Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Autor Wątek: Rekapitulacja, Taisha Abelar  (Przeczytany 1507 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline EosCris

  • Global Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 743
  • Płeć: Kobieta
  • Powrót do Ducha...
  • Respect: +303
    • Sklep Ezoteryczny
Rekapitulacja, Taisha Abelar
« dnia: Maj 01, 2014, 10:18:44 am »
+4
Witajcie, ja z tego skorzystałam, wydaje mi się, że nie jednej osobie może się przydać taki skrót do rekapitulacji.

Stworzył go Zbyszek na tej stronie: http://davidicke.pl/forum/rekapitulacja-t6793.html



Poniższe cytaty pochodzą z książki pt. MAGICZNA PODRÓŻ autorka TAISHA ABELAR
(str.4)
“ Nie mieliśmy ochoty zużywać energii na zmianę jakichkolwiek poprzednich uzgodnień. Cały dostępny czas i energię przeznaczyliśmy na ugruntowanie tego, czego tak cierpliwie nauczał nas don Juan.

Don Juan nauczał nas drogi czarownika jako praktycznego przedsięwzięcia, poprzez które każdy może bezpośrednio postrzegać energię. (...) Uwolnienie siebie i bezpośrednie spostrzeganie energii było zadaniem, które całkowicie nas pochłaniało.
(...)
Nasze normalne funkcjonowanie w obszarze porządku społecznego wymaga ślepego i ufnego przywiązania do wszystkich reguł, z których żadna nie nawołuje do bezpośredniego postrzegania energii. Na przykład don Juan utrzymywał, iż jest możliwe postrzeganie ludzkich istot jako energetycznych pól – jako wielkich, podłużnych, białawo świecących jaj.

Aby zrealizować heroiczne przedsięwzięcie przemiany naszej percepcji, potrzebujemy wewnętrznej energii. W ten sposób problem pozyskania wewnętrznej energii, aby wypełnić takie zadanie, staje się kluczowym zagadnieniem dla osoby studiującej czarownictwo.
(...)
Don Juan Matus osobiście powierzył mi zadanie spisania jego wiedzy czarownika. Również in osobiście określił styl tego zadania, mówiąc: “Nie pisz, tak jak pisarz, lecz jak czarownik”. Miał on na myśli to, że musiałem to czynić z zmienionym stanie świadomości, który czarownicy nazywają śnieniem.”

Powyższe cytaty pochodzą z Przedmowy Carlosa Castanedy.
(str.5)

Wstęp

Całe swoje życie poświęciłam praktykując rygorystyczną dyscyplinę, którą z powodu braku bardziej trafnego określenia, nazywamy czarownictwem. Jestem również antropologiem i otrzymałam w tej dziedzinie tytuł doktora. Wymieniłam te dwa obszary wiedzy, w których jestem ekspertem ...

Pod koniec lat sześćdziesiątych, ... w Arizonie, spotkałam meksykańską kobietę o imieniu Clara Grau, która zaprosiła mnie do zamieszkania w jej domu w stanie Sonora w Meksyku. Tam uczyniła wszystko, co mogła, by wprowadzić mnie w jej świat. Clara Grau była czarownicą, członkiem zwartej grupy szesnastu czarowników. (...) Większość z nich stanowiły kobiety. Wszyscy oni zdążali, szczerze i uczciwie, do tego samego celu: przełamania percepcyjnych ograniczeń i więzów, które zamykają nas w więzieniu, wewnątrz granic zwykłego, codziennego świata i powstrzymują przed wkroczeniem w inne postrzegalne światy.
(...)
Nie twierdzę, że jedynie moje zaangażowanie w świat czarów zapewniło mi sukces. Działanie codziennego świata jest tak mocne i trwałe, że niezależnie od pilnego treningu, wszyscy praktykujący tą drogę ciągle znajdują się w obliczu ignorancji, pobłażania siebie i w wewnętrznego chaosu, jak gdyby niczego się nie nauczyli.

Mój nauczyciel ostrzegał mnie, że nie jestem wyjątkiem. Jedynie prowadzona z chwili na chwilę nieugięta walka może zrównoważyć naszą naturalną, lecz ograniczającą niechęć do zmieniania się i rozwoju.

Po uważnym zbadaniu moich ostatecznych celów doszłam, razem z moimi towarzyszami, do wniosku, że muszę opisać mój trening, aby unaocznić poszukującym nieznanego, znaczenie rozwoju zdolności do poszerzonej percepcji tak, byśmy postrzegali więcej.
(...)
Zdarzenia, o których tutaj opowiadam, obrazują wstępne stadia treningu czarownika ... Zadanie to muszą wykonać wszyscy nowicjusze. Zwane jest ono “rekapitulacją”.

(str.37)
Nie mogę odpowiedzieć na wszystkie twoje pytania od razu, ponieważ nie masz dostatecznie dużo energii i nie udźwignęłabyś odpowiedzi.
(str.39)
...wszyscy jesteśmy do siebie podobni. Wszystko, czego potrzebuję, aby szczegółowo cię poznać, to znać siebie samą.
(str.49)
Podziwiałam, że jej twarz nie miała zmarszczek. Tym razem skomentowałam jej młodzieńczy wygląd.

“Wyglądam tak, ponieważ utrzymuję moją wewnętrzną istotę w harmonii z otoczeniem” - powiedziała strzepując wodę z dłoni.
“Wszystko, co robimy, zależy od tej równowagi. Możemy być młodzi i witalni, jak ten strumień lub starzy i złowieszczy, jak magmowe góry w Arizonie. Zależy to od nas”.
(str.42)
“Od tej chwili masz prowadzić życie, w którym świadomość ma najwyższą wartość” - powiedziała, ... Musisz unikać wszystkiego, co osłabia i jest szkodliwe dla twego ciała oraz umysłu. Jest także istotne, by na czas ćwiczenia przerwać wszystkie fizyczne i emocjonalne powiązania ze światem”.

“Dlaczego jest to tak ważne?”

“Ponieważ przede wszystkim musisz osiągnąć jedność”.
(...)
...wyjawiła w poufny sposób, że umieramy, ponieważ nie bierzemy pod uwagę możliwości przemiany. Podkreśliła, że ta przemiana może zajść podczas naszego życia i że osiągnięcie tego jest jedynym prawdziwym zadaniem, jakie może sobie stawiać ludzka istota. Wszystkie inne osiągnięcia są nietrwałe, gdyż śmierć rozprasza je w pustkę.

“Co pociąga za sobą ta transformacja?” - zapytałam.

“Ona pociąga za sobą całkowitą zmianę” - powiedziała. “Osiąga się to przez rekapitulację, która stanowi podstawę sztuki wolności. Sztuka, której chcę cie nauczyć, nazywana jest sztuką wolności. Jest to sztuka niezwykle trudna do praktykowania, lecz jeszcze trudniej jest nią wyjaśnić”.

