EDYCJA ADMIN: w tym wątku piszcie o swoich odczuciach i spostrzeżeniach po przeczytaniu książki.
Jak macie jakieś pytania do Roberta po przeczytaniu książki to piszcie tutaj.
Oto moje pytania:
- Który rozdział według Ciebie jest najważniejszy, wymaga specjalnej uwagi?
- Czy do poznawania wiedzy Czarowników ważniejsze jest wewnętrzne czucie (a nie książki, nie myślę tu o Książkach Mocy), np. w pracy z kamieniami, rozwijanie wrażliwości ciała energetycznego?
- Czy poznamy historię Czarownicy Marty? (to chyba już pytanie do następnej książki :) )
- Czym jest ziemski umysł? Co trzyma nas w uśpieniu, zasłania nam magię życia?
- Co za siła trzyma nas w tym świecie i utrudnia rozwój świadomości? Odciąga nas od praktyk i tego co ważne. (Czy może nie zawracać sobie głowy tym co to powoduje?)
- Co sprawia że niektórzy chcą widzieć i wiedzieć więcej, a niektórzy nie mają takiej potrzeby i czy można w sobie rozwinąć taką chęć poznania?
- Opanowanie umysłu to nie całkowite pozbycie się myśli a nie dawanie im energii, co oznacza nie dawanie energii myślom, czy nie ładowanie ich emocjami, nie podążanie za nimi?
- Prawdziwa dyscyplina pochodzi z głębi serca, a nie z ego, jak dotrzeć do takiej dyscypliny, czy sama powstaje jak czegoś bardzo pragniemy?
- Czy tylko czytając Książki Mocy można się zmienić, czy mają raczej nas inspirować do działania? :)
- Duch zawsze wysyła do nas znaki, jak je odczytywać?
- Świat jest niebezpiecznym miejscem i toczy się w nim walka o świadomość, jak to ma się do tego że na najwyższym poziomie wszystko jest miłością, jak dojść do tego wglądu?
- Jaką postać lubisz przyjmować najbardziej: smok, czarna pantera, skrzat, napakowany Robert, a może jakąś inną? :)
Książka pozostawia niedosyt. Żaden wątek nie kończy się, każdy jest tylko fragmentem czasoprzestrzeni.
Pozwala lepiej poznać i być może zrozumieć Roberta oraz jego drogę i zmagania na Ścieżce Serca.
Ta część jest chyba najbardziej różnorodna pod względem treści. Warto było czekać żeby poznać kolejny fragment świata Czarowników
❤️
@Sebastian, proszę pisz pełnymi zdaniami.
Cytat: Sebastian w Sierpień 05, 2025, 11:53:01 AM❤️
tylko nie rozwijaj tej wypowiedzi, wszystko jasne 8)
Tak na szybko. Pierwszy rozdział wbił mnie w zadumę, Robert tam pomaga różnym osobom. Przeżyłem jakiś czas temu tego typu doświadczenie kiedy nieżyjącej już byłej dziewczynie pomagałem pojednać się z bliskimi a w zasadzie ze wszystkimi, i to pewnie dlatego.
Największy szok to opowieść Cris, no że zboczona to zawsze podkreślała, ale że multiwymiarowa , o charakterze ciągłym, powtarzalnym i uporczywym zorganizowana przemoc seksualna .... to jednak szok. Tym bardziej że Robert pytał kiedyś czy czasem nie wiem o czym będzie rozdział Cris. Ja mu na to że o obrazach zapewne. No miałem rację, ale...w połowie tylko :P . Tylko teraz jakby bardziej mnie zastanawia czemu o to pytał :)) :)) :))
Niewątpliwie wielkie brawa za odwagę przy omawianiu tak osobistych w moim odczuciu przeżyć. W ogóle wszystkie te opisy stawiają Was oboje w takim bardziej ludzkim świetle. Oczywiście powtarzacie nam często że wszystko o nas wiecie bo przez to wszystko przechodziliście, ale podczas lektury dotarło do mnie bardziej, że wy kiedyś mieliście ludzkie oblicze. Bo teraz to wiecie, to takie chodzące ideały ;D 8)
Do czytania drugiej części książki udałem się na odosobnienie do stodoły. Wpadałem w jakiś taki stan wyciszenia czytając, myśli zwalniały, wiatr ustawał, dźwięki zewnętrzne zanikały czasem jakby chciały podkreślić wagę danego fragmentu. Niewątpliwe mój punkt sie przesuwał w jakieś inne pozycje. Zatrzymywałem się czasem z lekturą żeby pogładzić ksiażkę i po raz kolejny przypomnieć sobie i powiedzieć do siebie że czytam KSIAŻKĘ MOCY. Taka obietnica cudów ukrytych w ciszy... Taka obietnica cudów które trzeba sobie przypomnieć.
