Wzięło mnie na takie rozważania. Już długi czas nad tym się zastanawiałem i wiele koncepcji mój umysł rozważał na temat tego KIM JESTEŚMY, gdzie jesteśmy itd.
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, skoro Oobe które teraz doświadczacie jest takie realne, to nasze życie tutaj też mogło być takim realnym Oobe tylko takim równoległym? Że istnieje tylko dlatego, że my na nie pozwalamy, w nie wierzymy i traktuje jako rzeczywistość? Czy cuda z NT są jakby efektem, skutkiem zrozumienia, że ten świat to tak naprawdę kreacja naszego umysłu w którym się sami zamknęliśmy i zostaliśmy uwięzieni?
Rozważanie powróciło gdy zacząłem dyskusje na innym forum odnośnie cierpienia. To rozważanie, koncepcja może zostać przyjęta tylko dla osób, które są na tyle otwarte, że gotowe są na odrzucenie dotychczasowych używanych pojęć i sformułowań i zasad.
Bo zwróćmy sobie uwagę, że na świat istnieje tak jak istnieje bo my nadajemy temu światu, sami jakąś wartość. Bo my tworzymy pojęcia, słowa i definicję na coś co było BEZ NAZWY. Te rzeczy istniały ale były pozbawione naszej NAZWY.
Czy cierpienie naprawdę istnieje czy jest tylko naszym wymysłem słownym i pojęciowym? Czy to jest zwykłe doświadczenie, które my podświadomie i świadomie odrzucamy? Że to żadne zło i dobro, żadne cierpienie i radość a raczej to my chcemy lub odrzucamy? Że dokonujemy tej selekcji i podziału według naszego widzimisie?
"Była na początku ciemność potem powstała jasność". Czemu traktujemy te słowa dosłownie? Wielu pewnie w trakcie medytacji doświadcza PUSTKI w głowie bez myśli. Czemu ciemność jest odbieraną ciemnością zamiast pustki w głowie gdzie jest NIC a światłem jest IDEA, MYŚL zrodzona ze świadomości w tej PUSTCE?
Gdyby na to tak spojrzeć to każda idea tak naprawdę pochodzi od nas! To my stworzyliśmy świat, tylko ze względu na jego złożoność i na nasze "dzieci" twory myślowe i koncepcyjne zapomnieliśmy o tym, że jesteśmy ICH stwórcami a teraz więźniami!
Co o tym myślicie?
a co byś powiedział Zefirku, jakbym się z Tobą zgodziła i powiedziala, żę wciąż śnimy? :)
Jak najbardziej tak :) Po prostu wzięło mnie na te rozważania pod kątem tego forum i co robimy, a raczej co wy praktykujecie od dłuższego czasu jakim jest śnienie, świadome śnienie i oobe. Po prostu przerzuciłem ten świat snu do rozważań na temat naszego codziennego świata.
Druga kwestia jest taka, że świadomość jest kluczem do wybudzania się ze snu. To dzięki uświadomieniu sobie, że śnimy (kwestia tego co jest śnieniem w tym śnie) budzimy się. Jest tak podobnie jak w normalnym śnie gdzie bez ćwiczenia świadomości, gdy uświadomimy sobie, że to sen to się budzimy. Dopiero ćwiczenie świadomości/umysłu pozwala na praktykę LD i potem oobe, że możemy już kreować swoje sny zamiast być ich niewolnikami :)
odgrzewam zimne kotlety, temat ma już parę miesięcy, ale teraz akurat wzięło mnie na czytanie, kilka dni urlopu się nie marnuje :)
ten tok myślenia niepokoi moją śniącą duszę od czasu do czasu, wywołując specyficzne "swędzenie", jak pisał niejaki Schabi który tu krótko był, ale się zmył ;)
niepokoi mnie mianowicie myśl że kiedy się wreszcie NAPRAWDĘ obudzę, zobaczę ... pustkę. Że świat niefizyczny ten w którym oobe'ujemy , też jest tylko snem, tyle że jakby kolejną jego warstwą, głębszą. Jak o tym pomyślę, to swędzi mnie jeszcze bardziej :P
bo może celem wszystkich celów jest NIEBYT, a nie BYT ?