-Przeciwnie do tego, co myślą ludzie – wyjaśnił – czarownicy nie wykonują dziwacznych ezoterycznych rytuałów, lecz wyprzedzają nasze czasy. A czasom ton nadaje rozum. Jesteśmy rozumni jako ludzkość, lecz czarownicy są ludźmi rozumu, co oznacza zupełnie co innego. Czarownicy romansują z ideami, rozbudowując je do ich granic, uważają bowiem, że tylko poprzez pełne zrozumienie intelektu mogą wcielić w życie czarnoksięstwo, jednocześnie nie zapominając o własnej trzeźwości i prawości. W tym czarownicy drastycznie się od nas różnią. My mamy bardzo niewiele trzeźwości, a jeszcze mniej prawości.”

cytat pochodzi ze str.123 książki wydanej w 2000r pt. ŻYCIE WE ŚNIE Inicjacja w świecie szamanów napisała: Florinda Donner.
I jeszcze z okładki:
„Opowieść równie wciągająca i pełna tajemnic jak temat, który opisuje: tradycyjna szkoła kobiecego szamanizmu w świecie don Juana Matusa”
CARLOS CASTANEDA”

A po tym wstępie to na co chciałbym zwrócić uwagę wszystkich poszukiwaczy prawdy, którzy mają już dosyć codziennego bałaganu i chcą zmienić swoje życie. Lecz uprzedzam warunkiem koniecznym jest codzienne stosowanie w swoim życiu tego co za chwilę przeczytacie (jeśli chcecie tylko sobie poczytać to będzie to tylko stratą czasu.

Z książki pt. MAGICZNA PODRÓŻ Droga kobiety wojownika z grupy naguala CARLOSA CASTANEDY – TAISHA ABELAR (wydana w 1992, a w Polsce 2000)
(str.3)

„Z miłością do wszystkich
którzy podróżują w nieznane"
(str.7)

Jedynie prowadzona z chwili na chwile nieugięta walka może zrównoważyć naszą naturalną, lecz ograniczoną niechęć do zmieniania się i rozwoju.
(str.8)
Zadanie to muszą wykonać wszyscy nowicjusze. Zwane jest ono „rekapitulacją”. Aby dopełnić „rekapitulacji” byłam uczona szeregu praktyk, zwanych „szamańskim przekraczaniem”, które włączały ruch i specjalny sposób oddychania.

(str.11)
„Uczyłam się tam akupunktury oraz sztuki uzdrawiania.
(str.27)
...wszystkie rzeczy w świecie widzialnym i niewidzialnym posiadają eteryczną esencję.
(str.40)
Tym razem skomentowałam jej młodzieńczy wygląd.
„Wyglądam tak, ponieważ utrzymuje moją wewnętrzną istotę w harmonii z otoczeniem” - powiedziała strzepując wodę z dłoni.
„Wszystko, co robimy, zależy od równowagi. Możemy być młodzi i witalni, jak ten strumień lub starzy i złowieszczy, jak magmowe góry w Arizonie. Zależy od nas”.
(str.42)

„Od tej chwili masz prowadzić życie, w którym świadomość ma najwyższą wartość” (...) „Musisz unikać wszystkiego, co osłabia i jest szkodliwe dla twego ciała oraz umysłu. Jest także istotne, by na czas ćwiczenia przerwać wszystkie fizyczne i emocjonalne powiązania ze światem”.

... wyjawiła w poufny sposób, że umieramy, ponieważ nie bierzemy pod uwagę możliwości przemiany.
(str.43)

„Na początku chcę ci pokazać proste ruchy, które musisz wykonywać codziennie” - kontynuowała. Potraktuj je jako niezbywalną część twego życia”.

„Najpierw pokażę ci oddech, który był od wieków utrzymywany w tajemnicy. Ten oddech odzwierciedla dualistyczne siły tworzenia i niszczenia, światła i ciemności, istnienia i nieistnienia”.

Później pokierowała mnie przy pomocy zręcznych ruchów, bym usiadła z kręgosłupem pochylonym do przodu i podniosła kolana do klatki piersiowej tak wysoko, jak potrafię. Trzymając stopy na ziemi otoczyłam ramionami moje łydki i połączyłam dłonie z przodu. Klara powiedziała, że mogę też chwycić się za łokcie. Następnie delikatnie pochyliła moja głowę, tak że podbródek dotknął klatki piersiowej.

Musiałam napiąć mięśnie ramion, aby kolana nie rozchodziły się. Klatka piersiowa była ściśnięta, podobnie jak podbrzusze. Mój kark wydał trzeszczący dźwięk, kiedy obniżyłam podbródek.

„To jest mocny oddech” - powiedziała Klara. On może cię oczyścić lub też wprowadzić w sen
. (...)

Klara udzieliła mi instrukcji, abym brała krótkie, płytkie oddechy. (...) Powiedziała, że jeśli nawet tylko częściowo rozluźnię napięcie ramion, oddech powróci do normy. Zaleciła, bym kontynuowała płytkie oddechy przez co najmniej dziesięć minut.

Pozostałam w tej pozycji przez przynajmniej pół godziny, cały czas biorąc zgodnie z instrukcja płytkie oddechy. Po początkowych skurczach w żołądku i w nogach, oddychanie wydawało się zmiękczać moje wnętrzności i rozpuszczać je. Potem po straszliwie długim czasie Klara popchnęła mnie, tak że potoczyłam się do tyłu. Leżałam na ziemi, lecz ona nie pozwoliła mi rozłączyć ramion. Poczułam chwilę ulgi, kiedy moje plecy dotknęły ziemi. Jednak dopiero, gdy pozwoliła mi puścić ręce i wyprostować nogi, poczułam całkowitą swobodę w klatce piersiowej i brzuchu. Całość doświadczenia mogę opisać w ten sposób, że coś zostało otwarte wewnątrz mnie przy pomocy oddechu, następnie rozpuściło się i uwolniło. Jak to przewidziała Klara stałam się tak senna, że wypełzłam do groty i usnęłam.
(str.44)
„Ach wyglądasz na znacznie bardziej wypoczętą” - powiedziała. „Oddech i postawa ciała czynią prawdziwe cuda”.

Klara powiedziała, że jeśli wykonujemy ten oddech spokojnie i dokładnie, stopniowo równoważy naszą energię. (...)
Chciała pokazać mi następne ćwiczenie potrzebne do tego, by wykorzenić nasz fałszywy dualizm. Poprosiła, bym usiadła z prostymi plecami i spuszczonym nieco wzrokiem, tak że spoglądałam na czubek nosa. „Ten oddech powinien być wykonany bez ucisku ubrania” -zaczęła. „Jednak abyś nie musiała siedzieć nago na patio w środku dnia, zrobimy wyjątek. Po pierwsze, oddychaj głęboko, jakbyś wciągała powietrze przez swoją pochwę. Wciągnij brzuch i prześlij powietrze wzdłuż kręgosłupa w kierunku punktu pomiędzy twymi łopatkami. Zatrzymaj tam na moment powietrze i prześlij je jeszcze wyżej na tył głowy, a potem ponad czubkiem głowy do punktu pomiędzy łukami brwiowymi”.

