modlitwy. Nauczyciel odrzekł mu, żeby czytał, gdyż wśród zgromadzonych ludzi to jego modlitwy najbardziej dotrą do Boga. Starzec miał tak duże poważanie wśród miejscowej ludności, że nawet nikt nie pomyślał, że można było postąpić wbrew jego woli.
 
 
Przekazanie wiedzy!
 
B opowiadał kiedyś jak jego Nauczyciel uczył równolegle jego i własnego wnuka. Podczas jednego ze spotkań kazał im obojgu wejść do jaskini w górach i tam medytować.  Gdy wyszli Nauczyciel oznajmił B, że właśnie dostał znak, że to on został wskazany na głównego spadkobiercę jego wiedzy. B cieszył się z tego zaszczytu, jednocześnie krępował się, że przecież Nauczyciel powinien wszystko przekazać wnukowi, a nie jemu „obcemu”. Nauczyciel odrzekł, że na drodze wiedzy to duch kieruje poczynaniami ludzi i nie ma tam miejsca na własne sentymentalne decyzje. Wnuk Nauczyciela na szczęście w odróżnieniu do mnie, nie był zazdrosny o sukcesy innych ludzi i z radością, przyjął decyzję dziadka.
Strony: 1 ... 3 4 [5] 6 7 ... 10
misy kryszta?owe