Witam
Tak sobie dziś trochę myślałem nad świętem 3 Króli i co to byli za królowie i o co w ogóle w tym chodzi...
Poniżej dzielę się tym co zauważyłem
Jeśli wziąć pod uwagę że mamy lewą i prawą stronę, oraz wiodący prym środek- to mamy 3ch (króli).
Gdy scalimy (gwiazda) je - wówczas narodzi się nowa istota (Kryształowa - Kriś-na - można rzec by - nieskazitelna) której służyć będzie wszystko w okół (zwierzęta i ludzie) A będzie to odbywało się w miłości i prawdzie nie pod groźbą "kary" - z wdzięczności za obecność takiego Człowieka - Czasownika.
Istota ta odnajdzie się w każdej sytuacji (stajnia z sianem) z radością.
A królowie już, po przebudzeniu/oświe(ę?)ceniu (rano po nocy betlejemskiej gdy zajdzie już gwiazda) nigdy nie wrócą na swoją byłą drogę (do Heroda - manipulatora, oszusta - umysłu?).
Wojownik bowiem nigdy nie wróci na drogę, z której wyruszył.
Ahoj!
Fajnie, to wszystko sobie opowiedziałeś :) Ale ogólnie pracujesz nad wewnętrzną ciszą tak? :)