Powiedziała, że po zatrzymaniu go w tym miejscu, mam wydychać przez nos i prowadzić mentalnie powietrze do dołu poprzez przód ciała do punktu pod pępkiem, a potem do pochwy. W ten sposób zamykam cykl w tym samym punkcie.

Zaczęłam wykonywać ćwiczenie oddechowe. Klara położyła rękę na podstawie mego kręgosłupa, następnie poprowadziła linię do moich pleców, ponad głową i delikatnie nacisnęła punkt pomiędzy brwiami. „Spróbuj przenieść oddech tutaj” - powiedziała. „Utrzymujesz swoje oczy półotwarte po to, by koncentrować się na drodze powietrza. Twój nos stanowi swoisty pomost. Powietrze dociera do tyłu głowy i punktu pomiędzy brwiami, a potem możesz używać swego spojrzenia, by prowadzić je w dół poprzez przód ciała tak, by wróciło do narządów seksualnych”.

Klara powiedziała, że ten cyrkulujący oddech wytwarza nieprzenikliwą tarczę, która powstrzymuje zewnętrzne, niszczące siły od naruszania pola energii ciała. Umożliwia też utrzymanie wewnątrz ciała energii witalnej. Podkreśliła także, że zarówno oddech, jak też wydech nie powinien być słyszalny. To oddechowe ćwiczenie może być wykonywane w pozycji stojącej lub leżącej, jednak na początku jest najłatwiej je wykonywać siedząc na poduszce lub krześle.

„Teraz” - powiedziała przysuwając ku nie swoje krzesło, „porozmawiajmy o tym, o czym zaczęłyśmy mówić tego ranka, o rekapitulacji”.

Przebiegły przeze mnie dreszcze. Powiedziałam, że chociaż nie rozumiałam, o czym mówi, wiem, że jest to coś niezwykłego i nie jestem pewna, czy jestem gotowa na słuchanie. Przekonywała mnie, że byłam podenerwowana, gdyż jakaś część mnie czuła, że Klara przekazuje mi najważniejszą technikę odnowy wewnętrznej. Cierpliwie wyjaśniała mi, że rekapitulacja jest techniką odzyskiwania energii, która została uwięziona w przeszłych działaniach. Rekapitulacja pociąga za sobą przypomnienie wszystkich ludzi, jakich spotkaliśmy, wszystkich miejsc, jakie widzieliśmy i wszystkich uczuć, jakich doświadczaliśmy w naszym życiu, poczynając od teraźniejszości i cofając się do najwcześniejszych wspomnień. Później oczyszcza się je kolejno przy pomocy specjalnego oddechu.

Słuchałam zaintrygowana, chociaż nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to co mówiła wydawało się być nonsensowne. Zanim mogłam cokolwiek powiedzieć mocno uchwyciła mój podbródek w swoje dłonie i kazała mi wziąć oddech przez nos, skręcając jednocześnie moją głowę w lewo, a następnie wydychać skręcając głowę w prawo. Następnie jednym ruchem, bez oddychania, miałam skręcić głowę w lewo i prawo. Powiedziała, że jest to tajemny sposób oddychania i klucz do ćwiczenia rekapitulacji, ponieważ wdech pozwala nam odzyskać energię, którą utraciliśmy, natomiast wydech daje okazję do pozbycia się obcej, niepożądanej energii, która nagromadziła się w nas na skutek kontaktów z innymi ludźmi.

Po to, by żyć i utrzymywać kontakty, potrzebujemy energii” - kontynuowała Klara. Normalnie energia, którą wykorzystywaliśmy w trakcie życia, odchodzi od nas na zawsze. Gdybyśmy nie podjęli ćwiczenia rekapitulacji, nie mielibyśmy szansy na odnowienie siebie. Rekapitulując swoje życie i oczyszczając naszą przeszłość przy pomocy oddechu, tworzymy nową całość”.

Przypomnienie sobie każdej osoby, jaka kiedykolwiek znałam i wszystkiego, co kiedykolwiek czułam, wydawało mi się niemożliwym do wykonania i absurdalnym zadaniem. „Może to trwać wiecznie” - powiedziałam spodziewając się, że ta praktyczna uwaga może zablokować niedorzeczny sposób myślenia Klary.

„Z pewnością tak może być” - zgodziła się. „Jednak zapewniam cię , Taisha, możesz osiągnąć wszystko, robiąc to, a przy tym nic nie stracisz”.

Wzięłam kilka głębokich oddechów, poruszając moja głową od lewej do prawej, naśladując sposób, w jaki poleciła mi oddychać. Chciałam w ten sposób zjednać ją sobie i potwierdzić, iż przywiązuje wagę do jej słów.

Z krzywym uśmiechem Klara zapewniła mnie, że rekapitulacja nie jest arbitralnym czy kapryśnym ćwiczeniem. „Kiedy rekapitulujesz, próbuj poczuć długie, sprężyste włókna, które wychodzą z twojej talii” - wyjaśniła. „Wówczas zrównaj ruch obrotowy głowy z ruchem tych nieuchwytnych włókien. Są one kanałem, poprzez który może powrócić energia, którą pozostawiłaś w swojej przeszłości. Aby odzyskać naszą moc i poczucie jedności, musimy uwolnić naszą energie, która została uwieziona w świecie i przyciągnąć ją na powrót”.

Poinformowała mnie, że podczas rekapitulacji wysuwamy te sprężyste włókna energii poprzez czas i przestrzeń do osób, miejsc i zdarzeń, które przepracowujemy. W rezultacie możemy powrócić do każdego momentu naszego życia i działania, tak jakbyśmy rzeczywiście tam byli.
(...)
Zapytałam ja, czy porządek, w jakim odtwarzamy przeszłość, ma znaczenie. Odpowiedziała, że ważną rzeczą jest ponowne doświadczenie wydarzeń i uczuć w maksymalnie szczegółowy sposób i przewentylowanie ich oczyszczającym oddechem. W ten sposób zostanie uwolniona uwięziona energia.
(str.47)
...”Próbowałam stworzyć sytuacje, abyś mogła wyjść z letargu, który trwał całe twoje życie. W przeciwny wypadku nigdy byś mnie nie wysłuchała”.

„Czy nie przesadzasz, Klaro? (...)
Potrząsnęła głową i porozumiewawczo uśmiechnęła się do mnie. „Wszyscy zostaliśmy wychowani do życia w przestrzeni, gdzie nic się nie liczy prócz drobnych, bezpośrednich gratyfikacji” - powiedziała. „Kobiety są mistrzyniami w tej dziedzinie. Dopiero po przeprowadzeniu rekapitulacji możemy przekroczyć nasze wychowanie. ...

...”Mam zamiar przekazać ci pewne wstępne instrukcje co do sposoby wykonywania ćwiczenia rekapitulacji”.

