Sklep Ezoteryczny szamanskibeben.pl

Autor Wątek: Newton o umieraniu  (Przeczytany 1314 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline NianiaOgg

  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +143
Newton o umieraniu
« dnia: Sierpień 02, 2013, 11:20:20 pm »
+2
Dr Michael Newton
WĘDRÓWKA DUSZ
STUDIUM STANU ŻYCIA POMIĘDZY WCIELENIAMI
str. 12

relacja z seansu hipnotycznego:
Dr .: Czy odczuwa pan silny ból z powodu strzały ?
P.: Tak... grot rozdarł mi gardło... umieram (pacjent zaczyna szeptać, trzymając się rękoma za gardło). Duszę się... krew płynie... Will ( mąż) mnie podtrzymuje... ból... straszliwy... teraz wychodzę... tak czy inaczej, to już koniec.
Uwaga: Dusze często opuszczają swoje ludzkie ciała na kilka chwil przed rzeczywistą śmiercią, kiedy doświadczają silnego bólu. Któż mógłby je za to winić?
Niemniej jednak, pozostają w pobliżu umierającego ciała.
Po zastosowaniu technik uspokajających, przeniosłem tego człowieka ze stanu podświadomości do nadświadomości, aby mógł przejść do wspomnień duchowych.
Dr .: W porządku, Sally, zaakceptowałaś fakt, że zostałaś zabita przez Indian. Czy mogłabyś opisać mi dokładnie uczucie, jakiego doświadczyłaś w chwili śmierci?
P.: Jak siła... pewnego rodzaju... wypychająca mnie do góry z mojego ciała.
Dr .: Wypychająca cię? Dokąd?
P.: Zostaję wyrzucona na zewnątrz przez czubek głowy.
Dr .: Co zostaje wyrzucone?
P.: No - ja!
Dr .: Opisz, co znaczy ja. Jak wygląda rzecz, która jest tobą, wychodząca przez czubek głowy twojego ciała ?
P.: Jak światełko wielkości główki od szpilki... promieniujące...
Dr .: W jaki sposób emitujesz światło ?
P.: Z mojej energii. Wyglądam trochę jak przezroczysta biel... moja dusza...
Dr .: A czy ta świetlista energia po opuszczeniu twego ciała pozostaje niezmieniona?
P.: (pauza) Wydaje się, że odrobinę rosnę... kiedy się obracam.
Dr .: Kiedy twoje światło rozszerza się, to jak wyglądasz?
P.: Jak cienki sznurek... zwisający...
Dr .: A jak w rzeczywistości odczuwasz proces opuszczania ciała?
P.: No cóż, jakbym zrzuciła skórę... tak jak obiera się banana. Po prostu w jednej chwili tracę moje ciało!
Dr .: Czy to uczucie jest nieprzyjemne?
P.: Och, nie! Cudownie jest czuć się tak wolnym, nie odczuwać więcej bólu, ale... czuję się... zdezorientowana... Nie podziewałam się, że umrę... (w głos mojego pacjenta wkrada się smutek, a ja chciałbym, żeby pozostał on jeszcze przez chwilę skupiony bardziej na swojej duszy niż na tym, co dzieje się z jego ziemskim ciałem).
Dr .: Rozumiem, Sally. Odczuwasz w tej chwili jako dusza niejakie pomieszanie.
W twojej sytuacji jest to naturalne, biorąc pod uwagę, co przeszłaś. Odpowiedz teraz na moje pytania. Powiedziałaś, że unosiłaś się. Czy tuż po śmierci jesteś w stanie krążyć bez ograniczeń.?
P.: To dziwne... to tak, jakbym była zawieszona w przestrzeni pozbawionej powietrza... nie ma ograniczeń... nie ma grawitacji... jestem nieważka.
Dr .: Czy masz na myśli, że jest to czymś w rodzaju próżni?
P.: Tak... Nic wokół mnie nie ma stałej masy... Nie ma przeszkód, w które można by uderzyć... Dryfuję...
Dr .: Czy możesz kontrolować swoje ruchy, kierunek, w jakim zmierzasz?
P.: Tak... mogę do pewnego stopnia, ale odczuwam... przyciąganie... do białej światłości... jest tak jasno.
Dr .: Czy natężenie światłości jest wszędzie takie samo?
P.: Jaśniej... z dala ode mnie... w kierunku mojego ciała jest trochę ciemniejsza...biała... szara... (zaczyna płakać) och, moje biedne ciało... Nie jestem jeszcze gotowa odejść ( pacjent cofa się w fotelu, jakby się czemuś sprzeciwiał).
Dr .: W porządku, Sally, jestem z tobą. Chcę, żebyś się odprężyła i powiedziała mi, czy siła, która wyciągnęła cię przez głowę w momencie śmierci, nadal cię ciągnie i czy możesz ją powstrzymać?