Jak wiecie mieszkam niedaleko Ślęży. Wiedziałem że tam wtedy byliście umówienie z Mote, ale nie wiedziałem że zaliczyliście festiwal. Czasami zastanawiam sie co by było gdybym miał wtedy tyle Mocy żeby Was wtedy spotkać. Albo nie miał :) ...
Dziś skończę, została mi końcówka od Podróży do Przodków. Wszystko się wyjaśni, ciekawe kto zabił (sorki lubię kryminały).
Wielkie dzięki za tę książkę, dla mnie Robert dojrzewa jako pisarz albo ja dojrzewam jako Wojownik, albo oba naraz. Przeczytam pewnie od razu drugi i trzeci raz od razu. Za drugim będzie już mazane zakreślaczem jak wszystkie pozostałe.
Amen
Edit 07 08 25
Po przeczytaniu rozdziału o przodkach ogarnął mnie... smutek. Pewnie nie ogarniam i patrzę z ludzkiej perspektywy ale odczułem jako lekko desperackie, może straszne, to kurczowe trzymanie się życia. Takie syreny mamiące wędrowców. Miałem odczucie że wolałbym przestać istnieć niż tak trwać. Chyba potrzepały mnie te ich zmarszczki ..😬
Edit 2
Skoczyłem właśnie ostatni rozdział, Wojownicy starożytni nie są starożytni. To uczucie jakby straciło podstawy ...
O! podoba mi się to co napisałeś Toltek, takie to prawdziwe. Twoje subiektywne odczucia... tego mi brakowało we wpisach. Te suchary powierzchowne mnie nie interesują. Dziękuję Toltek za to co napisałeś i czekam na więcej.
Po przeczytaniu.....czuję się bogatszy w doświadczenia. Czuję się napełniony czymś.Mógłbym analizować każdy rozdział z osobna i wyciągać z niego wszystko co potrafię.
Miałem intencję, nim zacząłem czytać by być otwartym, nie stawiać oporu uczuciom. Swobodnie sobie dryfować po kolejnych stronach. I udało mi się. I dokładnie tak się czuj. Jak marynarz który wrócił poobijaną łajbą do przyjaznego portu, opalony od słońca, spocony, zarośnięty ale z uśmiechem i radością w sobie.
Wiem że dotknąłem tego co było napisane. Poczułem spiralę czasu ("sprzężenie zwrotne"), poczułem jak łatwo jest zniszczyć wszystko to co się buduje (ból jaki sprawia niekontrolowana Moc), jak to jest być czarną panterą (żyć realnym mitem), wdzięczność ludzi którzy otrzymali pomoc (dotyczy "wołania), pobudzoną energię seksualną (emanowała z różnych wątków), poczułem zaufanie do tego że wszystko jest częścią większego planu.
Wiele mógłbym wymieniać. Jeszcze wszystko we mnie buzuje.
To co spostrzegłem to, to że rozdziały łączą się choć dotyczą pozornie różnego czasu, rożnych miejsc. To dla mnie tak jak mieć igłę i nitkę i nabijać na igłę różne kawałki owoców. Kawałek kokosa, winogrona, plaster jabłka, żeberko pomarańcza, itd... I ta nitka która przechodzi przez wszystkie owoce, łącząc je w spójną całość jest tym co w książce łączy różne rozdziały. Tą nicią łączącą różne rozdziały jest między innymi Nieskazitelność, której nie osiąga się raz na zawsze (pielęgnuje się ją w każdej chwili), to stan umysłu , w którym jest się w pełni obecnym, to bieganie z don Juanem w ciele czarnej pantery, to noszenie wody ze studni (Celestyna), to decyzja Eduardo by czas płynął własnym torem, to podążanie za snem straciwszy wszystko (Noriko), to jechanie po motor bez słowa dziękuję, to nieodwracalne decyzje....
I to uczucie że "Wszystko to dzieje się naraz" ("Spirala czasu) Poczułem to w jakiejś części, jakby warstwa na warstwie nałożona na siebie teraźniejszość, przeszłość, przyszłość i świadomość obejmująca to wszystko naraz, bez granic bez podziałów na Ja - Ty, przytłaczające uczucie i piękne, zatrzymuje w miejscu i pozwala oglądać wieczny ruch w bezruchu.
Poczułem to co napisała Cris - uroniłem łzy czując ból zniszczonych światów, ale też siłę z jej walki o własne życie, czułem też rozkosz płynącą z jej opowieści.