Kiedy zakończyliśmy jedzenie, Klara wręczyła mi blok papieru i ołówek. Myślałam, że zmieniła decyzję odnośnie szkicowania jej portretu. Jednak przesunęła przybory piśmienne w moim kierunku i powiedziała, że powinnam zrobić listę wszystkich osób, które spotkałam, poczynając od chwili obecnej, na najbardziej odległej przeszłości kończąc.

„To jest niemożliwe!” - wydałam westchnienie. „W jaki sposób mogę przypomnieć sobie wszystkich ludzi, jakich spotkałam na ziemi począwszy od pierwszego dnia mego życia?”

Klara odstawiła na bok talerze, tworząc mi przestrzeń na pisanie.

„Na pewno trudne, lecz nie jest to nie możliwe” - powiedziała. „Jest to niezbędna część rekapitulacji. Lista tworzy matrycę dla umysłu, do której on przylega”.

Następnie dodała, że początkowa faza rekapitulacji składa się z dwóch rzeczy. Pierwsza to lista, druga to przygotowanie sceny. Przygotowanie sceny oznacza wizualizację wszystkich szczegółów, które należą do przypominanego wydarzenia.

„Kiedy odtworzysz wszystkie elementy, użyj oczyszczającego oddechu. Ruch twojej głowy działa niczym wachlarz, który porusza wszystko w określonej scenie”. - powiedziała. „Jeśli przykładowo przypomnisz sobie pokój, oddychaj koncentrując się na ścianach , suficie, meblach, ludziach, których widzisz. Nie zatrzymuj si, aż zaabsorbujesz najdrobniejszą cząstkę energii, która tam pozostawiłaś”.

„Skąd będę wiedziała, kiedy to już zrobiłam?” - zapytałam.

„Ciało ci powie, kiedy już należy skończyć” - zapewniła mnie.

„Pamiętaj, by intencjonalnie wdychać energię, którą pozostawiłaś w przypomnianej sytuacji, i intencjonalnie wydychać obca energię, którą wrzucili w ciebie inni ludzie.”

Przejęta zadaniem stworzenia listy i podjęciem rekapitulacji, nie mogłam w ogóle myśleć. Przewrotna i niezależna reakcja mego umysłu spowodowała, że stałam się absolutnie pusta. Następnie pojawił sie istny zalew myśli, czyniąc niemożliwym stwierdzenie, od czego mam zaczynać. Klara wyjaśniła, że powinno się zaczynać rekapitulację od przypomnienia sobie naszej przeszłej aktywności seksualnej.

„Dlaczego miałabym zaczynać od tego?” - spytałam podejrzliwie.

Tam właśnie jest pochwycony ogrom naszej energii” - powiedziała Klara. „Z tego powodu powinniśmy najpierw uwolnic te wspomnienia!”.

„Nie sądzę, aby moje kontakty seksualne były istotne”.

„To nie ma znaczenia. Mogłaś patrzeć w sufit śmiertelnie znudzona, widzieć spadające gwiazdy lub fajerwerki, to jednak ktoś zostawił swoją energie wewnątrz ciebie i odszedł z tona twojej”.

Byłam całkowicie zniechęcona jej stwierdzeniem. Powracanie do moich doświadczeń seksualnych wydawało mi się czymś odrażającym.
(...)
Klara zdecydowanie potrząsnęła głową i powiedziała: „Czy chcesz, by ci mężczyźni, których miałaś nadal żywili się twoją energią? Czy chcesz, aby stawali się oni silniejsi w miarę, jak ty będziesz stawała się silniejsza? Czy chcesz być dla nich źródłem energii przez dalszą część twego życia? Nie, nie sądzę, abyś zrozumiała znaczenie aktu seksualnego oraz cel rekapitulacji”.
(...)
„Są rzeczy, do których w żaden sposób nie chcę ponownie wracać” - warknęłam i uderzyłam pięścią w kuchenny stół. Wstałam gotowa opuścić ten dom i powiedzieć jej, że nie chcę więcej słyszeć o rekapitulacji, liście osób ani o żadnym biologicznym imperatywie.
(...)
„Chcę byś napisała i podpisała zobowiązanie, że popróbujesz ćwiczenia rekapitulacji tylko przez jeden miesiąc. Wówczas, jeśli po miesiącu nie odczujesz żadnego przyrostu energii lub też nie zauważysz zmian w odbiorze samej siebie czy ogólnie życia, możesz swobodnie powrócić do swego domu. Jeśli tak właśnie będzie, możesz przyjąć całe doświadczenie jako dziwaczne żądania ekscentrycznej kobiety”.

Ponownie usiadłam by się uspokoić. (...) Mogę jakoś podjąć się powrotu do wspomnień. Poza tym, kto może wiedzieć czy w grocie wykonuje wizualizację i oddychanie, czy po prostu marzę na jawie i beztrosko drzemię?
(...)
Klara utargowała ze mną, że w ten miesiąc nie będzie wliczony czas, w którym będę tworzyć listę znanych mi osób.
(str.54)
Praca z przygotowaniem listy zajęła mi kilka tygodni ciężkiej pracy.
(...)
Kiedy ją skompletowałam Klara natychmiast odłożyła swoje życie i udała się ze mną do groty. Była czwarta po południu i Klara twierdziła, że wczesny ranek i późne popołudnie są najlepszą porą do rozpoczęcia tak rozległego przedsięwzięcia.

Przy wejściu do jaskini udzieliła mi kilku instrukcji. „Weź pierwszą osobę z listy i pracuj nad przypomnieniem sobie wszystkiego, co z nią przeżyłaś” - powiedziała, „od pierwszej chwili waszego spotkania do końca kontaktu. Lub jeśli wolisz, możesz posuwać się od waszego ostatniego spotkania do początku relacji”.

Uzbrojona w listę wchodziłam do groty każdego dnia. Rekapitulacja była dokładną pracą. Nie mogłam skoncentrować się, ponieważ obawiałam się przywoływania przeszłości. Mój umysł wędrował od jednego traumatycznego zdarzenia do następnego lub też odpoczywałam czy marzyłam na jawie. Po pewnym czasie byłam zaskoczona klarownością i szczegółowym charakterem moich wspomnień. Zaczęłam nawet być bardziej obiektywna wobec zdarzeń, które wcześniej traktowałam jako tabu.

Niespodziewanie poczułam się bardziej optymistyczna i silniejsza. Czasami podczas oddychania miałam wrażenie, że energia z powrotem sączy się do mego ciała, napełniając moje mięśnie ciepłem i mocą. Tak intensywnie zaangażowałam się w zadanie rekapitulacji, że nie potrzebowałam całego miesiąca, aby sprawdzić jego wartość.
Po dwu tygodniach od czasu ustalonego w zobowiązaniu, podczas obiadu poprosiłam Klarę, aby znalazła kogoś, kto przeniósłby rzeczy z wynajmowanego przeze mnie mieszkania do magazynu.
(str.58)
„Jak już ci wyjaśniałam” - kontynuowała, „dualizm ciała i umysły to fałszywa dychotomia. Prawdziwy podział zachodzi pomiędzy ciałem fizycznym, które mieści umysł, a ciałem eterycznym czyli sobowtórem. Ciało eteryczne zawiera naszą energią. (...) Innymi słowy, gdy nasze ciało fizyczne staje się całkowicie świadome swojego eterycznego dopełnienia, wkraczamy w abstrakcyjny, zupełnie odmienny obszar świadomości.”

