(https://forum.instytutnoble.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fimages48.fotosik.pl%2F745%2Fc6b765501e112c90.jpg&hash=8e8f00d6b359e199be67eff95639ebf640eefc2a)
Opis:
Starożytna magia i czarownictwo nie miały nic wspólnego z błędnymi czy chorobliwymi ścieżkami. Były to w rzeczywistości drogi do Prawdziwego Ja, do wolności. Polecić można tę książkę szczególnie osobom poszukującym duchowego spełnienia. Ludzie wychowani w chrześcijańskiej kulturze Zachodu, przywykli do poszukiwania Boga poprzez modlitwę, medytację i rozważania moralne, mogą zostać olśnieni przez niezwykłe sposoby duchowego treningu, zaprezentowane przez Taishę Abelar.
Przedmowa Carlosa Castanedy
Taisha Abelar jest jedną spośród trzech kobiet, które przeszły staranne szkolenie u czarowników z Meksyku pod kierunkiem don Juana Matusa.
Obszernie pisałem o moim własnym treningu, kierowanym przez don Juana Matusa, lecz nigdy nie wspominałem o tej specyficznej grupie, której członkiem jest. Taisha Abelar. Wśród wszystkich osób, które znajdowały się pod opieką don Juana, panowała milcząca umowa co do tego, iż mc nie powinno się o tych kobietach mowie.
Tą umowę utrzymywaliśmy ponad dwadzieścia lat. Chociaż pracowaliśmy i żyliśmy w bliskim sąsiedztwie, nigdy nie rozmawialiśmy między sobą o naszych osobistych doświadczeniach. W rzeczywistości nigdy nie nadarzyła się okazja, by wymienić informacje o tym, czego dokładnie don Juan lub czarownicy z jego grupy uczyli każdego z nas.
Te uwarunkowania nie wiązały się z obecnością don Juana. Po tym jak on oraz jego grupa opuściła świat, dalej podtrzymywaliśmy te ustalenia. Nie mieliśmy ochoty zużywać energii na zmianę jakichkolwiek poprzednich uzgodnień. Cały dostępny czas i energię przeznaczaliśmy na ugruntowanie tego, czego tak cierpliwie nauczał nas don Juan.
Don Juan nauczał nas drogi czaro wnika jako praktycznego przedsięwzięcia, poprzez które każdy może bezpośrednio postrzegać energię. Utrzymywał on, że aby postrzegać energię w ten sposób, musimy uwolnić się od naszej nawykowej percepcji. Uwolnienie siebie i bezpośrednie spostrzeganie energii było zadaniem, które całkowicie nas pochłaniało.
Z punktu widzenia czarownika charakter naszej codziennej percepcji jest nam narzucany jako część procesu wychowania. Nie dzieje się to wprawdzie przypadkowo, lecz jednak posiada zobowiązujący charakter. Jednym z aspektów tych obligatoryjnych czynników jest system interpretacji, który porządkuje dane zmysłowe w znaczące całości. Porządek społeczny staje się strukturą interpretacji.
Nasze normalne funkcjonowanie w obszarze porządku społecznego wymaga ślepego i ufnego przywiązania do wszystkich reguł, z których żadna nie nawołuje do bezpośredniego postrzegania energii. Na przykład don Juan utrzymywał, iż jest możliwe postrzeganie ludzkich istot jako energetycznych pól – jako wielkich, podłużnych, białawo świecących jaj.
Aby zrealizować heroiczne przedsięwzięcie przemiany naszej percepcji, potrzebujemy wewnętrznej energii. W ten sposób problem pozyskania wewnętrznej energii, aby wypełnić takie zadanie, staje się kluczowym zagadnieniem dla osoby studiującej czarownictwo.
Okoliczności właściwe dla naszego czasu i miejsca uczyniły możliwym dla Taishy Abelar napisanie ojej treningu, który był taki sam jak mój, a jednak całkowicie rożny. Pisanie zabrało jej długi czas, ponieważ najpierw musiała ona dojrzeć do użycia środków czarownika w celu pisania. Don Juan Matus osobiście powierzył mi zadanie spisania jego wiedzy czarownika. Również on osobiście określił styl tego zadania, mówiąc – "Nie pisz, tak jak pisarz, lecz jak czarownik". Miał on na myśli to, że musiałem to czynie w zmienionym stanie świadomości, który czarownicy nazywają śnieniem Taishy Abelar zabrało wiele lat doskonalenie jej śnienia do punktu, w którym uczyniła je narzędziem pisania czarownika.
W świecie don Juana, czarownicy w zależności od charakteryzującego ich temperamentu, byli dzieleni na dwie dopełniające się grupy śniących i skradających się. Mianem śniących określa się tych czarowników, którzy mają wrodzoną łatwość do schodzenia w wyższy stan świadomości poprzez kontrolowanie swoich snów. Ta zdolność na drodze treningu doprowadzana jest do kunsztu, który nazywa się sztuką śnienia. Z drugiej strony skradający się to ci czarownicy, którzy mają wrodzoną łatwość posługiwania się okolicznościami i są zdolni do osiągania wyższej świadomości przez kontrolowanie swego własnego zachowania. Poprzez specjalny trening ta naturalna zdolność jest rozwijana w sztukę skradania się.
Carlos Castaneda.