Witam, jestem początkującym podróżnikiem.
Nie osiągnąłem jeszcze stanu obe.
Co polecacie na początek, od czego zacząć?
Myślę, że na początek warto zadać sobie pytania:
Po co to robię? Czego oczekuje? Czy się boję? itp
Nie znam się na tym, moja wiedza opiera się tylko na tym co wyczytałam w sieci. Chcę również spróbować, ale najpierw chce głebiej wejść w teorię OOBE. Dlatego też znalazłam się tutaj.
Myślę, że można utworzyć jakiś taki dział dla osób, które dopiero zaznajamiają się z tematem. Tylko zastanawiam się w którym miejscu. Może macie jakieś propozycje?
Co do samej praktyki na początku. Warto skupić się na snach, na ich pamiętaniu.
Może obok "Wyloguj się" Dać napis " Jesteś początkujący? - Zajrzyj" coś takiego :)
Ważne ,żeby się rzucało w oczy :)
Chodzi Ci Robercie o pisanie pamiętnika? :)
Cytat: Rakocy w Lipiec 27, 2013, 12:29:40 AM
Chodzi Ci Robercie o pisanie pamiętnika? :)
Raczej miałem na myśli samo pamiętanie snów :) Oczywiście w tym celu warto wspomóc się zakładając nie pamiętnik, ale "dziennik snów" i tam zapisywać wszystko co uda się zapamiętać.
Niektórzy mają straszne problemy z pamiętaniem snów. Podam fajną metodę. Bardzo prosta. Kładziemy koło łóżka kartkę, długopis i szklankę wody. Idziemy spać. Kiedy się obudzimy(nawet w środku nocy) musimy od razu napić się wody i zapisać wszystko to co pamiętamy. Im więcej takich akcji, tym będziemy więcej pamiętać. Pozdrawiam ;D
A moze zamiast kartki i długopisu ( dla nielubiących pisać :P ) dyktafon? można szybko nagarć co się śniłoi lulu :D
Spróbuję każdej metody zobaczymy co da się zrobić :D
Dyktafon dobra rzecz, pod warunkiem, że śpi się samemu i nie będziemy wybudzac innych swoim nagrywaniem snu na dyktafon.
Kartka z ołówkiem też dobra, zapamiętuję sny z każdej nocy, ale nieraz ucieka mi pamięc tego pierwszego, więc postanowiłam zapisywac słowa kluczowe z danego snu, podczas nocy.
Po każdym śnie budziłam się i zapisywałam na kartce krótki opis snu w skrócie, mając nadzieję, że rano resztę sobie przypomnę, a miałam ich w nocy cztery. Ostatni zapamiętałam znakomicie.
Zakładałam, że jak w nocy zapisze, to w sumie nie muszę go pamiętac, bo sobie przypomnę po zapisakach.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy rano chciałam odczytac zapiski haha, owszem były zapisane strony zeszytu, bo nawet kartki przewracałam do zapisania danego snu, ale nie mogłam ich rozszyfrowac, słowa zachodziły na siebie, były pisane ciągiem, i w sumie tylko pojedyńcze wyrazy z trudem mogłam odczytac.
A wszystko to dlatego, że za bardzo nie chciałam się wybudzac ze snów i pisałam z zamkniętymi oczami i po ciemku, hehehe ;D
Muszę opracowac jakąś bardziej sprawdzalną metodę ;) :D
hahahha z tymi zamkniętymi oczami to dobre :D :D: D: D
I tak nie było sensu ich otwierac, bo było ciemno ;D
nie wiem skąd moje uparte jak osioł przekonanie, kiedy się budzę w nocy zaraz po jakimś ciekawym śnie, że przecież na pewno go zapamiętam - niemożliwe żeby nie! rano, zazwyczaj, kompletna amnezja. I tak za każdym razem, powinnam już się nauczyć żeby nie wierzyć sobie i pisać >:(
Tak to właśnie wygląda. Jedynie silna determinacja może tu pomóc. Człowiek wie co ma robić, a mimo to tego nie robi. Dopiero jak już jest przyparty do muru to wtedy się zmusi :D
NianiaOgg, też tak miałam, że po obudzeniu myślałam, e tam, przecież zapamiętam, a rano zonk i pustka hehe ;D
Ale już się wycwiczyłam i całkiem dobrze mi idzie, nieraz w nocy tak dla pewnosci zapisuję tytuł snu, tak na wszelki wypadek. :D
ooo dobry pomysł, żeby przynajmniej tytuł zapisać! gamoń jestem.
po moim pierwszym oobe, a było to ... nie powiem jak dawno temu, nie będę się do wieku przyznawać ;)
no więc po pierwszym oobe, miałam dziesiątki snów o lataniu, siadałam na drzewach, na balkonach, zaglądałam ludziom do okien, fantastycznie, i wszystkie pamiętam do tej pory :)
potem popadłam w jakiś egzystencjalny marazm kurnia mać. Odpuściłam sobie wszystko. Ale do czasu, aż dostałam takiego kopa w tyłek od losu, że do tej pory mam obolały.
