Forum IRN - Rozwój Świadomości
Instytut Roberta Noble

Moje doswiadczenia

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline kamil

  • *
    • Wiadomości: 5
dnia: Czerwiec 23, 2020, 10:42:17 pm
Witajcie. Chciałbym w tym temacie podzielić się z wami swoimi doświadczeniami które mi się jak dotąd przydarzyły. Zacznę od akcji sprzed dwóch dni, kiedy to po ciężkiej walce udało mi się "odkleić" od ciała. By nie przynudzać postaram się to jakoś zwięźle i zgrabnie opisać.

Przychodzi pora, żeby położyć się spać. Kładę się na plecach (zauważyłem, iż zasypiając w tej pozycji najłatwiej przychodzi mi frunąć w astral). Relaksuje się, reguluje oddech, spokojnie zasypiam nawet nie powtarzając sobie w głowie, że chce świadomie śnić czy wyjść z ciała, nie spinałem się za mocno i nie liczyłem za bardzo na żadne atrakcje. Jak się później okazało zostałem mile zaskoczony.

Byłem nieco wymęczony po nocce w pracy, więc zasnąłem dosyć szybko. Zamknąłem oczy i jakby ktoś pstryknął palcem budzi mnie poczucie wibracji, takiej lajtowej przyznam szczerze całkiem przyjemniej a mam do czego porównywać zdarzały się takie przy których miałem wrażenie , że zaraz się rozlece na kawałki.

Jestem sparaliżowany, unoszę jednak lewą rękę co mnie zdziwiło, zerkam na nią - jest przezroczysta, taka niebieskawo szarawa, nie wiem jak to do końca opisać bądź co bądź nie była to moja fizyczna łapa.
Poczułem niemałą eksytacje (pomyślałem sobie - no w końcu to ta chwila, wyjdę z ciała). Zdarzało się wcześniej, że miałem takie sytuacje jakieś dwa, trzy razy. Raz wybijalem się nogami astralnymi, jeśli można to tak nazwać?, raz również obracałem i spoglądałem na swoją lewa rękę ale zawsze kończyło się tylko na tym czy to przez moją zbytnią eksytacje czy też lęk przed nieznanym. Budziłem się. Ty razem powiedziałem sobie, że wychodzę.

Zacząłem wypychać kolejno prawą rękę i nic. Nogi, lewa prawa i nic. Tułów lekko się uniósł ale dalej nie idzie jak bym był czymś przyklejony do swojego ciała fizycznego. Przez kolejne kilka minut walczyłem o to, żeby wstać czułem idealnie swoje ciało astralne ale było naprawdę ciężko się podnieść. Po pewnym czasie udało mi się unieść głowę a co za tym idzie wstałem z łóżka. I tutaj zaczyna się robić jeszcze dziwaczniej. 

Na swojej drodze napotykam wysoką na dwa metry i szeroką na jakiś metr białą blaszaną płytę którą sfrustrowany i podirytowany wcześniejszymi wojażami związanymi z powstaniem z łóżka traktuje kopniaciem ta ląduje z wielkim hukiem na ziemi. Wszystko by było wporządku gdyby nie fakt, że w pokoju razem ze mną były moja żonka i obok w łóżeczku półtora roczna córka. Myślę sobie - Kamil co ty odwalasz pobudzisz wszystkich zaraz? (obecność jakiejś blachy po wstaniu z łóżka nie zrobiła na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia) później wiedziałem dlaczego. Większą moja uwagę przykuło to co zaczęło się ze mną dziać a dokładnie z moją głową. 

Pojawiły się straszliwe zawroty i ból głowy. Chciałbym tutaj zaznaczyć, iż wszystko było takie realne, prawdziwe, oprócz tej nieszczęsnej blachy, tak jak hym sobie po prostu wstał z wyra. Jako, że zaczęło mi się kręcić w głowie postanowiłem przysiasc sobie na fotelu który był na przeciw, gdyż czułem się naprawdę źle, wiedziałem, że nie dam rady ustać ani na pewno iść dalej. 

Przysiadłem, realizmu wszystkiemu dodał widok który miałem przed oczami. Idealne odbicie tego jak wygląda moj pokój łącznie z ułożeniem na łóżku żony i łóżeczka dziecka.(siebie w łóżku nie widziałem) Pomyślałem sobie - ja tu na prawdę wstałem z wyra, łeb mi pęka kręci mi się w głowie jeszcze mi tak zostanie już do końca przez te zabawy w oobe. Przed oczami widzę jakieś białe plamy obraz mi się zaczyna zmywać do tego nie wiem skąd, żem to blachę przytargał do pokoju. Co jest grane? 

Nagle unosi się moja żona i mówi: Kamilku a co ty robisz? 
Pomyślałem sobie: dość tego to musi być sen, jakas moja projekcja, wracam do ciała. I tak też się stało. Momentalnie budzę się w łóżku obok smacznie śpiącej żonki, obok nas w łóżeczku śpi córa a ja o dziwo wyjątkowo spokojny mówię sobie, że na dzisiaj starczy i kładę się spać na boku wiem, że gdybym zasnął na plecach odleciał bym znowu a miałem zwyczajnie dosyć wrażeń. 