„Jeżeli oznacza to, że najpierw muszę się zmienić, poważnie wątpię, czy kiedykolwiek zdołam wykonać to przejście” - powiedziałam. „Wszystko wydaje się tak głęboko we mnie zakorzenione, że jestem do życia przywiązana.
(...)
„Istnieje droga, która prowadzi do zmiany. W tej chwili jesteś w nią zanurzona po uszy. Jest ona zwana rekapitulacją”.

"qZapewniła mnie, że głęboka i całkowita rekapitulacja pozwala nam rozpoznać, co chcemy zmienić. Daje
nam bowiem szansę na zobaczenie życia bez iluzji. Daje nam przestrzeń, w której możemy zdecydować, czy zaakceptujemy nasze zwykłe zachowania czy tez zmienimy i usuniemy je, zanim całkowicie nas zniewolą”.


„A w jaki sposób możesz coś usunąć. Czy zakrzykniesz: 'Wyjdź szatanie!'

Klara roześmiała się i wypiła łyk wody. „Aby zmienić się, musimy spełnić trzy warunki. Po pierwsze musimy na głos wyrazić naszą decyzję do zmiany, tak by intencja nas słyszała. Po drugie musimy zaangażować naszą świadomość przez dłuższy okres czasu. Nie możemy czegoś rozpocząć i wkrótce zaniechać tylko z tego powodu, że czujemy się zniechęceni. Po trzecie musimy spostrzegać wynik naszych działań z poczuciem zupełnego nie przywiązania. Oznacza to, że nie możemy uwikłać się w myślenie w kategoriach sukcesu i porażki.
„Jeśli będziesz podążać za tymi trzema wskazaniami, możesz zmienić każde niechciane uczucie czy pragnienie w sobie samej”
- zapewniła ,nie Klara.
(str.63)
„Uspokojenie umysłu najlepiej jest zacząć od uspokojenia oddechu”. Poleciła mi wyprostować plecy i skoncentrować się na oddechu, aż stanie się miękki i rytmiczny, jak oddech dziecka.
(...)
Klara zbliżyła się i położyła mi jedną rękę na plecach, a druga na klatce piersiowej. Ku memu zdumieniu naciskała, aż poczułam się zagrożona uduszeniem. Próbowałam wyrwać się z jej uścisku, lecz ona trzymała mnie żelaznym chwytem. W tej sytuacji zaczęłam oddychać brzuchem, który zaczął rytmicznie poruszać się w miarę, jak powietrze docierało do mego ciała.

„To jest sposób, w jaki oddychają dzieci” - powiedziała”. „Zapamiętaj wrażenie, jakie niesie twój wysuwający się do przodu brzuch. Będziesz mogła ten ruch odtwarzać niezależnie czy chodzisz, leżysz nic nie robiąc, czy też w czasie, gdy wykonujesz ćwiczenia. Prawdopodobnie nie uwierzysz w to, lecz jesteśmy tak przeniknięci wpływami cywilizacji, że musimy ponownie uczyć się właściwego sposoby oddychania.”

Zabrała ręce z moich piersi i pleców. „Teraz pozwól oddechowi docierać do twojej klatki piersiowej i wypełniać ją” - podała mi instrukcję, „Lecz nie pozwól, by ogarnął on twoją głowę”.

„Powietrze z żaden sposób nie może dotrzeć do mojej głowy” - roześmiałam się.

„Nie traktuj tego, co mówię, dosłownie” - powiedziała krytycznie. „Kiedy mówię – powietrze mam na myśli energię, która pochodzi z oddechu i przepływa z podbrzusza do klatki piersiowej, a potem do głowy”.
(...)
„Oddech osoby, która jest zaniepokojona” - powiedziała przybliżając się, „jest szybki i płytki, zlokalizowany w klatce piersiowej i głowie. Oddech osoby zrelaksowanej opuszcza się do podbrzusza”.
(...)
dalej wyjaśniła, że nasze ciało podzielone jest na trzy główne obszary energii: brzuch, klatkę piersiową i głowę. Dotknęła mego żołądka tuż poniżej pępka, a następnie mego splotu słonecznego, a później środka czoła. Powiedziała, że te trzy punkty są podstawowymi ośrodkami tych trzech obszarów. Im bardziej zrelaksowany jest umysł i ciało, tym więcej powietrza może osoba wciągnąć w każdą z tych przestrzeni.
(str.65)
„Kiedykolwiek pojawia się w nas myśl” - wyjaśniała Klara stawiając ponownie swoja nogę na ziemi, „nasza energia porusza się w kierunku tej myśli. Myśli są niczym zwiadowcy; powodują że ciało porusza się we wskazanym przez nie kierunku”.
(...)
Wydałam krzyk i podskoczyłam. Zawołałam do Klary, że jej cień stał się żywy. Byłam gotowa uciekać przestraszona tym, że cień może za mną podążać.
(...)
„Widzenie ruchów cieni oznacza, iż w procesie rekapitulacji uwolniłaś znaczną część energii” - zauważyła Klara.
(str.73)
„Wszystko posiada pewną formę, lecz prócz zewnętrznego kształtu istniej wewnętrzna świadomość, która kieruje rzeczami” - zaczęła. „Ta cicha świadomość jest duchem. Jest to wszechobejmująca siła, która przejawia się na różne sposoby w różnych rzeczach. Ta energia komunikuje się z nami”.

Powiedziała, żebym zrelaksowała się i wzięła kilka głębokich oddechów, ponieważ miała zamiar mi powiedzieć, w jaki sposób mogę doświadczyć wewnętrznego słyszenia.

„Przekaz ducha możemy rozpoznać tylko poprzez wewnętrzne słyszenie” - dodała.

„Kiedy oddychasz pozwól energii wydostawać się przez twoje uszy” - kontynuowała.

„W jaki sposób mogę to zrobić” - zapytałam.

„Kiedy wydychasz skup swoją uwagę na otwarciu uszu i użyj swojej intencji oraz koncentracji w celu kierowania przepływem energii'.

Przez chwilę kontrolowała moje wysiłki, poprawiając pewne działania. „Wydychaj poprzez nos z zamkniętymi ustami i czubkiem języka dotykaj swego podniebienia” - powiedziała. „Staraj się wydychać bezdźwięcznie”.

Po kilku próbach poczułam, jak moje uszy otworzyły się, a zatoki stały się czyste.