Cytat: Rakocy w Lipiec 25, 2013, 02:25:38 PM
Witam, jestem początkującym podróżnikiem.
Nie osiągnąłem jeszcze stanu obe.
Co polecacie na początek, od czego zacząć?
Zacznij od uświadomienia sobie, że to całkiem rzeczywisty i realny do osiągnięcia przez Ciebie stan - inni mogą, dlaczego nie TY !
Kiedy już będziesz gotów, w czystej myśli wyraź chęć doświadczenia, poproś o pomoc i czekaj z prawdziwą wiarą, że tego doświadczysz.
Tak naprawdę, aby osiągnąć ten upragniony przez Ciebie stan, potrzebujesz dwóch rzeczy.....
silnie skupionej myśli -
popartej emocją - na osiągnięciu określonego celu, oraz czystej intencji płynącej z serca.
Pozdrawiam i powodzenia :)
Świetlisty, czasami sobie myślę że same dobre chęci i intencje nie wystarczą. Ja lat temu dwadzieścia (bosz, starość nie radość) nabyłam drogą kupna nagrania instytutu R.Monroe, to były jeszcze te staroświeckie kasety. Przez rok rzetelnie ćwiczyłam, słuchałam nagrań, medytowałam, cudowałam, wysyłałam intencje i ... i nic. Wreszcie nerw mnie szarpnął, rzuciłam w diabły kasety i dałam sobie spokój. Minął rok.
Przeprowadziłam się. I tam, na nowym miejscu, być może w nowej energii, podczas letniej burzy wyskoczyłam jak z procy :) pomógł mi dźwięk pioruna. Niestety, następny taki ściągnął mnie do ciała ::)
Dlatego tak sobie myślę że nie wystarczy chcieć, że trzeba spełnić jeszcze jakieś inne warunki, ale jeszcze nie doszłam o co chodzi :)
Nianiu, a miałaś niezachwianą wiarę, że to nastąp, że tak będzie? To bardzo ważny, jeden z czynników powodzenia.
A faktem jest, że często jak mocno coś chcesz, to nie dostaniesz...tzn będziesz wciąż otrzymywać chcenie, a nie rzecz, albo coś czego pragniesz....
Chcenie bardzo często powoduje przekierowanie energii w złym kierunku.
Dopiero jak odpuścisz, to TO przychodzi.
Dlatego bardzo ważna jest tak zwana czysta myśl, taka ot sobie przelotna....wtedy bardzo często się materializuje, bo widać ma inna energię i inaczej oddziałuje na podświadomość....
W każdy razie u mnie w domu to się sprawdza.
Inna sprawa, że sprawdza się przy tym jeszcze jedna rzecz...
Jak podejdziesz do czegoś, że coś nastąpi, wystąpi, albo jest na 100% do zrealizowania-zrobienia i wewnętrznie naprawdę w to wierzysz, to masz to jak w banku....warunek - Twoja wiara nie może choć przez chwilę w Twym przekonaniu zostać zachwiana.
W temacie polecam trylogię "Rozmowy z Bogiem"...wspaniała pozycja :)
Cytat: Świetlisty w Sierpień 04, 2013, 01:44:44 AM
Jak podejdziesz do czegoś, że coś nastąpi, wystąpi, albo jest na 100% do zrealizowania-zrobienia i wewnętrznie naprawdę w to wierzysz, to masz to jak w banku....warunek - Twoja wiara nie może choć przez chwilę w Twym przekonaniu zostać zachwiana.
tak masz rację, chcenie bywa że blokuje, ale wyważenie procentowe "chcenia" tak żeby nie blokowało a pomagało osiągnąć zamierzony cel, jest przyznasz trudne :)
Niezachwiana wiara... tak, sprawdziłam na sobie, ma moc sprawczą. Mam takie doświadczenie za sobą.
Ale opowiem w odrębnym temacie, żeby tu nie zaśmiecać tematu, bo przysparzam wtedy moderatorce dodatkowej roboty :)
Oj Niania, można się w Tobie zakochać! :-* ;)
;D
można, ale na szczęście przymusu nie ma hahahha!
ehm... a co, nawywijałam coś? ???
Niania, nie, nic nie nawywijałaś. :) Widzę, że masz na uwadze dobre samopoczucie moderatorów. I dlatego, za to można by było się w Tobie zakochać. ;)
Cytat: iconka w Sierpień 04, 2013, 04:26:23 PM
Oj Niania, można się w Tobie zakochać! :-* ;)
powiem to mężowi, niech wie! niech sobie nie myśli że nie! ha! ;D ;D