Nianiu już coś tam u Ciebie fajnie zawibrowało :) Widzisz w niebycie Byt się zawiera :) Wszystko jest snem, a tak naprawdę nic nie istnieje. I owszem powiem Ci, że to wywołuje specyficzne "swędzenie" dla umysłu :)
Oh bycie w nie bycie... To jest dopiero coś jak się tego doświadczy ;)
Cytat: EosCris w Sierpień 01, 2016, 09:08:05 PM
Oh bycie w nie bycie... To jest dopiero coś jak się tego doświadczy ;)
czyżby ktoś z tu obecnych doszedł tak daleko? hm, zaczynam rozumieć dlaczego tak niewiele się udzielacie ostatnio, w końcu szkoda sobie strzępić języka :P heheh
Nianiu prawda jest taka, że ludziom jest dobrze tak jak jest. Wcale nie chcą doświadczać by wiedzieć. Ah ta strefa komfortu :) szlag by ją trafił :)
no cóż, to niepokojące swędzenie wywołują obawy, czy aby na pewno WIEDZIEĆ znaczy odzyskać wolność, bo może jest wręcz przeciwnie? wtedy lepiej nie wiedzieć :)
Nianiu, nie ważne czy się wie czy nie wie, ważna jest droga którą kroczymy. Fakt, wiedza bez doświadczeniajest jest bezużyteczna, tak jak doświadczeniebez wiedzy. Jedno wiem na pewno, gdy już się to wszystko wie, to tak naprawdę praca dopiero się rozpoczyna :)
Sama nie wiem czy lepiej wiedzieć czy lepiej żyć w niewiedzy ::) tak naprawdę, trzeba zyc w tu i teraz i być w najlepszym połączeniu z samym sobą i własnym sercem. :)
no cóż, większość gustujących w tzw. rozwoju duchowym w to wierzy, że co masz w sercu to najważniejsze, że droga którą kroczymy ku rozwojowi, jest bardzo ważna, że życie na ziemi jest fascynującą przygodą na którą sami się zdecydowaliśmy etc etc. I ja też dla własnej wygody staram się w to wierzyć. Strefa komfortu ;)
Ale nie wiem czy aby na pewno wiedzieć jak jest naprawdę , znać prawdziwy cel, przyczynę i skutek naszej ziemskiej wędrówki, znaczy odzyskać wolność, bo są też i tacy, którzy głoszą, że ziemia nie jest fascynującą przygodą na jaką zdecydowały się zamieszkujące ją dusze, a jest raczej więzieniem, lub też hodowlą i rzeźnią jednocześnie, a my jak ta trzoda chlewna dostarczamy jej właścicielom czegoś, czego oni potrzebują, a cała ta teoria o miłości bezwarunkowej, i wielokrotnej reinkarnacji dla naszego dobra, jest ściemą, która ma nas trzymać w ryzach. Kto ma rację?
Dlatego napisałam, że nie wiem czy chcę wiedzieć jak jest naprawdę, bo czy wiedza uwolniłaby mnie z niewoli, o ile takowa rzeczywiście jest? a co jeśli by nie uwolniła?
jak ktoś napisał, nie pamiętam już autora (C.C. ??): kiedy umrzesz, nie idź do światła, nie daj się namówić na kolejną inkarnację, iej gdzie pieprz rośnie bo kto wie może ci się uda odzyskać wolność... oczywiście to nie był cytat, a raczej wolne tłumaczenie.
Jak jest - ja nie wiem, i pewnie żadne z was nie wie, ile religii tyle pomysłów.