Wtedy poleciła, i natrzeć dłonie tak mocno, aż staną się gorące i umieścić je na uszach tak, by czubki palców dotykały karku. Postąpiłam zgodnie ze wskazówkami Klary. Następnie zasugerowała, abym masowała swoje uszy używając delikatnych, okrężnych ruchów. Po czym miałam pozostawiać dłonie na uszach, natomiast skrzyżować palce wskazujące ze środkowymi i wykonać nimi lekkie uderzenia tuz za usznymi muszlami. Kiedy to zrobiłam usłyszałam wewnątrz mojej głowy dźwięk zbliżony do przytłumionego brzmienia dzwonów. Te uderzenia powtórzyłam osiemnaście razy, zgodnie z zaleceniami Klary. Kiedy usunęłam dłonie z uszu zauważyłam, że mogę teraz wyraźnie słyszeć najsłabsze dźwięki, jakie dochodzą od otaczających nas roślin, podczas gdy wcześniej wszystko było przytłumione i niezróżnicowane.

„Obecnie, kiedy twój słuch jest oczyszczony być może będziesz zdolna usłyszeć głos ducha” - powiedziała Klara.

„Nie spodziewaj się jednak jakiegoś krzyku ze szczytów drzew. To, co nazywamy głosem ducha przypomina bardziej specyficzne uczucie. Może to być także pomysł, który nieoczekiwanie wpadnie ci do głowy. Czasami może to być tęsknota, aby udać się w jakimś znanym kierunku lub też zrobić coś znanego”.

Być może była to siła jej sugestii, która spowodowała, że usłyszałam ciche szemranie wokół mnie. Kiedy zaczęłam wsłuchiwać się w te dźwięki, szemranie przekształciło się w ludzki głos, który mówił z dalszej odległości. Mogłam rozróżnić głos kobiety, która zanosiła się krystalicznym śmiechem oraz głos męski, niski baryton, który śpiewał. Słyszałam te dźwięki tak, jakby wiatr przynosił mi je strumieniami. Nastawiałam uszu, by zrozumieć, co te głosy mówią i im bardziej intensywnie to robiłam, tym bardziej stawałam się podniecona. Jakaś gwałtowna energia w moim wnętrzu spowodowała, ze zerwałam się na równe nogi. Byłam tak szczęśliwa, że chciałam tańczyć, bawić się i biegać w kółko jak dziecko. Bez zastanowienia nad tym, co robię, zaczęłam tańczyć oraz śpiewać i wirować wokół patio niczym primadonna, aż stałam się zupełnie wyczerpana.
(...)
„Na twoim miejscu nie martwiłabym się o to” - powiedziała. „Twój taniec był naturalną reakcją na słyszenie głosu ducha”.

„To nie był głos, to było wiele głosów” - oprawiłam ją.
(str.75)
„Jednak duch nie jest obrońcą nikogo” - kontynuowała Klara. „Jest on abstrakcyjną siłą, ani dobra ani złą. Ta siła nie interesuje się szczególnie nami, lecz naszą mocą; odpowiada nie na nasze modlitwy, zwracam ci uwagę , lecz na naszą moc.
(...)
Powiedziała, Że ma zamiar pokazać mi inne ćwiczenie które służy powstrzymywaniu myśli i odczuwaniu linii energetycznych. Te ćwiczenia mają służyć zrównoważeniu mojej tendencji do zajmowania się sama sobą.

Klara zaleciła mi siad w pozycji z nogami skrzyżowanymi i pochylenie się na boki, najpierw w lewo a potem w prawo, w trakcie wdychania powietrza. Jednocześnie miałam odczuwać, jak jestem pociągana przez linię horyzontalną, która wychodziła z przestrzeni otwarcia moich uszu. Powiedziała, że nieoczekiwanie ta linia nie pochyla się wraz z ruchem ciała, lecz przez cały czas pozostaje dokładnie w układzie horyzontalnym. Jest to jedna z tajemnic odkrytych przez nią i jej towarzyszy.

„Pochylenie się w opisany sposób” - wyjaśniła, „przenosi naszą świadomość, która jest zwykle zogniskowana z przodu i na boki”.

Nakazała mi rozluźnienie mięśni wokół szczęki poprzez ruchy żucia i trzykrotne przełknięcie śliny.

„W jakim celu to robię?” - zapytałam w trakcie przełykania.

„Przeżuwanie i połykanie przenosi część energii zgromadzonej w głowie na dół, do żołądka. Przez to zmniejsza się napięcie mózgu” - powiedziała chichocząc.
(...)
Pochylałam się na obie strony, próbując odczuć tą nieuchwytną linie horyzontalną, lecz miałam z tym trudności. Jednak udało mi się zatrzymać myśli, które zwykle przebiegały przez mój umysł w lawinowy sposób. Prawdopodobnie minęła jedna godzina, kiedy siedziałam w całkowitej ciszy bez żadnej myśli. Wokół nas słyszałam grę świerszczy i szum liści. Przez chwilę dotarło do moich uszu szczekanie Manfreda, dochodzące z pokoju na tyłach domu. Następnie, niczym przywołanie przez niesłyszalny rozkaz, myśli napłynęły ponownie w gwałtowny sposób do mojego umysłu. Stałam się świadoma, że były one wcześniej całkowicie nieobecne. Uświadomiłam sobie także, jak pełna i głęboka panowała we mnie cisza.

Moje niespokojne ruchy ciała były dla Klary sygnałem. Zaczęła ona znowu mówić: „Głos ducha dochodzi znikąd, wydobywa się on z głębi ciszy, z obszaru niebytu. Ten głos możemy usłyszeć, kiedy jesteśmy całkowicie spokojni i zrównoważeni”.

Klara wyjaśniała, że opozycyjne siły, które poruszają nami: męska i kobieca, pozytywna i negatywna, jasna i ciemna, muszą znaleźć się w równowadze. Wówczas dochodzi do otwarcia w przestrzeni energii, która nas otacza. Przez tą szczelinę może prześliznąć się nasza świadomość. Następnie dzięki temu procesowi możemy skontaktować się z głosem ducha.

„Chodzi tu więc o równowagę” - kontynuowała. „Jednak równowaga nie oznacza tylko zaistnienia równych porcji poszczególnych sił. Oznacza ona, że gdy te siły uzyskują jednakowy wymiar, wówczas nowa zrównoważona całość uzyskuje swój własny pęd i ruch”.
(str.77)
Klara podkreśliła, że koncentracja uwagi na abstrakcyjnej manifestacji wymaga spontanicznego połączenia znanego i nieznanego w jedną całość. Dzięki temu możemy zaangażować nasz rozum, a jednocześnie pozostawać w swoisty sposób obojętnym obserwatorem.