Poczułem na końcu, że ta książka mnie zmieniła. Teraz wiem że muszę być czujny by umysł nie wmanewrował mnie w swoje utarte ścieżki rutyny, bym miał kontrolę nad sobą.
Zmieniała mnie powoli każdy rozdział, czasami słowo, zdanie. Poczułem, odczułem tą Moc którą Robert w nią przelał, z czego bardzo się cieszę :)
Po sobie odczułem że jakkolwiek nazwać tą Moc to dla mnie ona będzie ruchem, pchnięciem by płynąć, nie stać w miejscu, zachętom nie tylko obietnicą. Bo samo się nic nie zrobi, jeśli zabraknie życia temu czego się nauczyłem.
Pamiętam też żeby nie zapomnieć w tym wszystkim o zabawie ! o byciu smokiem albo panterą heh :)
Starczy na razie. Pewnie jest jeszcze wiele słów które chciałbym napisać ale.....trzeba iść zjeść miskę bobu :)
Będę dopisywał tutaj własne spostrzeżenia, by nie zaśmiecać wątku kolejnymi wpisami. No i co..... i jest super 8) :-*
A to jeszcze super że książka jest szyta! Normalnie tyle razy co u mnie robiła szpagat, to już pewnie wszystkie karki by latały gdyby była tylko klejona :)
Pięknie Nemo... czekam na więcej...
Ja mam ogromnie mieszane uczucia, bardzo dużo tego jest, nie umiem też wszystkiego wysłowić, nazwać. Ale chociaż część... Będę zamieszczać jak dokończę czytanie.
Jeszcze nie skończyłam, bo tak od strony gdzieś 30-32 mocno mnie uderzyło i zaczęłam szlochać jak dziecko. Częste przerwy na suszenie gałek, bo pływający tekst się nie da czytać. Przynajmniej zamiast chusteczek miałam/mam kołdrę pod ręką.
to będzie nieźle zasmarkana, jak skończysz...
Cytat: Lana w Sierpień 05, 2025, 04:24:24 PMJa mam ogromnie mieszane uczucia, bardzo dużo tego jest, nie umiem też wszystkiego wysłowić, nazwać. Ale chociaż część... Będę zamieszczać jak dokończę czytanie.
Jeszcze nie skończyłam, bo tak od strony gdzieś 30-32 mocno mnie uderzyło i zaczęłam szlochać jak dziecko. Częste przerwy na suszenie gałek, bo pływający tekst się nie da czytać. Przynajmniej zamiast chusteczek miałam/mam kołdrę pod ręką.
Dobry cukier to podstawa sukcesu ;)
Cytat: Toltec w Sierpień 05, 2025, 05:52:08 PMDobry cukier to podstawa sukcesu ;)
Toltec, nie mam już siły lukrować
Moje odczucia po przeczytaniu Realnego Mitu to przede wszystkim głębsze zrozumienie Kim jesteście Wy jako Czarownicy. To ciągle umyka, ale książka daje wgląd i odsłania to co powinno być widoczne cały czas a nie jest. Mityczne istoty o nieograniczonej mocy, a z drugiej strony bardziej ludzcy i borykający się ze swoimi problemami Wojownicy/Czarownicy, którzy podobnie jak my zmagają się z poczuciem ważności, celibatem i innymi słabościami.
To jest pięknie opisane jak spinacie to wszystko w całość i żyjecie tym, bez rozdzielania. Tak jakbyście żyli pomiędzy światami...
Postać Naguala, który mógł być Eliasem i Roberta, który mógł być Nagualem - w ogóle wątek przodków, całej linii starożytnych Czarowników i że to wszystko przenika się nawzajem i dzieje się jednocześnie w zależności od położenia punktu scalającego rozwala system (Jak to Robert nazywa). Dla mnie na ten moment ciężkie do przetrawienia, zapewne z powodu braku energii...
Każdy rozdział czegoś uczy i przekazuje uniwersalne nauki co do których nie ma wątpliwości. Nie mam swojego ulubionego, chociaż jeden w pewien sposób bardzo mocno ze mną rezonuje :) ale nie powiem który :)
Wzruszenie było, gdy czytałem jak Robert niczym Piotruś Pan bawił się z dziewczynką, której mama nie miała dla Niej czasu. Cała historia Ricardo jest również wzruszająca, podobnie jak Noriko. Tak swoją drogą jestem ciekaw historii Roberta, gdyż wspomina, że przeżył bardzo podobną historię co Ona... Może kiedyś się z Nami tym podzieli ;)
No i oczywiście muszę wspomnieć, że szczerość i poczucie humoru, które zawarł Robert jest jednym z największych smaczków (jak to się teraz mówi) :) świetnie się czyta... W niedługim czasie przeczytam ponownie. Niech się to wszystko powoli jakoś ułoży, może nie w głowie, a bardziej we wnętrzu...