Trzeba żyć w tu i teraz - no owszem, a jest jakieś inne wyjście? jest jakiś wybór? ;)
Cytat: NianiaOgg w Sierpień 02, 2016, 04:02:59 PM
Jak jest - ja nie wiem, i pewnie żadne z was nie wie, ile religii tyle pomysłów.
Trzeba żyć w tu i teraz - no owszem, a jest jakieś inne wyjście? jest jakiś wybór? ;)
Co z tego, że ktoś z nas może to wiedzieć? Skoro Ty nie chcesz, to nikt Ci nie powie, zresztą to nic nie zmieni dopóki sama tego nie zweryfikujesz. Więc wychodzi na to, że wcale nie zależy Ci na bezpośredniej weryfikacji tego jak jest naprawdę.
To prawda, że trzeba żyć w chwili obecnej w tak zwanym TU i TERAZ a tylko dlatego, że tylko to istnieje :) Niestety mało kto się do tego stosuje...
Ja nie powiedziałam że w to wierzę :) ja to wiem :) to nie znaczy że mam zamiar się tu madrkowac ;) uważam że każdy musi swoje życie przeżyć po swojemu. Doświadczyć te go co ma doświadczyć a i tak koniec końców spotkamy się u Źródła <3
Tak jak Robert powiedział, ni poza tą chwilą nie istnieje i jak to się pojmie całym sercem i całym sobą wtedy dopiero zaczyna się prawdziwie żyć :) czego życzę sobie i każdemu z was kochani :-*
DziWnie się dzieje gdy się zbyt dużo czyta a nie słucha własnego wnętrza bo wtedy mamy mętlik w głowie i nie wiemy czym tak naprawdę jest PRAWDA. :)
no nie ma tu miejsca na (czcze) dyskusje ::)
Żadnych wątpliwości. Wszystko już zostało powiedziane tonem Autorytetu.
Masakra, czyli cyrk bez słonia ;)
Nie wiem co masz na myśli Nianiu :) Gdzie jest ten ton Autorytetu ? Ja widzę tylko Serce. Słonia faktycznie nie ma :)
A i tak spotkamy się u Źródła bez względu co sądzisz , czujesz, myślisz Nianiu :) <3
Spotkamy się u Źródła, cel wszystkich celów, kolejna oczywista oczywistość.
Przy każdej mojej próbie podyskutowania, sypiecie jak z rękawa takie gładkie sentencje w stylu "kieruj się sercem" "prawda jest w tobie", '"jest tylko tu i teraz", normalnie jakbym facebooka otworzyła ;)
nie o to chodzi że ja sądzę czy myślę inaczej, po prostu ten ton Autorytetu zabija konwersację i automatycznie ustawia mnie w roli ucznia. To zamierzony manewr czy tak wam spontanicznie wychodzi?
Wszyscy jesteśmy zarówno uczniami jak i nauczycielami Nianiu :) Nie porównuj Forum do Fejsa wypraszam sobie :P :P :P
Hmmm Nianiu, nic ne jest zamierzone i nie sypie żadnymi sentencjami z fejsbuka. P poprostu mówię to co serce mi.mowi i to wszystko. Jestem.odpowiedzialna za to co wychodzi z moich ust a nie za to jak Ty to odbierasz :) to co zrobisz z tym co zostało tu powiedziane należy tylko od Ciebie :) nie strosz się tylko się otwórz :)
jestem otwarta jak książka telefoniczna :)
Wszystko zaware jest w mojej stopce ;) :)
o no proszę, kolejny cytat ;) forum wymiany cytatów :P
Jako cytat ma większą moc :) Bo w postach jak się czyta to tego tak nie widać :)
czemu nic nie piszecie na forum? żeby coś się działo tutaj, to trzeba kij w mrowisko wsadzić, trochę pobiegacie wtedy, pogryziecie (tej kij rzecz jasna ;) ) a potem znów wszystko zamiera.