Następnie poleciła, abym wstała i zaczęła spacerować. „W tej chwili jest ciemno. Spróbuj iść bez spoglądania na ziemię. Nie wykonuj tego, jako świadomy akt, lecz jako ćwiczenie nie działania, właściwe czarownikowi”.
(str.78)
„W Meksyku byli ludzie i są nadal, którzy zajmują się kwestiami ostatecznymi. Moja magiczna rodzina i ja sama nazywamy ich czarownikami. Od nich czerpiemy wszelkie idee, z którymi cię zapoznaje. Już poznałaś rekapitulację. Nie działanie jest następną ideą”.
(...)
Powiedziała, że w tej chwili nie działanie, mogłoby polegać na zaufaniu duchowi i pozwoleniu, by ucichł mój spekulujący umysł”.
(...)
„Tylko wtedy, gdy twoje pozytywne i negatywne siły znajdują się w doskonałej równowadze będziesz zdolna do odczuwania i spostrzegania otwarcia w sferze energetycznej, która cię otacza. Będziesz mogła także z powodzeniem chodzić z zamkniętymi oczami”.
(str.79)
Klara zalecała, abym nigdy nie była w obuwiu podczas rekapitulacji, ponieważ buty poprzez ucisk stóp powodują zaburzenia w krążeniu energii.
(str.89)
Naprawdę liczy się bycie świadomym, niezależnie od tego, czy osoba znajduje się w stanie snu czy też czuwania”. Powtórzyła to spoglądając na mnie: „Naprawdę liczy się bycie świadomym”.
(...)
„Bycie świadomym czasu może wydłużyć ludzkie życie do kilkuset lat”.
(...)
„bycie świadomym czasu jest specjalnym stanem świadomości, który zapobiega szybkiemu starzeniu się i umieraniu po kilkudziesięciu latach” - wyjaśniła Klara.
(str.101)
Doradziła mi, abym w czasie rekapitulacji przypomniała sobie wszystkie obietnice, które uczyniłam podczas życia, szczególnie te uczynione w pośpiechu, w stanie niewiedzy lub pod wpływem fałszywych sądów. Jeżeli celowo nie wycofam mojej intencji z tych zobowiązań, nie będę mogła w swobodny sposób realizować swoich celów w chwili obecnej.
(str.102)
„Poszłam do mego nauczyciela, który był bez wątpienia największym nauczycielem, jakiego można spotkać, aby doradził mi w tej sprawie” - kontynuowała Klara. „Powiedział do mnie: 'Klaro, współczuję ci, lecz marnujesz swój czas, ponieważ przeszłość jest przeszłością, zaś chwila obecna chwilą obecną. Właśnie teraz jest czas na wolność'”.

„Widzisz, rzeczywiście czułam, ze matka zrujnowała mi życie. Byłam gruba i nie mogłam powstrzymać się od jedzenia. Zabrało mi wiele czasu zrozumienie znaczenia: 'Wtedy to wtedy, teraz to teraz i tylko teraz jest czas na wolność'”.

Klara zamilkła przez chwilę, jakby pozwalając słowom dotrzeć do mnie.

„Tylko teraz jest czas walki o wolność, Taisha” - powiedziała trącając mnie łokciem. „Teraz jest teraz”.
(str.106)
„Znaczenie ma elegancja, z jaka manipulujesz rzeczami” - powiedziała mi Klara, podnosząc następny kamień. „Twój stan wewnętrzny odzwierciedla się we wszystkim co mówisz, jak się poruszasz, jesz czy umieszczasz kamienie. Nie ma znaczenia to, co robisz. Nie ma znaczenia tak długo, jak długo pod wpływem swego działania gromadzisz energię i przekształcasz ją w moc”.
(str.107)
Klara zapytała mnie wprost, czy praktykowałam oddechy i działania czarownika, których mnie wcześniej nauczyła.
(...)
Jest jeden sekret dotyczący oddechów i działań, których cię nauczyłam. W pewnym momencie staja się one bezużyteczne”.

„Kiedy tak się dzieje” - wyjąkałam.

Klara klepnęła mnie po głowie. „Powinny one być wykonywane codziennie, w przeciwnym wypadku nie maja żadnej wartości. Nie bierzesz pod uwagę tego, by żyć bez jedzenia i picia, nieprawdaż? Ćwiczenia, których cię nauczyłam są nawet ważniejsze od pożywienia i napoju”.

Wyjaśniła to jednoznacznie. Po cichu ślubowałam, że każdego wieczoru przed pójściem spać będę je wykonywać. Postanowiłam robić je także rano po obudzeniu, jeszcze przed pójściem spać."
„Ludzkie ciało ma pewien dodatkowy system energetyczny, który włącza się , kiedy znajdujemy się w sytuacji stresującej” - wyjaśniła Klara. „Stres pojawia się ilekroć robimy coś nadmiernie. (...) Z tego powodu jedną z podstawowych zasad sztuki wolności jest unikanie przesady”.

Powiedziała, że ćwiczenia których mnie nauczyła, niezależnie czy je nazwiemy ćwiczeniami oddechowymi czy tez działaniami czarownika, są bardzo ważne ponieważ operują bezpośrednio w systemie rezerw energetycznych. Mówimy o nich, że są niezbędne, gdyż pozwalają dodatkowej energii wpłynąć do rezerwowych kanałów. Wówczas, gdy staniemy wobec konieczności działania, zamiast ulegać wpływowi stresu, stajemy się silniejsi i mamy dodatkową energie do szczególnych zadań.

„Teraz, zanim przywołam świat cieni, pokażę ci jeszcze dwa działania czarownika, które łączą oddychanie i poruszanie się” - kontynuowała Klara. „Wykonuj je każdego dnia, a nie tylko unikniesz zmęczenia czy choroby, lecz będziesz pełna dodatkowej energii, pozostającej do twojej dyspozycji”.

„Do czego?”

„Do twojej dyspozycji” - powtórzyła Klara. „ Do podejmowania działań zgodnych z twoją intencją”.

Chwyciła nie za ramiona i zakręciła, tak, że stanęłam twarzą na północ.

„Ten ruch jest szczególnie ważny dla ciebie, Taisha, ponieważ twoje płuca są osłabione od nadmiernego płaczu” - powiedziała. „Trwający całe życie żal nad za mą sobą spowodował straty w twoich płucach”.

Jej stwierdzenie przyciągnęło moja uwagę. Zauważyłam, że ugięła kolana oraz nogi w kostkach i przyjęła pozycję, ktróa jest nazywana w sztukach walki pozycją konia. Nazwa pochodzi od faktu, że osoba naśladuje postawę jeźdźca siedzącego na koniu z szeroko rozstawionymi nogami i ramionami. Palec wskazujący jej lewej dłoni był skierowany ku dołowi, podczas gdy pozostałe palce były zgięte. Kiedy rozpoczęła wdech obróciła głowę na prawo delikatnie, lecz mocno tak daleko, jak tylko mogła. Następnie wykonała obrót swego ramienia nad głową, zakreślając w ten sposób pełne koło. Koniec tego ruchu wiązał się z położeniem grzbietu lewej dłoni na kości ogonowej.

Jednocześnie podniosła prawe ramię i umieściła je wokół talii, kładąc na plecach. Natomiast prawą pięść zbliżyła do lewej i przycisnęła do zgiętego nadgarstka lewej dłoni.