Podsumowując po przeczytaniu, było nad czym dumać wieczorami....
No i prawie bym zapomniał: "Bestia Cris" - teraz już wszystko jasne :)
Po przeczytaniu Realnego Mitu jestem usatysfakcjonowana i na pewno warto było czekać na tą książkę. Mimo ze mialam wcześniej dostęp do fragmentów to treść książki zupełnie mnie zaskoczyła.
Co czulam czytając? Wszystkie historie poruszyły moje serce. Bylo wzruszenie, wdzięczność, podziw, szok ..🙂 Dało mi to spojrzenie jak niesamowity i złożony jest świat Czarowników. Jestem wdzięczna za tak wspaniały Podarunek Mocy Robertowi. Cris za to ze opowiedziala swoją walkę z poskramianiem swojej Mocy, jestem pelna podziwu dla niej i zarazem wdzięczności. W końcu wiem skąd u niej wzięło się malowanie obrazów i czym one są . Dziękuję Wak Robercie i Cris . Książka jest wspaniała!
W moim przypadku po przeczytaniu Realnego Mitu
,coś się we mnie za działo coś pękło i dotarło do mnie,
to co Robert w nim przekazuje nam czytelnikom.
Jak wgląda ich świat i jak,wyglądały ich zmagania
aby w końcu ogarnąć swoje słabości którymi tez byli obarczeni,to daje mi otuchy -nadziei ze jeżeli się tylko podejmę
z zagazowaniem na max to jest nadzieja ze się w końcu ruszę z tego martwego punktu w którym utkwiłem już dosyć dawno
Pewnie ze nie wszytko udało mi się pojąc z rozumieć ale to i tak jest super.
Jestem jeszcze pod wrażeniem tej książki Mocy która poruszyła we mnie obszary które,
jeszcze przed jej przeczytaniem były nie dostępne.
Bardzo mnie tez zaskoczyło ze tej samej nocy po przeczytaniu,
pojawiło się świadome śnienie z czarownikami, które było dla mnie rewelacyjne!
To tylko mówi mi jaka Wielka Moc jest zawarta w Realnym Micie,
czkająca na każdego kto przeczyta ja z otwartym sercem !
Dzięki Rozwiertowi i Cris za podzielenie się z nami tak super opisanymi- doświadczeniami
z ich perspektywy dostrzegania !
To świetny przekaz dla nas wspierających i nie tylko,
jak podążać ścieżką wojownika by stać się rozumnymi istotami nieskazitelnymi w swoich działaniach na co dzień! :)
,
Od bólu, smutku, wzruszenia po pełne skupienie radość moc ale też miejscami poczucie ważności czy wyższości ("jak ten młody Robert nie ogarnia...") które mogłem zauważać.
W trakcie czytania w takich momentach robiłem rekapitulację i zagłębiałem się w to, co mi nie służy, dochodzac do sedna sprawy.
Namówiony przez Roberta, żeby przeczytać szybciej (postanowiłem czytać po kolei poprzednie książki, z uwagą, za sugestią Cris - z Mitem czekałem, aż zrozumię tamte) przeczytałem w skupieniu i uwadze ale tak na 100% może 1/3, może połowę.
Resztę też czytałem ale już brakowało mi energii. Cieszę się, że jest szyta, więc będę mógł do niej wrócić.
Ogółem takie odczucie... "przecież to książka o mnie!" Trwało gdzieś do połowy, do rozdziału o Cris i później miałem już tak mało energii że zaczęło mi to umykać.
Ale nie wątpię, że tak właśnie jest. Przeżywałem to, co napisał Robert. To nie były zwykłe słowa... jeszcze dodane w jakiej formie trafiły do nas, ten wyczyn, dodatkowo z podróżą w deszczu, dodsje dodatkowej Mocy i tak już specjalnemu dziełu.
Ta książka to portal - praktyczne narzędzie. Można przenieść swoją świadomość w miejsce tych doświadczeń, o których napisał Robert.
Odkąd wziąłem książkę w ręce, poczułem spokój i ciszę. Jakbym nabrał dystansu do świata wokół mnie. Jakby był jak film, za szklaną szybą, zniekształcony lekko na tyle, że można poznać, że nie jest prawdziwy.
Nauti, rób to co robisz bo normalnie można normalnie przeczytać co napisałeś i ma to sens. Punkt Ci się stabilizuje czy tylko tak szczujesz?
Chyba lektury Ci służą ;)
Pzdr