już mi konceptu brakuje na kolejną słowną potyczkę... pobudka psia krew :P
No widzisz Nianiu, my również nie rozumiemy dlaczego tak jest jak jest. Ludzie chcą tylko brać, brać, brać i brać, ale żeby coś dać od siebie nie oczekując nic w zamian to już im ciężko :(
A to ci zagadka :) nic nie wiadomo. Może Yogi by miał jakiś pomysł, ale zadaje się, że na dobre opuścił forum :)
Nasze życie to Boska Amnezja. Ja bym powiedział bardziej nawiązując do pierwszych postów, że życie jest bardziej jak zwykły sen... a OBE to krok w stronę pełni choć wydaje mi się, że może być to także krok w przepaść jeśli zachłyśniemy się możliwością zmieniania naszego snu efekt da nam bardzo głęboki sen, który rozwinie się w sen wędrowcy po snach ;)
życie bardziej jak zwykły sen :) a sen jak oobe, a oobe jak real :)
(Może już było ) "Gdy jesteś na dole świat jest na górze ,
gdy jesteś na górze - swiat jest na dole" ,
to oczywiste , że świat w kt. żyjemy jest snem , jest podobnym
snem jak nasze LD tylko bardzo mocno "podszedłym" (podchodzenie/
dostrojenie) . Życie dzielimy na sen "dzienny" oraz sny "nocne" , te
ostatnie służą do bar. dalekich Podróży , m.in. do Gwiazd , albo może
(także ) w przestrzeń pomiędzy nimi (choć oczyw. tam także są ....
gwiazdy () .
Nasza rzeczywistość jest snem, jak cała reszta... właściwie to nic innego nie istnieje. Można by rzec, że nawet i ten sen jest nierzeczywisty a jednak nie ma nic bardziej rzeczywistego. To stwierdzenie wydawać by się mogło zaprzecza samo sobie, jednak gdy bezpośrednio tego doświadczysz, nie będzie to miało już dla Ciebie żadnego znaczenia.
Pewnego razu Duch rzekł:
- Pragnę doświadczać!
i zasnął...
Narodził się człowiek.
Dwadzieścia jeden tysięcy dziewięćset razy budził się człowiek,
nim nie przebudził się Duch, który rzekł:
- Wystarczy!
i człowiek się więcej nie obudził...
Ta historia Świetlisty nie ma końca :)
eh... no nie ma i ma... :)
Ha! Widzę, że temat rozbudził osóbki do konwersacji xD
Także u Niani widzę, że zna pewne elementy i pewne informacje :) Ja również Nianiu znam te historie o reinkarnacji i o świetle. Było to na stronie Krystal, a także z innych stron o Demiurgu i Archontach. Wiedza zaczerpnięta i z opowieści starych ludów, Sumerów , a także z pozostałych znalezionych rękopisów, ksiąg Gnostyków z Biblioteki Alexandryjskiej.
Historia dość ciekawa, ale także trochę się rozjeżdżająca w paru miejscach, gdy zaczniemy porównywać do siebie kilka historii.
Właśnie chciałem ten temat Nianiu poruszyć również ::) Bo według tych informacji do Demiurg stworzył imitację prawdziwego świata w... prawdziwym świecie ;D I jedynie co umie to kopiować, naśladować i wypaczać, zniekształcać rzeczywistość. A w swej pokrętnej logice właśnie uznaje siebie za stwórcę ::) , więc jego mania wielkości objawia się w jego "czczeniu" :))
Ale przejdę do meritum tego co chciałem powiedzieć ::) . Co jeśli ta rzeczywistość i astral to tylko kolejny poziom w tym cyrku tej istoty?
Według tych źródeł o reinkarnacji (Krystal i nie tylko), Astral jest światem pomiędzy naszą rzeczywistością a tym, jak Nianiu napisałaś "recyklingiem" dusz. Tutaj są dusze, przed przystąpieniem do nowego ciała, jak i zabierane po śmierci, gdy czekają. Więc prawdą może być to, co indianie nazywali o spotkaniach swoich przodkach w trakcie ceremonii szamańskich.