Następnie użyła prawej pięści i popchnęła ;ewe ramię wzdłuż kręgosłupa z lewym łokciem skierowanym na zewnątrz i w ten sposób zakończyła swój wdech. Zatrzymała swój oddech na przciągu siedmiu sekund, a następnie rozluźniła napięcie swego lewego ramienia i opuściła je ponownie w kierunku kości ogonowej. Po czym obróciła ręką w stawie barkowym i położyła grzbiet dłoni na wzgórku łonowym. Jednocześnie przeniosła prawą rękę wzdłuż talii i umieściła ją z przodu, obok lewej dłoni. Następnie nacisnęła lewym przedramieniem w podbrzusze w momencie, gdy skończyła wydech.

„Wykonuj te oddechy naprzemiennie z użyciem raz lewego, raz prawego ramienia” - powiedziała. „W ten sposób doprowadzasz do równowagi obu stron ciała”.

Aby to zademonstrować powtórzyła te same ruchy, zmieniając ramiona i zwracając głowę w lewo.
(...)
Klara podkreśliła, że to działanie czarownika – obracanie i przesuwanie ramion połączone z oddychaniem, porusza energię w kierunku narządów mieszczących się w klatce piersiowej i powoduje ich rewitalizację. Masuje głęboko położone centra energetyczne, które są bardzo rzadko aktywizowane. Obroty głowy masują gruczoły położone wzdłuż szyi i otwierają kanały przepływu energii.

Wyjaśniła, że jeżeli te ośrodki zostaną obudzone i zasilone energią oddechu, mogą odsłonić nieprzewidywalne możliwości.
(str.114)
„Poprzez koncentrację na oddechu możesz spowodować rozpuszczenie ciała fizycznego, tak że pozostaje jedynie subtelna, eteryczna warstwa”.
(str.115)
„Co to jest powłoka eteryczna” - wymamrotałam jakby we śnie.

„Powłoka eteryczna jest rodzajem jasności, która otacza nasze ciało fizyczne” - wyjaśnił. „Ta energetyczna sieć zostaje porwana na strzępy w trakcie wielu życiowych zdarzeń. Duże porcje tej energii są przez nas tracone w relacjach z innymi ludźmi, przeplatając się z ich polem energetycznym. Jeżeli osoba traci zbyt wiele siły życiowej, staje się słaba lub też umiera”.
(...)
„Praca z oddechem na obu płaszczyznach – fizycznej i eterycznej” - wyjaśniał, „naprawia wszystkie uszkodzenia w sieci eterycznej, czyni ja silna i elastyczną”.
(str.118)
„Nie daj się nabrać, przywiązując wagę do ruchów zewnętrznych, do tego, co dostrzegasz. Liczy się naprawdę proces, którego nie zauważasz”.
(str.119)
W tym momencie Klara zapytała mnie, czy pamiętam co mi powiedziała w ogrodzie tego dnia, kiedy wykonywałyśmy ćwiczenia związane z energią słońca, jak mówiła, że należy chronić koronę głowy. Odrzekłam, że pamiętam o tym bardzo dobrze i od tamtej chwili nigdy nie opuszczałam domu bez okrycia głowy.
(str.128)
„W naszym pojęciu czarownik jest osoba, która poprzez dyscyplinę i wytrwałość przekroczyła granice zwykłej percepcji” - powiedziała Klara ...
(str.153)
„W świecie czarownika wszystko jest możliwe” - powiedziała Nelida dotykając mojej dłoni. „Lecz jedno jest pewne, nie jest to świat pozorów. W tym świecie powinniśmy wyrażać swoje podziękowania natychmiast, ponieważ żadne jutro nie istnieje”.

Spojrzałam na nią pustym wzrokiem, zupełnie nie rozumiejąc. Oddała mi spojrzenie i wyszeptała: „Przyszłość nie istnieje. Dobrze jeśli to teraz zrozumiesz. Kiedy zakończysz proces rekapitulacji i całkowicie wykorzenisz przeszłość, pozostanie tylko moment obecny. Zrozumiesz, że teraźniejszość jest jedyną chwilą niczym więcej[/b]”.
(str.156)
Z dużą uwagą słuchałam tego, że najbardziej istotną, druga funkcją macicy jest energetyczne oddziaływanie na sobowtóra. Mężczyźni na ogół kierują swoim sobowtórem posługując się jednocześnie rozumem oraz intencją. Kobiety natomiast mają do dyspozycji macicę. Macica stanowi zasobne źródło energii, wyposażona jest w tajemnicze funkcje i możliwości, które są nakierowane na ochranianie i używanie sobowtóra.

„Wszystko to jest oczywiście możliwe, jeśli uwolnisz siebie od obcej energii, którą pozostawili w twoim łonie mężczyźni” - powiedziała Nelida. „Dokładna rekapitulacja twego życia seksualnego pozwoli ci oczyścić ten obszar”.
(str.171)
Jedliśmy w całkowitym milczeniu. Próbowałam mówić do niego, lecz odrzekł, że konwersacja podczas posiłku szkodzi trawieniu. Odpowiedziałam, że ja i Klara rozmawiałyśmy bez końca podczas naszych posiłków.

Jej ciało i moje znacznie się różnią” - wymamrotał. „Klara zbudowana jest z żelaza, tak więc może robić, co jej się żywnie podoba. Ja natomiast mam małe i delikatne ciało. Muszę więc bardzo uważać, podobnie jak ty”.
(str.181)
Powiedział, że w obszarze intencji czarownika nie ma miejsca na porażki. Czarownicy  mają przed sobą tylko jedna perspektywę, odnosić sukcesy we wszystkim, czego się podejmują.
(str.211)
„To są czary. Możesz to dostrzec teraz, ponieważ zgromadziłaś dostatecznie dużo energii, by poszerzyć swoją percepcję. Nikt nie może tego zobaczyć, jeśli nie zgromadzi wystarczająco dużo mocy. Tragedia polega na tym, że większość naszej energii zostaje uwięziona przez bezsensowne sprawy. Z tego względu podstawową rzeczą jest przeprowadzenie rekapitulacji. Rekapitulacja uwalnia zahamowaną energię i voila. Przed twymi oczyma roztacza się nieskończoność”.


Linkback: http://forum.instytutnoble.pl/seo/10/rekapitulacja-taisha-abelar/862/
« Ostatnia zmiana: Maj 01, 2014, 10:25:35 am wysłana przez Aleksandra »


Share via facebook Share via twitter

xx
Magiczna Podróż - Taisha Abelar

Zaczęty przez iconka

7 Odpowiedzi
3356 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Listopad 03, 2013, 05:23:23 pm
wysłana przez iconka
xx
Rekapitulacja - odzyskiwanie energii

Zaczęty przez Robert Noble

0 Odpowiedzi
645 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość Kwiecień 12, 2016, 10:06:34 pm
wysłana przez Robert Noble
Tags:
 


Users found this pages searching for:

castaneda rekapitulacja
OOBE - Przewodnik