P.: (milczy) Kiedy uwolniłam się od swego ciała, ta siła zelżała. Teraz czuję jakby trącanie łokciem... odciągające mnie od mojego ciała... Nie chcę jeszcze iść... ale coś domaga się, abym zaraz poszła.
Dr .: Rozumiem, Sally, ale podejrzewam, iż w pewnym sensie uczysz się dopiero panowania nad tym. Jak byś opisała tę ciągnącą cię rzecz?
P.: Jakiś... rodzaj magnetycznej... siły... ale... Chcę zostać trochę dłużej...
Dr .: Czy twoja dusza może przeciwstawić się tej sile tak długo, jak ty tego pragniesz?
P.: (następuje długa przerwa, podczas której odnoszę wrażenie, że pacjent prowadzi wewnętrzną dyskusję ze sobą w swoim poprzednim wcieleniu jako Sally) Tak, mogę, jeśli naprawdę chcę zostać. ( mój rozmówca zaczyna płakać) Och, to okropne, co te
dzikusy zrobiły z moim ciałem. Wszędzie na mojej ślicznej niebieskiej sukience jest krew... Mój mąż Will stara się mnie podtrzymać, wraz z naszymi przyjaciółmi walczy
nadal z plemieniem Kiowa.
Uwaga: Wzmacniam obraz ochronnej tarczy wokół pacjenta, jest to bardzo ważny element techniki uspokajającej. Dusza Sally nadal krąży nad jej ciałem po tym, jak przesunąłem w czasie tę scenę do momentu, kiedy strzelcy z platformy kolejowej
odpędzają Indian.
Dr .: Sally, co twój mąż robi tuż po ataku?
P.: Och, dobrze... nie jest ranny... ale... ( ze smutkiem) trzyma moje ciało... płacze nade mną... nie może nic dla mnie zrobić, lecz wydaje się, że jeszcze sobie tego nie uświadamia. Jestem zimna, ale jego dłonie obejmują moją twarz... całuje mnie.
Dr .: A co ty teraz robisz?
P.: Jestem ponad głową Willego. Staram się go pocieszyć. Chcę, żeby czuł, że moja miłość naprawdę nie odeszła... Chcę, aby wiedział, że nie utracił mnie na zawsze i że znowu go zobaczę.
Dr .: Czy twój przekaz do niego dociera?
P.: Jest tak wiele smutku, ale on... wyczuwa to, co ajważniejsze... Wiem o tym. Nasi przyjaciele otaczają go... i w końcu nas rozdzielają... chcą na nowo ustawić wagony i ruszać dalej.
Dr .: A co się dzieje teraz z twoją duszą?
P.: Nadal powstrzymuję odciąganie.... Chcę zostać.
Dr .: Dlaczego?
P.: No cóż, wiem, że jestem martwa... ale nie jestem jeszcze w stanie opuścić Willego i... chcę zobaczyć, jak mnie chowają.
Dr .: Czy w tej chwili widzisz lub wyczuwasz wokół siebie jakąś inną duchową istotę ?
P.: (pauza) Są blisko... wkrótce je zobaczę... Czuję ich miłość tak, jak chcę, aby Will czuł moją... Czekają, aż będę gotowa.
Dr .: Czy w miarę upływu czasu jesteś w stanie pocieszyć Willego?
P.: Próbuję dotrzeć do jego umysłu.
Dr .: Udaje ci się to?
P.: (pauza) Myślę, że... odrobinę... on mnie czuje... zdaje sobie sprawę... z miłości...
Dr .: W porządku, Sally teraz posuniemy się naprzód w czasie względnym. Czy widzisz swoich przyjaciół z wagonu? Czy widzisz, jak kładą twoje ciało w jakimś grobie?
P.: ( Głos jest bardziej pewny) Tak, pochowali mnie. Nadeszła dla mnie pora, aby odejść... Teraz przychodzą po mnie... Ruszam... w stronę jaśniejszego światła...


Linkback: http://forum.instytutnoble.pl/seo/8/newton-o-umieraniu/213/

Offline NianiaOgg

  • *****
  • Wiadomości: 535
  • Płeć: Kobieta
  • Respect: +143
Odp: Newton o umieraniu
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 04, 2013, 12:29:20 am »
0
wyobraźcie sobie, kilka dni temu usłyszałam w jaki sposób zakończyła życie pewna pani, znajoma znajomego: myła okna w swoim domu, jedno z okien - żeby je umyć- wymagało wyjścia na zewnątrz i stania na parapecie zewnętrznym. Spadła... wprost na ogrodzenie! nabiła się na pręty, jedno przebiło płuco, drugie prosto w serce, śmierć na miejscu. Pogotowie ściągało ją z tego ogrodzenia... jaki to musiał być dla niej szok!


Share via facebook Share via twitter
Tags:
 


Users found this pages searching for:

reinkarnacja 96952980 newton instytutnoble
OOBE - Przewodnik