I teraz tak, pytania do ludzi obeznanych w temacie. 
Czy te zawroty głowy i ból baniaka kiedy powstałem były spowodowane tym tak zwanym złym dostrojeniem? Obraz robił się również później coraz bardziej zamazany jak bym był pod wodą. 
Jakim cudem żona do mnie przemówiła?
I co może oznaczać ta blacha która stała mi na drodze? Czy to tylko zwyczajny wytwór mojej wyobraźni czy jakiś ukryty przekaz, który miał mi w jakiś sposób utrudnić wyjście czy coś w tym rodzaju. 

I czemu wychodząc z ciała czułem się jak bym przedzierał się przez jakiś mocno zaschniety klej? Czy to może być coś na wzór tego tzw. Gumo ciasta o którym w swojej pierwszej książce pisał Darek Sugier. 

Chciałbym zaznaczyć iż, miewałem już świadome sny. Poczułem również opisywany często przez wielu wiatr w plecach, latałem po wszelakich miejscach i robiłem różne rzeczy. Ale takie odklejenie się od ciała zdarzyło mi się pierwszy raz. 


Offline zinka

  • *****
    • Wiadomości: 1171
Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 24, 2020, 02:40:54 pm
Nikt precyzyjnie nie odpowie ci na te pytania, dla każdego oznaczają co innego, sam musisz to rozgryźć i na tym ta cała zabawa polega.
Początki zawsze są fajne, może zamiast rozwalać tę blachę trza było ją przeniknąć, żeby nabrać wprawy w przenikaniu ścian i różnych powierzchni niby stałych z reala. Może to była taka twoja pierwsza lekcja.
A z tym głosem też tak miałam, jestem w oobe i słyszę głos męża z drugiego pokoju, jestem zła, że też nie miał kiedy mnie wołać, se wymyślił moment ;D wracam do ciała, a ten se najzwyczajniej w świecie smacznie śpi. Może to nasi strażnicy, żebyśmy się za daleko nie wybierali na wycieczkę ;D  i ściągają nas z powrotem, że też dałam się nabrać. Dwa razy tak mnie ściągnął stamtąd ;)
..nic nie jest takim, jakim się wydaje byc


Offline kamil

  • *
    • Wiadomości: 5
Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 24, 2020, 03:10:31 pm
Być może rzeczywiście była to swego rodzaju lekcja, jakaś próba. Jakiś czas do tego wydarzenia chodziłem i sobie sam w sobie powtarzałem, że jedną z rzeczy której chciałbym się nauczyć/czy w sobie poprawić, jeśli udało by mi się wyjść to utemperować w sobie trochę swój wybuchowy temperament. Jestem nerwowy i impulsywny (nie to, że chodzę i wszystko niszczę do okola czy wydzieram się na wszystkich) ale jak to moja baba gada nerwusek że mnie. Chciałbym tam po drugiej stronie znaleźć w sobie jakiś większy spokój.

Tak jak piszesz mogłem przeniknąć przez tą blachę lub ja ominąć, cokolwiek. Zamiast tego zrobiłem po swojemu jak zwykle, z buta.

Podobno tam po drugiej stronie podróżując poza ciałem odbywają się właśnie takie wewnętrzne gierki każdego z wychodzących z ciała, więc kto wie. 

Przyznam też, że nie patrzyłem na ten aspekt mojego doświadczenia pod tym kątem, hehe. Dla mnie blacha to blacha a tu proszę. Dobrze, że postanowiłem się z kimś tym podzielić. 


Offline zinka

  • *****
    • Wiadomości: 1171
Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 24, 2020, 07:08:17 pm
Haha, blacha to blacha, dobre. ;D 
Z tą głową, to rzeczywiście może być złe dostrojenie, można to poprawić wirując wokół siebie, albo pocierając ręce o siebie albo o jakąś powierzchnię, tak piszą, ale ja zapominam o tym tam ;D a przydałoby się o tym pamiętać.
Kleista masa, doświadczyłam tego dotykając pewnych rzeczy, byłam zdziwiona, bo była czarna i kleista jak smoła, niefajne uczucie.  A poza tym astral, to fajny teren do doświadczeń tych miłych i przerażających :( 
..nic nie jest takim, jakim się wydaje byc


Offline kamil

  • *
    • Wiadomości: 5
Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 24, 2020, 08:20:33 pm
No tak jak piszesz, są te chwile miłe jak i przerażające. Chyba każdy się spotyka  z obiema stronami medalu wędrując tam.
Tak bardzo interesuje mnie co z tą głową w tym momencie mi się działo bo autentycznie odczuwałem straszne zawroty i fizycznie ból jak bym był na mocnym kacu a nie byłem w ciele fizycznym, dla tego mnie to tak zaintrygowało. 
Mając jakiś czas temu fajny i świadomy sen rozmywał mi się obraz przed oczami, odzyskując świadomość przypomniałem sobie, że jednym ze sposobów jest tak jak napisałaś pocieranie o coś dłońmi lub też co wykorzystałem ja w tej sytuacji - zacząłem krzyczeć - ostrość, ostrość! I pomogło w stu procentach. Widoczność zmieniła mi się na full HD. W przypadku który opisałem w pierwszym poście jednak nie potrafiłem racjonalnie pomyśleć, spanikowałem. Wyszedł wydaje mi się brak doświadczenia. Nie mam jeszcze tej rutyny w sobie i pełnej świadomości, że tam w poza wystarczy podejść do wszystkiego na spokojnie i żadna wielka krzywda mi się nie stanie. 


 

misy kryszta?owe